Strona główna Zdrowie Japoński masaż twarzy dla zdrowia i urody
Strona główna Zdrowie Japoński masaż twarzy dla zdrowia i urody

Japoński masaż twarzy dla zdrowia i urody

autor: Dorota Mirska-Królikowska

Słyszałaś o tym, że japoński masaż twarzy może zastąpić zabiegi medycyny estetycznej? Liftinguje, odmładza skórę, wygładza zmarszczki? To wszystko prawda, ale piszemy o nim dlatego, że przede wszystkim służy zdrowiu i nie daje skutków ubocznych. Jakie są rodzaje tego orientalnego zabiegu, kiedy warto z niego skorzystać mówi doświadczona kosmetolog, doskonaląca od ponad roku sztukę japońskiego masażu klasycznego twarzy, Kamila Pałkiewicz.

Azjatyckie metody dbania o urodę stają się w Polsce coraz bardziej popularne. Kosmetyki sprowadzane z Japonii czy Korei wzbudzają u nas ogromne zainteresowanie (Uwaga! Nie wszystkie są bezpieczne – większość jest testowana na zwierzętach, niektóre nie mają europejskich atestów!). Powstają nawet specjalne działy w drogeriach poświęcone azjatyckiej pielęgnacji ciała. Nic dziwnego. Koreanki i Japonki znane są ze swojego zamiłowania do dbania o urodę, a efekty łatwo zobaczyć – piękne, gładkie, świetliste twarze, które rzadko zdradzają wiek. Ale tak naprawdę sekretem wizerunku „wiecznej młodości” Azjatek jest nie tylko to, że regularnie używają wysokiej klasy kosmetyków do pielęgnacji, ale także holistyczna dbałość o kondycję całego ciała (ćwiczenia Qi kong, Tai chi oraz głowy i twarzy. Bardzo ważną rolę w tym procesie odgrywa specjalny masaż, który wpływa na jakość skóry oraz na pracę i kondycję tkanek podskórnych – powięzi, mięśni oraz naczyń krwionośnych i limfatycznych. Podczas gdy Azjatki uczą się tajników takiego masażu od matek, na kursach prowadzonych przez mistrzów sztuki masażu czy z bogatej na tamtym rynku literatury, my możemy je poznać od przeszkolonych specjalistek oferujących japońskie rytuały w gabinetach kosmetycznych. Jedną z nich jest Kamila Pałkiewicz.

– Czym różni się klasyczny rytuał japoński twarzy od zwykłego masażu, który wykonuje kosmetyczka?

– Zwyczajny masaż twarzy tzw. efrolage, który jest przeprowadzany jako element większości nawilżających czy liftingujących zabiegów kosmetycznych powinien być wykonywany zgodnie z ogólnymi zasadami ale przede wszystkim służy przyjemności i relaksowi klientki. Pomaga też lepiej i dokładniej rozprowadzić krem czy serum. Zwykle nie ma określonych zasad według których się go wykonuje, choć wiele dobrych, renomowanych firm tworzy własne flagowe masaże, w których następnie szkolone są kosmetyczki. Natomiast klasyczny masaż japoński, którego tradycja sięga XV wieku, jest bardzo przemyślanym i ściśle zaplanowanym rytuałem. Służy nie tylko sprawieniu przyjemności, ale przede wszystkim ma na celu intensywne zadbanie o kondycję i zdrowie skóry oraz tkanek znajdujących się głębiej.

– Co to znaczy, że jest ściśle zaplanowanym rytuałem?

– Tradycyjny masaż japoński jest wykonywany z zastosowaniem określonych technik manualnych (których uczymy się na specjalnych kursach) –  każdy gest masażysty, każdy ruch, ucisk, pocieranie ma bowiem konkretny cel. Rytuał jest też podzielony na konkretne etapy – przy czym bardzo ważna jest kolejność ich przeprowadzenia (nie można zamienić ich kolejności), ani żadnego z nich pominąć.  1 etap – relaksujący ma na celu rozluźnienie mięśni twarzy, szyi, dekoltu, a co za tym idzie – całego ciała. Im bardziej zrelaksowana kobieta, (czuję pod palcami, jak skumulowane w ciele napięcia powoli puszczają), tym bardziej mięśnie całego ciała się rozluźniają, oddech staje się głębszy, spowalnia. Wówczas mogę zacząć etap 2 – drenaż limfatyczny. Serią starannie opracowanych ruchów „przesuwam” limfę zgromadzoną w niektórych miejscach pod skórą aż do węzłów chłonnych. Dzięki szybszemu i sprawniejszemu transportowi limfy pozbywamy się toksyn zatruwających skórę – staje się wówczas lepiej ukrwiona, odżywiona, procesy metaboliczne zaczynają zachodzić szybciej. Efekt jest widoczny gołym okiem – zmniejszają się obrzęki, cienie pod oczami, twarz jest zaróżowiona, promienna, młodsza. Po drenażu nadchodzi czas na etap 3 – lifting. Skóra, odpowiednio przygotowana podczas 1 i 2 etapu jest gotowa na intensywniejsze działanie – oklepywanie, uciskanie, rozcieranie, szczypanie, serie szybkich, zmiennych ruchów. Staram się wówczas dotrzeć do głębszych warstw skóry i pobudzić je do bardziej efektywnej pracy, ujędrnić, wzmocnić. Na koniec następuje etap 4 – energetyczny, gdzie pracuję na punktach akupresurowych. Uciskam odpowiednie miejsca w obrębie głowy, co zgodnie z filozofią Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, ma na celu zrównoważenie przepływu energii życiowej qi w poszczególnych narządach wewnętrznych. Służy więc ogólnej poprawie zdrowia.

– Ale upiększa i odmładza także :-)?

– Oczywiście! Efekty takiego masażu są znakomite i widoczne już po pierwszym zabiegu. Ale są tak spektakularne, ponieważ Japończycy postrzegają piękno poprzez zdrowie. Piękna skóra to zdrowa skóra. Im zdrowsza skóra tym bardziej opóźnia się proces jej starzenia. Jeśli chcemy, aby masaże japońskie zatrzymywały, albo przynajmniej spowalniały upływ czasu, to musimy je wykonywać regularnie np. raz w miesiącu. To tak jak z treningami sportowymi – dopiero przy regularnych ćwiczeniach zobaczymy optymalny efekt: mięśnie się wzmocnią, ciało stanie się sprawniejsze, elastyczniejsze. Nasza twarz także potrzebuje regularnych zabiegów i troski.

– Jakie kosmetyki wykorzystuje się podczas zabiegu?

– Podczas masażu używam niewielkiej ilości ekologicznego olejku, dobranego do potrzeb skóry klientki. Kosmetyku nie może być za dużo, ponieważ dłonie zbyt mocno się ślizgają co przeszkadza w głębszym kontakcie ze skórą. Bezpośredni kontakt skóra ze skórą jest ważny, ponieważ następuje wówczas wymiana energetyczna między mną a klientką – ona także ma ogromne znaczenie. Masaż japoński nie jest technicznym, bezosobowym zabiegiem. Podczas tego masażu staram się nawiązać głębszą relację z moja podopieczną – każdym ruchem przekazuję swoją troskę, ukojenie, pracuję z intencją czynienia dobra drugiej osobie. Chciałabym, żeby wyszła z gabinetu nie tylko z ładniejszą cerą, ale z poczuciem spokoju i ciepła także w sercu. Czasami – jeżeli skóra tego potrzebuje – podczas zabiegu lub po nim stosuję krem lub kremową maskę. Natomiast pod koniec rytuału kładę na twarz maskę w płachcie – także wynalazek z Dalekiego Wschodu. Koi cerę, nawilża, „wpuszcza” w głąb odżywcze składniki. Zamyka też pory, dzięki czemu skóra staje się bardziej odporna na zanieczyszczenia powietrza.

Japoński klasyczny masaż twarzy odmładza i upiększa.

– Mówisz cały czas o klasycznym masażu japońskim, tymczasem największą sławą cieszy się silnie liftingujący masaż kobido. Czy różnią się te zabiegi?

– Jest kilka rodzajów masażu japońskiego. Oprócz tradycyjnego, popularny jest także masaż kamieniem kassa. Jest to kamień wulkaniczny wyprofilowany przez specjalistów japońskich – z każdej strony ma nieco inny kształt, z jednej także: wyrzeźbione ząbki. Masuje się skórę twarzy różnymi częściami tego kamienia – centymetr po centymetrze, bardzo dokładnie. Ucisk podczas tego rodzaju zabiegu może być mocniejszy, znakomicie przeprowadza się za pomocą kamienia drenaż, doskonale unosi mięśnie do góry, co wzmacnia działanie liftigujące masażu. Polecam ten masaż klientkom, których fizjonomie twarzy, reakcje skóry już znam i wiem, że właśnie taka forma zabiegu będzie im dobrze służyła. Masaż ten przeprowadza się przy wykorzystaniu specjalnego kremu (nie olejku), żeby zmniejszyć poślizg na skórze. Natomiast zdecydowanie najbardziej znanym masażem japońskim jest Kobido. Ma silnie liftingujące działanie. Jest dość trudny fizycznie do wykonania – obydwie ręce pracują tu ze sporą siłą, niektóre fragmenty wykonuje się w jamie ustnej klientki. Nie jest to zabieg należący do przyjemnych, czasami bywa wręcz bolesny. Natomiast wiele kobiet decyduje się na Kobido ze względu na szybko widoczne efekty liftingujące – dosłownie „rozprasowuje” niektóre zmarszczki, podnosi owal twarzy. Pragnę jednak uspokoić te panie, które unikają bolesnych zabiegów albo mają skłonność do pękania naczynek na twarzy, co jest przeciwwskazaniem do tak intensywnych działań – najważniejsza w masażu twarzy jest nie siła z jaką się go przeprowadza, ale regularność i powtarzalność. Lepsze efekty przyniesie delikatny masaż klasyczny wykonywany raz na miesiąc niż kobido wykonany raz na rok.

– Czy są jakieś przeciwwskazania do wykonania masaży japońskiego, nawet tego najdelikatniejszego, klasycznego?

– Owszem, dlatego zawsze przed pierwszym zabiegiem przeprowadzam wywiad z pacjentką pytając ją o różnego rodzaju schorzenia czy dolegliwości. Przeciwwskazaniem do wykonaniu masaży są np. stany zapalne skóry, choroby zakaźne, alergiczne, zapalenie migdałków, guzki w obrębie węzłów chłonnych, brodawki, nowotwory, stany gorączkowe, wysokie nadciśnienie, miażdżyca, świeże usunięcie zęba a także trądzik różowaty w fazie zaostrzenia. Nie powinno się wykonywać masażu przez jakiś czas po operacyjnym usunięciu nowotworu, a przy nadczynności tarczycy omijam szyję.

– Czy rzeczywiście można porównać efekty masaży japońskich do zabiegów medycyny estetycznej np. ostrzyknięcia twarzy kwasem hialuronowym lub botoksem?

– Trudno jest porównać inwazyjne zabiegi, podczas których wstrzykuje się komuś coś pod skórę, wszczepia ciało obce jak np. nici, czy podaje paraliżujący nerwy botoks z naturalnym zabiegiem jakim jest masaż. Działania medycyny estetycznej oczywiście dają błyskawiczny efekt upiększenia, choć… nie zawsze taki jaki oczekiwałaby klientka. Pod ich wpływem zarówno wygląd twarzy jak i naturalna ekspresja mogą się zmienić. Nie wiemy też jakie będą długofalowe efekty tak inwazyjnych zabiegów. Natomiast masaż japoński jest w stanie zniwelować zmarszczki, poprawić koloryt cery, podnieść owal, złagodzić opuchliznę – ale w sposób naturalny, wspierający naturalne mechanizmy naprawcze w naszej skórze. Nie ma działania anti-angeing, a raczej pro-ageing – czyli pozwala zachować piękno skóry niezależnie od wieku. Twarz wygląda ładniej w sposób naturalny – skóra jest bardziej nawilżona, napięta, lśniąca, zdrowsza. Ale to nadal jest Twoja twarz! Dzięki masażom udaje się wydobyć z niej naturalną urodę ukrytą za zasłoną zmęczenia, stresu, niedotlenienia. Każda z nas ma w sobie wyjątkowe piękno. Naprawdę warto je pielęgnować i cieszyć się nim. Akceptacja siebie to także myślenie filozofii Wschodu. Warto z niej również w tym aspekcie skorzystać.

Przeczytaj też o jodze twarzy.

Powiązane artykuły