5 rytuałów tybetańskich, które musisz wcielić w życie

To gimnastyka zapewniająca witalność i sprawność ruchową – w każdym wieku. Rytuały są łatwe, szybkie i można je robić w domu, na niewielkiej przestrzeni. Nie wyobrażam już sobie bez nich życia.
Rytuały tybetańskie, które musisz wcielić w życie.

Peter Kelder, autor książki Źródło wiecznej młodości, która dokładnie opisuje rytuały,  przedstawia trochę bajkową opowieść o tym, jak zachodni świat dowiedział się o ich istnieniu. Otóż ponoć w Tybecie jest zakon lamów, którzy praktykują zestaw ćwiczeń cofających starzenie organizmu. Mieszkający tam mnisi są ludźmi w mocno podeszłym wieku, choć ich wygląd wskazuje na kilkadziesiąt lat mniej. Autor opowiada, jak spotkał brytyjskiego emerytowanego pułkownika, który poświęcił życie na odnalezienie tego zakonu. Wyjechał jako siedemdziesięciolatek – przygarbiony i siwy. A po dwóch latach pobytu w klasztorze wrócił mężczyzna o wyglądzie zdrowego czterdziestolatka…

Nawet jeśli to tylko legenda, warto zastanowić się, na czym polega magia tych ćwiczeń. To praca z energią. Według tybetańskiej medycyny w ciele człowieka znajduje się siedem ośrodków energii, które można określić jako wiry. Hindusi nazywają je czakrami. Są to silne pola energetyczne, niewidoczne dla oka, ale realnie istniejące. Siedem wirów skupia się wokół siedmiu gruczołów dokrewnych w układzie hormonalnym, które regulują wszystkie funkcje organizmu, z procesem starzenia się włącznie. Najniższy wir znajduje się w okolicy kości ogonowej, a najwyższy na czubku głowy. W zdrowym organizmie wszystkie te wiry obracają się z dużą prędkością. Wówczas energia życiowa przepływa od dołu do góry przez układ hormonalny. Jeśli choćby jeden z wirów zwalnia obroty, wówczas przepływ energii ulega zahamowaniu lub jest zablokowany. Tak właśnie można wyjaśnić proces starzenia się i zły stan zdrowia.

Pozytywne działanie rytuałów tybetańskich

Sceptycy mogą w to wszystko wierzyć lub nie, bo brak badań naukowych potwierdzających działanie rytuałów. Jednak pojawiają się hipotezy o tym, że ich praktykowanie może bazować na poprawie mikrokrążenia (inaczej krążenie obwodowe) w naczyniach włosowatych. Dostarczają one tlen i składniki odżywcze do najdalszych zakątków ciała, zabierają odpady przemiany materii i toksyny. Za każdym razem, gdy wyginamy mięsień, wyciskamy krew wzdłuż naczyń włosowatych. Kiedy go odprężamy, krew napływa z powrotem. Relaksacja pomiędzy ćwiczeniami (zalecana podczas praktyki rytuałów) wzmaga ten proces. W książce podano informacje, że na początku praktyki możliwy jest proces detoksykacji, czyli czasowe pogorszenie samopoczucia, nasilenie dotychczasowych dolegliwości. To oczyszczanie organizmu, symptomy samoleczenia. Najprawdopodobniej wynika ono właśnie ze wzmożonej wymiany krwi w naczyniach włosowatych.

Objawy zmiany samopoczucia zauważyłam u siebie. Na początku praktyki rytuałów nasiliły się u mnie infekcje, z którymi i tak borykałam się często (jako mama przedszkolaków). Przez prawie miesiąc byłam podziębiona, łamało mnie w kościach, dokuczały zatoki. Nawet zaczęłam wątpić, czy rzeczywiście wzmacniam swoje zdrowie. Jednak w pewnym momencie choroby po prostu się skończyły. Dziś prawie nie choruję. Jednak z pewnością najbardziej spektakularnym efektem działania rytuałów jest poprawa kondycji. Praktyka nie wymaga wielkich umiejętności. Działa także wtedy, gdy nie potrafimy początkowo wykonać właściwie ćwiczenia. Z czasem naturalnie nabieramy umiejętności.

Ćwiczenia fizyczne - rytuały tybetańskie.

Ćwiczenia można zacząć wykonywać nawet w podeszłym wieku, choć oczywiście ostrożnie i po konsultacji u lekarza. W Niemczech, kraju zadbanych emerytów, rytuały polecane są właśnie jako gimnastyka dla seniorów. Jednak na całym świecie wielu sportowców, a nawet joginów, włącza je do swojego codziennego treningu. A to dlatego, że doskonale wpływają na ruchomość wszystkich stawów i kondycję. Poza tym mają w sobie elementy jogi, czyli pracy z oddechem i medytacją, co sprawia, że wprowadzają nas w stan pogodnej akceptacji otaczającego nas świata. Pojawia się cierpliwość, mamy więcej energii, choć nie jesteśmy pobudzeni. Dzięki temu wszystkiemu wzrasta ochota do innych aktywności.

Peter Kelder cytuje w książce relacje osób, którym praktyka rytuałów pomogła przezwyciężyć życiowe problemy, np. depresję, nadwagę czy choroby serca. Ja także mogłabym dopisać swoją historię do tych relacji. Praktykuję już pięć lat, choć miewałam przerwy. Jednak gdy robię to regularnie – zużywam o 90 proc. mniej leków, maści przeciwbólowych i kawy. Innymi słowy, nie bolą mnie plecy i mam dużo naturalnej energii oraz rodzaj kojącego wewnętrznego spokoju.

Kluczem do skuteczności pięciu rytuałów jest nastawienie psychiczne. Kto wierzy w ich moc – odczuje ją.

Trening

Zaczyna się od 3 powtórzeń każdego z 5 ćwiczeń, co tydzień dodajemy 2 powtórzenia, by dojść do 7. Zestaw tych 5 powtarzanych (x7) ćwiczeń wykonujemy codziennie trzy razy, co da sumę 21 powtórzeń. Jeśli nie mamy czasu, można podzielić ćwiczenia na dwie sesje – ranną i wieczorną, co zajmie dwa razy po kilka minut. Ćwiczymy boso lub w skarpetkach antypoślizgowych.

Rytuały tybetańskie - jak ćwiczyć?

Rytuał pierwszy tybetański

Stajemy prosto z rękami wyciągniętymi w bok (na kształt litery T). Wnętrze dłoni skierowane do podłogi. Zaczynamy wirować, obracamy się zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Kręcimy się na prawej nodze, która pozostaje oparta o podłogę, a odpychamy się lewą. Wykonujemy kilka, maksymalnie 21 obrotów. Zatrzymujemy się, stajemy ze stopami rozstawionymi na szerokość bioder. Dłonie łączymy jak do modlitwy, unosimy na wysokości twarzy i wpatrujemy się w kciuki. To pomoże uporać się z zawrotami głowy (po kilku dniach praktyki same miną).

Rytuał tybetański - ćwiczenie 1

Rytuał drugi tybetański

Kładziemy się na plecach na podłodze, ręce wzdłuż ciała. Dłonie ze złączonymi palcami, wnętrzem do podłogi (na początku można podłożyć dłonie pod pośladki, co ułatwia ćwiczenie). Robimy wdech i na wydechu unosimy jednocześnie głowę i wyprostowane i złączone nogi – do całkowitego pionu. Podczas podnoszenia głowy mocno przyciągamy brodę do klatki piersiowej. Następnie powoli opuszczamy głowę i nogi – z wydechem. Gdy ćwiczenie sprawia trudność, można początkowo wykonywać je z nogami zgiętymi w kolanach. Najczęstszym błędem w wykonywaniu tego ćwiczenia jest unoszenie dolnej części kręgosłupa jednocześnie z nogami. Osłabia to plecy. Podczas unoszenia nóg całe plecy powinny przylegać do podłoża. Pomocne jest wyprowadzanie ruchu od pięt.

Rytuał tybetański - ćwiczenie 2.

Rytuał trzeci tybetański

Klękamy na szerokość bioder, ręce przylegają wzdłuż ud, dłonie pod pośladkami. Pochylamy tułów do przodu w taki sposób, aby kark był wydłużony, a broda oparta o klatkę piersiową. Na wydechu. Następnie podnosimy głowę i wyciągamy tułów jak najdalej w tył – na wdechu. Kolana cały czas pozostają w tej samej pozycji – nie zwiększamy kąta ich rozwarcia. Cały czas napinamy pośladki, wciągamy brzuch, aby ustawić prawidłowo miednicę i chronić odcinek lędźwiowy.

Rytuał tybetański - ćwiczenie 3

Rytuał czwarty tybetański

Siadamy na podłodze z wyprostowanymi nogami i stopami rozstawionymi na szerokość bioder. Dłonie płasko na ziemi po obu stronach miednicy. Bierzemy głęboki wdech, stawiamy stopy płasko na ziemi, unosimy klatkę piersiową i biodra ku górze, by powstał kąt prosty z kolanami. Głowa jak najdalej za siebie. Wracamy do pozycji wyjściowej z wydechem (Cały czas wciskamy mocno dłonie w podłogę, pod koniec wydechu przyciągamy brodę do klatki piersiowej).

Rytuał tybetański - ćwiczenie 4.

Rytuał piąty tybetański

Na brzuchu. Opieramy się na dłoniach i stopach, kręgosłup tworzy łuk – wisimy nad podłogą, twarz zwrócona do ziemi. Ręce wyprostowane, prostopadle do podłogi. Odchylamy jak najdalej głowę do tyłu. Zginamy ciało na wysokości bioder, doprowadzamy je do pozycji przypominającej odwróconą literę V, równocześnie przyciągamy brodę do piersi. Wracamy do pozycji wyjściowej i powtarzamy rytuał. Przez cały czas wykonywania ćwiczenia miejmy „wciągnięte” żebra.

Rytuał tybetański - ćwiczenie 5.

31.07.2019
Podobno tyle trzeba przejść w ciągu dnia, żeby być sprawnym, szczupłym i zdrowym. Podobno… A jak jest naprawdę? Pytamy Kamila Górę, fizjoterapeutę i trenera z Fizjokliniki Warszawskiego Centrum Rehabilitacji i Osteopatii Medycznej.
31.08.2019
Nie lubisz biegać, nuży cię aerobic, nie przekonują żmudne ćwiczenia na siłowni? Zapisz się na zumbę. Latynoskie rytmy, relaks, uśmiech i świetna zabawa gwarantowane. W gratisie otrzymasz spalanie kalorii, poprawę nastroju, świetną kondycję i zdrowie.
17.08.2019
Trener personalny ćwiczący wraz z podopiecznymi to dzisiaj codzienny widok w nowoczesnych siłowniach. Pokazuje on jak wykonać dane ćwiczenie, mobilizuje do wysiłku, pilnuje, żeby trening przebiegał bezpiecznie. Czy rzeczywiście warto wydać sto złotych (taka jest przybliżona cena  godzinnego treningu), żeby odbywał się pod okiem fachowca? A może to strata pieniędzy i równie dobrze można ćwiczyć […]
03.06.2019
Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) dopuściła do użytku nowatorski lek – skórę w spreju. Produkuje się go z komórek skóry pobranych od pacjenta, któremu aplikuje się lek. Komórki zawarte w roztworze „przyczepiają” się do rany i sprawiają, że skóra w uszkodzonym miejscu sama zaczyna odrastać.
04.10.2019
Zajady, czyli pękające kąciki ust to schorzenie bolesne, nieestetyczne, sprawiające wiele problemów. Możesz jednak sobie pomóc, by zmiany szybciej się zagoiły.
09.08.2018
Gorrrrąco? Zrób sobie pyszną i zdrową lemoniadę. Najlepiej ze świeżych owoców a więc naturalnie słodką (bez dodatku cukru), z dodatkiem aromatycznych ziół. Taki napój orzeźwi, ochłodzi i nawodni organizm. Oto przepisy, które przygotowałam specjalnie dla Was.