Strona główna ZdrowiePsychologia Odpocznij, kochana

Odpocznij, kochana

autor: Beata Sadowska Data publikacji: Data aktualizacji:
Data publikacji: Data aktualizacji:

Kiedy siadałam do napisania tego tekstu, poczułam się naprawdę zmęczona. – Napiszę, a potem się położę i odpocznę – pomyślałam, co było o tyle dziwne, że nigdy nie kładę się podczas dnia. Czyli standard: odpoczynek odłożę na później.

Strona główna ZdrowiePsychologia Odpocznij, kochana
Na czym polega odpoczynek? Jak nauczyć się relaksować? O sztuce odpoczywania pisze Beata Sadowska, dziennikarka. Kobieta odpoczywa w hamaku w letni dzień, zakrywając twarz słomkowym kapeluszem.

Najpierw praca, dzieci, obiad, rozwieszę pranie, rozpakuje zmywarkę… A potem? Potem zapomnę, że miałam odpocząć, bo pojadę po dzieci do szkoły, a zaraz po szkole mają hokeja, po sporcie – kolacja i pakowanie się na bieg. No właśnie: to bieg mnie uratował. Jutro (2 lipca) startuję w półmaratonie du Mont Blanc, a dokładniej – mam do pokonania 23 kilometry, bo w górach trudno tak wymierzyć trasę, żeby dystans naprawdę był idealnie półmaratoński (21 kilometrów i 97,5 metra).

Ciało upomina się samo

Półmaraton du Mont Blanc to trudny i wymagający bieg, więc postanowiłam, że dzień przed robię sobie reset. A ponieważ odpoczywanie nie jest moją najmocniejszą stroną, poszłam na spacer z psem, zrobiłam cztery prania, rozwiesiłam je, ogarnęłam chatę. I kiedy już miałam wyciągnąć się na kanapie z książką, przypomniałam sobie o tym tekście. A zaraz potem mądre ciało przypomniało sobie i mi o zmęczeniu. Normalnie pewnie bym to zignorowała (wyśpię się w nocy), ale jutrzejsze zawody to nie przelewki i motyle latają mi w brzuchu od rana.

I wtedy pojawił się kolejny dzwonek: wiadomości od mojej przyjaciółki z dzieciństwa, która od kilku dni pyta mnie, czy już odpoczęłam. Mava sama pracowała kiedyś na pełnych obrotach, reżyserując seriale, reklamy i teledyski, zajmując się domem i dwójką dzieci. I nagle to ona pisze mi o odpoczynku! Mogłabym jej powiedzieć, że mój relaks to ćwiczenia oddechowe, rytuały tybetańskie i bieganie (bo tak jest, głowa się wtedy resetuje), ale gdzieś pod skórą czułam, że chodzi jej o coś zupełnie innego. O inny poziom i wymiar odpoczynku.

– To tylko czternaście minut, kładziesz się pod kocem i już – przekonywała Mava.

I wierzcie lub nie, trudno mi było znaleźć to czternaście minut. Bo przygotowania do biegu, bo LIVE na Instagramie, bo…

Techniki relaksacyjne na stres

Czternaście minut

„Bo” skończyło się dzisiaj przed komputerem, kiedy przypomniałam sobie o wiadomościach z Tajlandii, bo tam mieszka teraz Mava. „OK” – pomyślałam. – „Spróbuję”. Wyskoczyłam z jeansów i wskoczyłam pod kołdrę. Odpaliłam telefon z nidrą, którą przygotowała Mava. I od pierwszej minuty wiedziałam, że to był dobry pomysł. Kojący głos, spokój, relaks, błogość, wreszcie – sen.

Przyszedł nie wiadomo kiedy, żeby spokojnie odpłynąć i pozwolić mi obudzić się na dwa ostatnie zdania Mavy. Obudziłam się… wypoczęta. Brzmi absurdalnie? Być może, ale naprawdę tak było. Spokojna, zrelaksowana, uśmiechnięta. Dokładnie taka, o jakiej mówiła Lisia Matka, bo pod taką nazwą znajdziecie Mavę na Instagramie. To było tylko czternaście minut!

Joga nidra – czyli relaks

Zafascynowana rezultatem, zaczęłam czytać, czym jest joga nidra. Nie, nie wygibasami, asanami i staniem na głowie, choć to wciąż joga. To głęboki relaks, odpoczynek. Stan podobny do medytacji, choć osiągnięcie go jest o wiele łatwiejsze niż siedzenie w jednej pozycji z wyprostowanym kręgosłupem i pilnowanie odpowiedniego oddechu. Zamiast tego jest koc i łóżko. Łatwizna, łagodność, przyjemność, dostępność.

Jak pisze na swojej stronie Mava: „Będziesz robić NIC. Jest to bardzo stara praktyka, ale oni tam dawno mieli łeb na karku – ta praktyka jest w sam raz dla nas, kobiet XXI wieku!”. I wiecie co? Trudno się z tym nie zgodzić. Ja już wiem, że do tego odpoczynku będę wracała regularnie, bo poczułam, ile mi daje, jak jest mi potem dobrze i błogo. I z jak czystą głową usiadłam do komputera, żeby się z Wami tym podzielić.

Wiadomo, nie zostanę teraz tybetańską mniszką i nie będę mieszkała w jaskini i medytowała na kamieniu, ale postaram się świadomiej odpoczywać. Już nie tylko biegając czy ćwicząc. Zobaczyłam, jak prosto wpleść te czternaście minut głębokiego relaksu między zrobieniem obiadu a wyprowadzeniem psa na spacer, przygotowaniem się do wywiadu i poprowadzeniem konferencji. Przecież możesz to zrobić w samochodzie, czekając na dziecko, które kończy właśnie zajęcia na basenie. Albo na ławce w parku, wracając do domu po pracy.

Joga i ajurweda na stres i dobry sen

Nic nie musisz

Niesamowite, jak my, mamy, tak bardzo dbamy o odpoczynek naszych dzieci („Idź już spać, jutro będziesz zmęczony”) i tak bardzo zapominamy zadbać o siebie i swoją regenerację. I choć w kwestii odpoczynku wciąż jestem na kursie dla początkujących, i tak jest lepiej niż było.

Dawno temu obiecałam sobie, że dziennie mogę załatwić jedną dużą rzecz, świat się nie zawali, jak coś poczeka. Uwierzcie mi, nawet z tym było mi trudno. Ja, zosia samosia i wzorowa uczennica dopinająca wszystko na ostatni guzik. Uff, już nie muszę. I już wyzwoliłam się z robienia kilku rzeczy na raz, co kiedyś uważałam za wybitną umiejętność, a dziś za jazdę na autopilocie i bezsensowną próbę udowodnienia światu, że dam radę. Tylko po co i jakim kosztem?

Nową formę odpoczynku zaczęłam już dziś i mam zamiar kontynuować. Mava, dziękuję, że mnie subtelnie zmobilizowałaś i życzliwie pokazałaś, że czas się zatrzymać. A Wam szczerze i serdecznie polecam nidrę i Lisią Matkę. Relaks, który dziś tak bardzo mi pomógł, jest dostępny, łatwy i na dodatek nic nie kosztuje. Bezpłatną nidrę z Mavą znajdziecie tu: lisiamatka.pl/nidradlaciebie

Odpocznijcie. Ty też. Odpocznij, kochana.

Podobne artykuły