Hahaha! dla zdrowia

Można w to nie wierzyć, można się z tego śmiać. Nawet lepiej. Nauka potwierdza, że głośnym rechotem przedłużamy sobie życie. Wystarczy tylko poudawać wesołość. A wszystko pod okiem instruktora. O tym, co to jest joga śmiechu i na czym polega trening, opowiada jogin śmiechu Piotr Bielski.

W 106 krajach na świecie jakiś człowiek sukcesu, na przykład poważny menedżer, udaje, że jest samochodzikiem i musi przejechać przez myjnię (kręcąc kierownicą i mrucząc „brum, brum”). Przechodzi przez szpaler innych uczestników, którzy rękami imitują obracające się szczotki w myjni i muskają przejeżdżający samochodzik. Eksploduje ogólna wesołość. To wcale nie wygłupy, tylko joga śmiechu – poważny trening umysłu. Coraz popularniejszy na całym globie.

Co to jest joga śmiechu?

W tej metodzie ważne jest, żeby ćwiczenia odbywały się właśnie w grupie. Działa tu tzw. zarażenie emocjonalne. Zbadano bowiem, że nasz mózg analizuje twarze wokół i dopasowuje do nich naszą mimikę. Gdy wokół wszyscy się śmieją, my też, odruchowo, powtarzamy uśmiechy innych. Jak udowodnili naukowcy, w towarzystwie śmiejemy się aż 30 razy częściej.

Najciekawsze jest jednak to, że, według psychologów, istnieje bezpośrednie połączenie między umysłem a ciałem. Polega na tym, że można, udając jakiś stan, naprawdę go osiągnąć. Zachodnie powiedzenie Fake it untill you make it (poudawaj, aż naprawdę zrobisz) jest ilustracją tej metody.

Chodzi o to, że nasz mózg nie odróżnia, kiedy imitujemy jakąś emocję, a kiedy jest prawdziwa. Chodzi o pracę z nastrojami. Kto robi przestraszoną minę, ten wzmacnia swój strach, natomiast ten, kto poprzez szeroki uśmiech manifestuje, że jest w dobrym nastroju, szybko poczuje się jeszcze radośniej. Kto świadomie zaczyna się uśmiechać, ten samodzielnie (przynajmniej w pewnym zakresie) może wprawić się w bardziej pozytywny nastrój.

Technika jogi śmiechu oparta jest między innymi na tej metodzie. – Uczestnicy ćwiczą śmiech, choć zaczynają to robić w aktorski sposób, jednak potem niemal zawsze przechodząc do naturalnego śmiechu- mówi Piotr Bielski. A wszystko to dla zdrowia.

Indyjski trop

Z pewnością wielu osobom joga śmiechu będzie wydawać się czymś niepoważnym. Tymczasem jest to w pełni naukowa metoda, stworzona ponad 20 lat temu przez lekarza. Jest nim dr Madan Kataria, Hindus, lekarz internista z wieloletnią praktyką. Zainteresował się gelotologią, czyli nauką badającą zbawienny wpływ śmiechu na nasze zdrowie, i zauważył, że w codziennym życiu za mało się śmiejmy.

Zorganizował więc (w 1995 roku) poranne spotkania w parku w Bombaju, gdzie ze swoją żoną i trzema przyjaciółmi zajmowali się wzajemnym rozśmieszaniem. Z czasem metodę udoskonalił i dziś, na określonych zasadach, jest znana i praktykowana w ponad 72 krajach na świecie.

Kataria podkreśla, że przede wszystkim joga śmiechu nie jest rozrywką, tylko ćwiczeniem, które ma poprawić krążenie krwi, dotlenić organizm i pomóc pozbyć się stresu. – Prowadzący zajęcia dbają o tworzenie atmosfery bezpieczeństwa, wspólnego zaufania i harmonii tak, by wszyscy mogli poczuć się jak na świetnej zabawie i by gromki śmiech płynął z serca i brzucha.

Metoda, oprócz zabawnych ćwiczeń, które mają prowokować śmiech, zawiera też ćwiczenia relaksacyjne, wyciszające – mówi Piotr Bielski.

W czasie zajęć wykorzystuje się klaskanie w dłonie (w ten sposób aktywujemy receptory na dłoniach i podnosimy tym samym swój poziom energii); ćwiczy się oddychanie (przeponą – technika zaczerpnięta z prana-yamy, czyli prostej jogi); naśladuje się dziecięce zabawy i wykonuje ćwiczenia śmiechowe. Nie opowiada się tu żadnych dowcipów – bo ideą jogi śmiechu jest śmiech bezwarunkowy, rozśmieszanie bez powodu.

Kataria wymienia 3 powody, dla których nie wystarczy nam po prostu oglądanie komedii czy opowiadanie sobie dowcipów. Musimy śmiać się „na receptę, z przepisu lekarza”. Powód pierwszy jest taki, że śmiech w realnym życiu trwa zwykle kilka sekund, a to za mało, by nasz organizm zdążył wyprodukować zbawienne substancje, podnoszące nastrój (chodzi o aktywowanie układu endokannabinowego, który zapewnia poczucie szczęścia). By to zadziałało, potrzeba minimum 10-15 minut śmiania się.

A w jodze śmiechu śmiejemy się tak długo, jak chcemy. Powód drugi – śmiech jest zdrowy, gdy płynie z przepony, jest donośny, huraganowy, frenetyczny wręcz. W normalnym życiu osoba, która tak się śmieje, jest uważana za co najmniej dziwną. Na zajęciach – nie. Powód trzeci: nie mamy w życiu wielu powodów do śmiechu, więc musimy odłączyć nasz śmiech od przyczyn życiowych.

Zresztą idea jogi śmiechu polega na tym, że śmiech ma pomagać w sytuacjach trudnych, kiedy nie jest nam wesoło. Uczestnicy zajęć poznają techniki do stosowania w domu. Najlepiej rano, po 10 minut, np. podczas porannej toalety. Można pośmiać się do swojego odbicia w lustrze w trakcie mycia zębów.

Jak ćwiczymy jogę śmiechu?

Piotr Bielski, prekursor jogi śmiechu w Polsce, mówi, że dr Madan Kataria badał, jak często się śmiejemy. – Dorośli 10-15 razy dziennie (co jest i tak świetnym wynikiem), natomiast dzieci około 300-400 razy. Dlatego joga śmiechu wzoruje się na zachowaniach dzieci – podkreśla. One śmieją się, kiedy tylko mają ochotę, my – gdy nam wypada. Poza tym dziecięcy śmiech angażuje całe ciało, rozluźnia, daje upust emocjom. W dorosłym życiu trudno sobie na to pozwolić – wyjaśnia.

Ćwiczenia poprzedza rozgrzewka. Może to być podanie dłoni każdemu uczestnikowi i jednoczesne zaśmianie się. Wiadomo, że dla początkujących ćwiczenia mogą być krępujące.

Potem następuje rozciąganie i ćwiczenia oddechowe. Gdy grupa jest już swobodna, zaczynają się ćwiczenia śmiechowe. Na przykład koktajl śmiechu, który polega na tym, że na niby przelewamy na zmianę z jednego shakera do drugiego, mówiąc „ha”, następnie odchylamy głowę i z głośnym „hahahaha!” wypijamy zawartość. Inne popularne ćwiczenie (ale stosowane tylko w zaawansowanych grupach) to „kajaki”. Uczestnicy siadają jeden za drugim, rękami udają wiosłowanie i po kilku „ha” padają do tyłu, na brzuch osoby za nimi, z głośnym chóralnym „hahaha!”.

Ćwiczy się też „mrówki w spodniach” – śmieszne podrygiwanie z głośnym śmiechem.

Dr Kataria podkreśla, że każdy może sam wymyślić swoje ćwiczenia, ważne tylko jest, by śmiechem zastąpić smutek i złość. Można np. zaśmiewać się na widok wysokiego rachunku za telefon lub wyśmiać bolące kolano, wskazując palcem tkliwe miejsce. Niewiele to kosztuje, a znacząco zmienia nasz stosunek do negatywnej sytuacji.

Po serii ćwiczeń śmiechowych następuje wyciszenie i ćwiczenia relaksacyjnie. Nie należy przesadzać z długością śmiania się, bo można nadwyrężyć sobie gardło. Po relaksie i medytacji uczestnicy rozmawiają o tym, jakie mają samopoczucie i czego doświadczyli w trakcie zajęć.

Wpływ na zdrowie

Dr Madan Kataria zbadał, jak ćwiczenia jogi śmiechu wpływają na zdrowie i nasze życie. Okazuje się, że na co dzień używamy tylko pół litra pojemności płuc. – To najgłębszy wdech i wydech, jaki możemy osiągnąć, mówi Piotr Bielski. Podczas śmiechu – o litr więcej. Śmiech stabilizuje też ciśnienie krwi, podnosi dotlenienie organizmu i redukuje działanie kortyzolu – hormonu stresu. – Niezależni naukowcy z Japonii, Australii i Południowej Afryki sprawdzili, że zajęcia śmiechowe znacząco podnoszą skuteczność i wydajność w pracy. I są to efekty długofalowe – dodaje Piotr Bielski.

Z badań nad gelotologią wiadomo ponadto, że wibrujący podczas śmiechu ruch przepony jest masażem serca, płuc, żołądka i przewodu pokarmowego. W śmiechu biorą aktywny udział mięśnie twarzy (głównie szczęki, policzków i nosa). Gdy pokładamy się ze śmiechu, wykonujemy ruchy ramion, rąk i nóg, a ich mięśnie się rozluźniają.

Poza tym w trakcie śmiechu do naszego krwioobiegu dostają się substancje poprawiające właściwości krwi, lepiej zaczynają pracować gruczoły dokrewne, serce, wątroba, śledziona, a zmieniające się naprężenia mięśni sprzyjają ustępowaniu niektórych chorób, szczególnie tych o podłożu psychosomatycznym.

Naukowcy potwierdzili też, że w trakcie śmiechu następuje zwiększenie liczby i aktywności komórek odpornościowych, które bronią nas przed chorobotwórczymi mikroorganizmami i zwalczają komórki rakowe. Śmiech usuwa też zmęczenie, likwiduje stany depresyjne, lęki, uwalnia od stresów i napięć wewnętrznych, wzmacnia potencję seksualną i zapewnia zdrowy sen. Piotr Bielski dodaje też, że udowodniono korzystny wpływ terapeutycznego śmiechu na leczenie cukrzycy, w przebiegu chorób okulistycznych czy w powodzeniu transplantologii.

Przeczytaj też o tym, w jaki sposób joga łagodzi stres.

Polski akcent

Od kilku lat joga śmiechu jest praktykowana także w Polsce. Sprowadził ją do nas z Indii Piotr Bielski, autor książki Joga śmiechu. Droga do radości. Piotr rozwija dalej tę metodę i prezentuje swoje odkrycia na zagranicznych konferencjach. – Wyjechałem do Indii w przełomowym momencie życia, po utracie kogoś bliskiego, po stracie pracy, pełen smutku, i znalazłem lekarstwo na wszystkie kłopoty. Zafascynowało mnie, że w miejskich parkach Indii codziennie zbierają się ludzie, by wspólnie się porozśmieszać. Funkcjonują też kluby śmiechu.

Skupiają przede wszystkim kobiety, które pragną wspierającej wspólnoty. Zrozumiałem, że potrzeba radości ma uniwersalny charakter. Ukończyłem więc międzynarodowy kurs instruktorski u dra Katarii i joga śmiechu stała się moim sposobem na życie. Wniosła wiele pozytywnych zmian i korzyści. Moja dwuletnia córka, która towarzyszyła mi od początku w kursach w Polsce, naturalnie przyswoiła ćwiczenia jogi śmiechu – sama inicjuje swoje ulubione, np. „krowę”, gdy kierujemy kciuki w dół, by ktoś nas „wydoił”, czy koktajl śmiechu.

Zauważyłem też po około pół roku regularnej praktyki, że zmienił się sposób, w jaki się śmieję. Początkowo mój śmiech był cichy, płytki, jedynie gardłowy, teraz jest głęboki, przeponowy, donośny i bardzo odprężający. Wiele osób mówi, że po ćwiczeniach jogi śmiechu zwiększa się ich pewność siebie i odwaga w kontaktach z innymi ludźmi.

Ćwiczenia oddechowe angażują przeponę, dają większą kontrolę nad ciałem i naturalną ochotę na zdrowszy tryb życia. Dzięki ćwiczeniom jogi śmiechu zaczynamy o wiele częściej śmiać się w codziennym życiu. Ćwiczenia zwykle odbywają się raz w tygodniu. A na co dzień praktykuje się po 10 minut w domu.

W Internecie warto sprawdzić, w jakich miastach i gdzie odbywają się kursy jogi śmiechu, wpisując nazwę miejscowości i hasło „joga śmiechu”. Piotr Bielski przeszkolił wiele osób, które mają odpowiednie certyfikaty i prowadzą zajęcia w całym kraju. O szczegółowych informacjach na temat działalności Piotra przeczytamy na stronie joginśmiechu.pl.

Metoda jest w Polsce coraz bardziej rozpowszechniona. Trafiła na prestiżowe uczelnie do najwyższej kadry naukowej. Bardzo dobrze sprawdza się w firmach, dużych korporacjach, które stawiają na rozwój interpersonalny swoich pracowników, a także w szpitalach.

By się uśmiechać, potrzebujemy pracy 18 mięśni, a do złej miny aż 40! Kto się często śmieje, ma mniej mimicznych zmarszczek.

Śmiejesz się – przepona pracuje – brzuch znika.


Piotr Bielski, trener jogi śmiechu „Joga śmiechu. Droga do radości”

31.08.2019
Nie lubisz biegać, nuży cię aerobic, nie przekonują żmudne ćwiczenia na siłowni? Zapisz się na zumbę. Latynoskie rytmy, relaks, uśmiech i świetna zabawa gwarantowane. W gratisie otrzymasz spalanie kalorii, poprawę nastroju, świetną kondycję i zdrowie.
03.08.2019
Pamiętacie Elastynę, jedną z superbohaterek bajki Iniemamocni? Miała niezwykle rozciągliwe ciało: jedną ręką karmiła dziecko, drugą sięgała do pokoju obok, a nogą była już w samochodzie dwie przecznice dalej. Niemożliwe? Wcale nie tak bardzo jak nam się wydaje. Otóż wszyscy mamy wewnątrz ciała tkankę składającą się z włókien elastyny (która rozciąga się 150-krotnie i wraca […]
24.05.2019
Siłownia kojarzy ci się z miejscem gdzie młodzi mężczyźni i kobiety ćwiczą swoje sześciopaki podnosząc w pocie czoła ciężkie sztangi? To błąd! Przychodzi tu coraz więcej osób w różnym wieku po to, by po prostu zadbać o zdrowie. Najwyższy też czas, by trening siłowy docenili seniorzy, ponieważ badania naukowców potwierdzają, że właśnie ćwiczenia z obciążeniem […]
02.07.2019
Niechętnie o tym mówimy. Nawet lekarzowi. Tymczasem wypróżnianie jest niezwykle istotną czynnością życiową i może wiele powiedzieć o naszym zdrowiu. Na co zwrócić uwagę, gdy jesteśmy w toalecie, wyjaśnia dietetyk kliniczny Kamila Lipowicz z poradni Ajwen.
03.08.2018
Specjaliści uważają, że aż 30-50 proc. dzieci ma bogate życie wewnętrzne. Mają oczywiście na myśli wszelkiego rodzaju pasożyty przewodu pokarmowego. Dlatego warto poznać odpowiedzi na najważniejsze  pytania dotyczące diagnostyki i leczenia, by móc w porę rozpoznać problem i rozpocząć leczenie. Konsultacja: pediatra dr Katarzyna Faruga.
13.11.2018
Najkrótszą i najprostszą definicją zdrowia według medycyny chińskiej jest określenie, że zdrowie jest stanem harmonii pomiędzy yin i yang. Jeśli twój organizm jest w równowadze, nie zaszkodzą ci czynniki zewnętrzne, takie jak: wiatr, wilgoć czy zimno. Ale jeśli twoja zdolność do adaptacji zostanie utracona lub osłabiona (np. w wyniku stresu) i dojdzie do przewagi sił zewnętrznych nad wewnętrzną kondycją organizmu […]