Strona główna ZdrowiePsychologia Kasia Bem: Zatrzymaj się! Teraz jest czas dla ciebie

Kasia Bem: Zatrzymaj się! Teraz jest czas dla ciebie

autor: Dorota Mirska-Królikowska Data publikacji: Data aktualizacji:
Data publikacji: Data aktualizacji:

Nowy rok – nowa Ty? Świetnie! Ale gdyby tak tym razem spojrzeć na to, co przed tobą, inaczej? Zamiast pędzić i zmieniać wszystko wokoło – zatrzymać się, odetchnąć, wsłuchać się w to, co mówi nasze ciało, uspokoić umysł. Taką propozycję ma dla każdej z nas Kasia Bem, nauczycielka jogi i medytacji.

Strona główna ZdrowiePsychologia Kasia Bem: Zatrzymaj się! Teraz jest czas dla ciebie
Kasia Bem - nauczycielka jogi i medytacji, blogerka, autorka książek „Happy Detoks” i „Happy uroda”, organizatorka warsztatów wyjazdowych. Posiada zaszczytny tytuł Master of Yoga, przyznany w systemie jogi według Sivanandy

Zaczyna się szaleństwo postanowień noworocznych. Planujemy, że od 1 stycznia będziemy lepszą wersją siebie. Będziemy medytować, praktykować jogę, przejdziemy na dietę, przestaniemy się stresować… Wszystko brzmi cudownie, zdrowo i zachęcająco.

Ale czy takie nagłe zmiany – nawet jeśli to zmiany na dobre! – są możliwe do ogarnięcia w krótkim czasie i czy naprawdę nam służą? Czy nie czujemy się przytłoczone tym „nadmiarem dobra”? Napięte i sfrustrowane, bo wiemy, że choćbyśmy stanęły na rzęsach, i tak tego wszystkiego nie da się ogarnąć. Kasia Bem przekonuje, że można zacząć Nowy Rok inaczej.

Kasia Bem: słuchaj swojego ciała

Dorota Mirska-Królikowska: W swojej książce „Sztuka odpuszczania. Happy life” piszesz, że medytacja, oddech i joga to nasze narzędzia mocy. Może warto jak najszybciej się ich nauczyć?

Kasia Bem: To są wspaniałe narzędzia i oczywiście warto je znać i stosować. Ale nie da się wszystkich nauczyć jednocześnie i „jak najszybciej”. Jeśli chcemy zrobić za dużo na raz – to umysł nam się w pewnym momencie zbuntuje. Taka jest jego natura. Każdy nowy nawyk musimy najpierw zasiać, potem podlać, trochę wokół niego pochodzić, żeby się utrwalił, zapuścił korzenie. I dopiero kiedy już nam wyrośnie taka „roślinka”, możemy sadzić następną.

Gdy ktoś pyta mnie, od czego zacząć zmiany, proponuję, aby zaczął od tego, z czym jest mu najbardziej po drodze. Powiedzmy, że na początek wybierzesz medytację. Poświęć jej 5 minut dziennie. Już po pierwszej sesji zobaczysz różnicę w samopoczuciu. Po kilku zaczniesz jaśniej myśleć, będziesz spokojniejsza, pewniejsza siebie. Im częściej, bardziej regularnie, będziesz medytować, tym lepiej będziesz się czuła. Pozwól tej zmianie powoli, spokojnie się zakorzeniać, wrastać w ciebie, dawać spokój i radość.

I co ciekawe – moje doświadczenie potwierdza, że każda dobra zmiana, której już dokonałaś, pociąga za sobą następną. Będziesz chciała czuć się coraz lepiej. Dodasz więc do medytacji oddech. Kiedy minie jakiś czas – dodasz praktykę jogi, potem zaczniesz interesować się zdrową dietą. Cegiełka po cegiełce będziesz systematycznie i trwale zmieniać swoje życie.

Zwykle też jest tak, że jeśli już zaczynamy robić różne korzystne dla siebie rzeczy, to jednocześnie rozszerzamy naszą świadomość zdrowia i stopniowo otaczamy się ludźmi, którzy interesują się tym samym, co my. Tworzą się wówczas grupy wsparcia, dzięki którym łatwiej jest nam realizować wyznaczone sobie cele.

I jaki to cel? Być lepszą wersją siebie?

– O nie! Odpuśćmy sobie doskonałość. Namawiam, żebyśmy dążyli do poczucia harmonii i wewnętrznej równowagi. Abyśmy wreszcie uwierzyli, że jest wystarczająco dobrze, że wystarczy nam to, co już mamy.

Kaja Bochniak o numerologii i życiu w zgodzie ze sobą

ZATRZYMAJ SIĘ

Harmonia, równowaga… Jak je osiągnąć? Jaki jest ten pierwszy krok?

– Zadawajmy sobie kilka razy dziennie banalnie proste pytanie: „Jak ja się teraz czuję?”. To jest podstawowe pytanie w teorii uważności czy medytacji. Prowadzi do lepszego kontaktu ze sobą.

Obojętne, gdzie pędzisz i co robisz, powiedz sobie STOP, zrób wdech i wydech i posprawdzaj:

  • Jak ja się teraz czuję?
  • Jakie jest teraz moje ciało (napięte czy rozluźnione)?
  • Czy mój oddech jest płytki czy głęboki?
  • Co się dzieje w moim umyśle? O czym myślę, jakie to są myśli?

To zajmie dosłownie kilka chwil. Ale dzięki tym 2–3 minutom nawiązujemy ze sobą kontakt, łączymy się ze sobą. Im więcej takich przystanków w ciągu dnia, tym lepiej. To jest właśnie pierwszy krok, czyli łączenie tego, co jest często w nas rozłączone. Bo niestety mamy oddzielone ciało od umysłu, umysł od duszy. Jeśli dążymy do równowagi, musimy połączyć te wszystkie elementy w jedną harmonijną całość.

Aida Kosojan-Przybysz: zamień marzenia w czyny

RESETUJ UMYSŁ

– Jesteśmy w kawałkach? Co nas wewnętrznie tak bardzo rozłącza?

Współczesna cywilizacja, stres, wieczny pośpiech, nadmiar bodźców, które do nas docierają z każdej sekundzie, szum informacyjny, digitalizacja, media społecznościowe, hałas… Bardzo dużo przebywamy „w głowie”. Nasz umysł nieustannie „bije pianę”: wytwarza różne myśli, czarne scenariusze, emocje, dramaty. Przykleja się do nas codziennie mnóstwo „śmieci”, które odbierają nam zdolność klarownego widzenia, niszczą naszą moc.

Dlatego regularne łączenie się ze sobą, z naszym szczerym, prawdziwym ja, jest tak istotne. Możemy wówczas oczyścić nasz mózg z „cookies” – dokładnie tak samo jak robimy to z komputerem. Warto robić sobie w głowie weryfikację różnych przekonań, żeby nie pędzić na oślep, tylko orientować się w tym, co jest dla mnie korzystne, a co jest niekorzystne, czego ja chcę, czego nie chcę.

Brakuje nam spojrzenia w siebie i odpowiedzenia na ważne pytania. Zaczyna się nowy rok – to dobra okazja do tego, żeby być może ustawić na nowo własne priorytety. Odpowiedzieć na pytania zupełnie podstawowe:

  • Co lubię robić?
  • Czego nie lubię robić?
  • Co mi sprawia przyjemność?
  • Co mnie męczy?
  • Co jest dla mnie korzystne?
  • Co mi nie służy?

– Może warto zapisywać sobie w notesie te pytania i odpowiedzi?

– Jak najbardziej! Warto! I wracajmy do nich co jakiś czas. Przecież w naszym życiu ciągle się coś zmienia, ciągle pojawia się coś nowego. Musimy więc zadawać sobie te pytania stale na nowo, żeby weryfikować, w którym miejscu jesteśmy. Sprawdzać, czy nasza sytuacja życiowa jest ciągle taka sama? Czy ten zestaw odpowiedzi ciągle działa w naszym życiu, czy pasuje? A może priorytety się zmieniły? Życie nie stoi przecież w miejscu, to proces bardzo dynamiczny, jedyną stałą jest zmiana.

Kasia Bem, joginka, siedzi przy laptopie w domu.

WSŁUCHAJ SIĘ W CIAŁO

– Kiedy o tym mówisz, wszystko wydaje się proste i logiczne. Ale nie przypominam sobie, kiedy zadawałam sobie takie pytania. Czasami mam wrażenie, że lecę na autopilocie…

– Też tak kiedyś działałam. Doskonale to rozumiem. Pracowałam w korporacji, dzień zlewał mi się z nocą, życie przeciekało mi przez palce. Ale zmieniłam to skutecznie. Dlatego mówię o narzędziach mocy, które w konkretny sposób pomogą odnaleźć nam w życiu równowagę. Ja codziennie medytuję, ćwiczę, oddycham. To jest czas, który daje mi moją moc. Wtedy też widzę klarownie siebie, swoje potrzeby i priorytety. Codziennie na nowo.

Wracam więc do naszego punktu wyjścia – połączmy ciało z umysłem. Postawmy znak STOP. Skierujmy uwagę na ciało. Ono zawsze jest w teraźniejszości. Nie ma przeszłości ani przyszłości. Nie ma wspomnień, analiz, dzielenia włosa na czworo, nie ma czarnych scenariuszy. Jest tylko tu i teraz. A teraz jest spokojnie, oddycham, jestem, żyję. Wszystkie bełkotliwe, zwodzące na manowce scenariusze umysłu tracą swoją moc, znikają.

Zwróćmy uwagę na to, co nasze ciało mówi nam o nas samych. Jeżeli jest rozluźnione, nie ma w nim napięcia mięśniowego, nie czujesz zacisku w gardle, masz rozluźniony brzuch, to znaczy, że jesteś w dobrym miejscu w życiu. Żyjesz w zgodzie ze sobą. Ale jeżeli poczujesz, że ciało jest napięte, masz kamień w żołądku, zaciśnięte szczęki i gardło, sucho w ustach – to poważne sygnały alarmowe.

– Ale my często nie zwracamy na nie uwagi…

– Dzisiaj większość chorób bierze się właśnie z tego braku kontaktu z własnym ciałem. Bo ono cały czas posyła nam komunikaty, próbuje nam opowiedzieć, jak się czuje, ale my nie słuchamy. Przeceniamy też swoje możliwości. Traktujemy swoje samochody lepiej niż siebie.

Mamy czas, żeby zrobić przegląd, pojechać na stację benzynową, żeby dolać benzyny czy oleju napędowego, prawda? Wiemy przecież doskonale, że jeśli tego nie zrobimy, samochód po prostu dalej nie pojedzie. A my? Co, jeśli nie zrobimy sobie badań profilaktycznych, jeżeli nie nakarmimy się dobrym jedzeniem, jeżeli nie będziemy mieli w zwyczaju odpoczynku w ciągu dnia, regeneracji? Jeżeli nie podładujemy akumulatorów jakąś budującą aktywnością? Co się z nami stanie? Będziemy działać tak długo, aż wreszcie zatrzyma nas ból lub choroba.

5 rytuałów ajurwedyjskich na dobry początek dnia

ODDYCHAJ GŁĘBOKO

– Na przykład powali nas ból kręgosłupa.

– O! To świetny przykład. Nie wiem, czy wiesz, ale kręgosłup często nam „wysiada” ze względu na nasze życie na bezdechu. Większość z nas nie umie oddychać. Oddychamy bardzo płytko, oddechem piersiowym. Nam, kobietom, dodatkowo powtarza się od dziecka: wciągnij brzuch. I tym sposobem na bezdechu spędzamy całe życie. Tymczasem kiedy mamy przyblokowany oddech przeponowy i zaciśnięty brzuch, blokujemy sobie dopływ krwi i tlenu do tego obszaru. Często na poziomie chorób fizycznych oznacza to problemy z narządami kobiecymi, układem pokarmowym i problemy w odcinku lędźwiowym kręgosłupa.

Wywoływany stresem bezdech doprowadza do takich objawów w ciele, których nigdy byśmy z tym nie powiązali. Tymczasem dla mnie, osoby, która uczy prawidłowego oddechu, te zależności są oczywiste (sprawdź: Maria Prokop o świadomym oddechu). To jest powszechny problem.

Osoby, które przychodzą na zajęcia jogi, relacjonują często, że po praktyce różne choroby, bolączki, dolegliwości przechodzą. Mówią, że to cud. :-) Żaden cud, po prostu zaczęły oddychać przeponowo i się rozciągać. Dzięki rozciąganiu limfa płynie sprawniej, cały układ oczyszczający nasz organizm zaczyna lepiej działać, a wewnętrzne narządy zaczynają lepiej funkcjonować.

Podstawowe narzędzia ratunkowe dla ciała, umysłu i duszy – które sprawiają CUD:

  • 5–10 spokojnych, świadomych oddechów kilka razy dziennie
  • 5–10 minut dziennie medytacji
  • 10 minut dziennie praktyki jogi
  • postawienie kilka razy dziennie znaku STOP, by zadać sobie pytanie: „Jak się teraz czuję?”

– Jedno wynika z drugiego. Logiczne i proste.

– To jest może nawet za proste. My, ludzie, szukamy cudownej tabletki, która nas uzdrowi, niesamowitych formuł, drogich eliksirów. Nie tędy droga… Sięgnijmy po narzędzia mocy. Medytacja jest za darmo i jest powszechnie dostępna. A joga jest wręcz prezentem dla świata. Ja każdy dzień zaczynam od sesji oddechów, porannej medytacji i 10 powitań słońca. Taki poranek daje mi taki napęd na cały dzień, że nie czuję zmęczenia aż do 22. Mam mnóstwo energii, prawie nie choruję i jestem spokojna.

Pranajama – ćwiczenia oddechowe na stres

POŁĄCZ CIAŁO Z UMYSŁEM

– Medytacja i joga pomagają nam połączyć umysł i ciało?

– W doskonały sposób. Takim najprostszym ćwiczeniem jest stanięcie w pozycji góry i przeniesienie uwagi na stopy. Natychmiast „wyskakujemy z głowy” i znajdujemy się w ciele, czyli kotwiczymy się w tu i teraz. Zastanawiamy się, gdzie znajduje się łuk stopy, gdzie mamy nasadę dużego palucha stopy, gdzie zewnętrzna, a gdzie wewnętrzna krawędź stopy.

W ten sposób ustawiamy pozycję na poziomie fizycznym, ale dużo ważniejsze jest to, że koncentrujemy uwagę na prostych dla umysłu rzeczach. Umysł odpoczywa wówczas od myśli, resetuje się cały nasz system. Góra ma moc! I wraz z nią przywracamy tę moc sobie. Podobnie działa medytacja – sprawia, że niespokojny umysł stopniowo traci władzę nad nami. Jesteśmy bardziej świadomi siebie, podejmujemy lepsze wybory, nasze życie staje się łatwiejsze i lepsze.

– Brzmi jak dobry plan na nowy rok :-)

– Pod warunkiem że damy sobie czas i będziemy dla siebie dobrzy i wyrozumiali. Dzisiaj zacznijmy od znaku STOP, od głębokiego wdechu i wydechu i zadania sobie pytania: „Jak się teraz czujesz?”. I wysłuchajmy odpowiedzi. To znakomity początek. Trzymam kciuki za każdy kolejny krok.

Najnowsze artykuły