Strona główna Najnowsze artykuły Aida Kosojan-Przybysz: zamień marzenia w czyny
Aida Kosojan-Przybysz - wizjonerka, piosenkarka i autorka programu "Potęga obfitości".
Strona główna Najnowsze artykuły Aida Kosojan-Przybysz: zamień marzenia w czyny

Aida Kosojan-Przybysz: zamień marzenia w czyny

autor: Beata Sadowska Data publikacji: Data aktualizacji:
Data publikacji: Data aktualizacji:

Aida Kosojan-Przybysz, wizjonerka i autorka programu „Potęga Obfitości”, opowiada o tym, jak zamieniać marzenia w czyny, jak przywitać nowy rok i pożegnać emocje, których już nie chcemy.

Beata Sadowska: Dlaczego pod koniec starego roku podkreślałaś, że warto pożegnać go z szacunkiem?

Aida Kosojan-Przybysz: Grudzień zawsze jest jak drzwi między starym a nowym czasem, między starym a nowym „ja”. Jest jak ostatni, dwunasty wagon pociągu, napakowany emocjami i przeżyciami dwunastu miesięcy. Marzeniami (spełnionymi i nie), planami (zrealizowanymi i nie). Smutkiem i żalem, które są jak kotwica, która trzymając nas przy brzegu, nie pozwala odpłynąć w kierunku szczęścia i radości.

– Jak się od tych negatywnych emocji uwolnić?

– Jeśli ciągle myślisz, że jest źle, pielęgnujesz w sobie myśl: „Nie wyjdę z labiryntu, w którym się znalazłam”. Pomyśl dziś przed snem, ilu problemom pozwoliłaś odejść. Policz je na palcach. To my trzymamy je w swoim sercu. Codziennie przyglądam się ludzkim losom, stratom bliskich, żałobom, rozstaniom. Warto zostawić za sobą problemy, które ze sobą niesiemy, mimo że nie jesteśmy w stanie ich rozwiązać.

Zastanów się, po co niesiesz ze sobą coś, czego już nie zmienisz. Po co trzymasz w sobie problemy, które zaśmiecają twój umysł? Zostaw je. Odpuść. Przeszłość już była. Skup się na tu i teraz. Idź do przodu. Nie oglądaj się cały czas za siebie: „Po co to powiedziałam, zrobiłam, zainwestowałam?”. To już było. Nie karz się, nie biczuj. Przewróć kartkę. Wyobraź sobie świeży, biały śnieg, na którym zostawiasz nowe ślady.

– Jak się uwolnić od przeszłości? Pożegnać żal?

– I znowu wrócę do siły wyobraźni: zobacz ciężkie walizy smutku, które chcesz wynieść na peron na przystanku „Nowy Rok”. Nie zabieraj ich. Otwórzmy ten nowy rok „na czysto”. W wielu kulturach świata tak właśnie zaczynało się kolejne dwanaście miesięcy. Na czysto. Oddawało się stare długi, wybaczało, przepraszało.

Kaja Bochniak o numerologii i życiu w zgodzie ze sobą

– Tylko jak to zrobić?

– Pomyśl, że robisz to dla siebie. Żal najbardziej uderza i bije właśnie w ciebie. Powoli zatruwa, niszczy, zajmuje mnóstwo przestrzeni, zabierając miejsce szczęściu. Daj sobie szansę. 

– Spisywać noworoczne życzenia?

– To nie może być lista życzeń i oczekiwań wobec innych. To musi być droga, którą sami jesteśmy gotowi kroczyć, bo tylko wtedy życie samo pokaże nam skrót. Ta lista pragnień musi być dobrze przemyślana i płynąć z naszego serca, a nie z potrzeby udowodnienia czegokolwiek komukolwiek, nie dla porównywania się z innymi i nie dla ścigania.

– Kiedy zacząć ją spisywać? 

– Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, zacznij dziś. Początek nowego roku to czysta energia i wiara w kolejny nowy start. Z tymi zapiskami nie rób żadnych rytuałów, nie pal ich, zostaw w spokoju. Muszą poleżeć rok. I nie zamawiaj tylko jednego życzenia, zapisz całą kartkę, otwórz się. Pamiętaj, że piszesz od siebie i dla siebie.

Do siebie w przyszłości: silnej, odważnej, zakochanej. Nie wyobrażaj sobie siebie samotnej i zapłakanej. To bardzo ważne. Jeśli chcesz wygrać ze słabością, trudnościami, musisz zobaczyć, że będzie dobrze. I tu nie chodzi o samooszukiwanie się, to wyobraźnia zwycięzcy. Każdy sportowiec o tym wie. On nie myśli, że ktoś go pokona, nastawia się na wygraną.

– W takim razie startujemy, ale znowu: jak?

– Każdego wieczoru weź do rąk nowy zeszyt albo czyste kartki i znajdź chwilę spokoju. Nie masz takiej? To spróbuj ją stworzyć. Dziś obudziłam się o 5.20 i nie mogłam spać. Przez sekundę mnie to irytowało, ale potem dotarło do mnie, że to czas mi darowany na poukładanie myśli, na zrobienie w głowie przestrzeni na nowe.

– Zawsze powtarzasz, że najważniejsza jest droga do samego siebie.

– Bo tak jest. Wczoraj powiedziałam mojemu mężowi, że się na siebie obraziłam, a zaraz potem dotarło do mnie, że to bez sensu, przecież jestem swoją przyjaciółką i chcę nią być. Trzeba siebie kochać: i tę obrażoną, i nie, i w piżamie, i w papilotach i w szpilkach. Znajdź chwilę na dobrą myśl. 

– I zapisz ją?

– Po to mamy ten nowy notes albo czyste kartki. Na cele i marzenia (sprawdź: jak stworzyć mapę marzeń). Niech to będzie nasze powitanie nowego roku. Wracam do tego, że to nie ma być lista życzeń pisana w biegu, na kolanie, bo wszyscy to robią. Znajdź chwilę spokoju, znajdź przestrzeń, ciszę, zastanów się, czego chcesz nie od kogoś, od siebie.

Tu nie chodzi o roszczenia typu: „Niech tata mi zapisze dom albo niech teściowa zacznie mnie lubić”. To mają być życzenia do wszechświata, do losu i do siebie. Marzysz o jakiejś książce? Zamów ją sobie już dziś. Nie pisz, czego nie chcesz. Pisz, czego pragniesz. Pielęgnuj w myślach, że tego chcesz i będziesz to realizować. Daj szansę na zgranie się marzeń z rzeczywistością.

Kasia Bem: Zatrzymaj się! Teraz jest czas dla ciebie

– To działa?

– Moja siostra marzyła o dżinsowej torebce, ale była wtedy studentką i nie miała na nią pieniędzy. Nic mi o tym nie powiedziała. Tego samego dnia poszłam do sklepu. Zobaczyłam torbę i pomyślałam: „Ona musi być dla Ali”. Kiedy jej ją podarowałam, moja siostra piszczała z radości, krzycząc: „Skąd wiedziałaś?!”. Nie trzeba być jasnowidzem, żeby tak się zadziało. Moja siostra wysłała list w kosmos.

Grażyna Wolszczak kiedyś napisała list, jakiego chciałaby mieć narzeczonego, i takiego poznała. To życzenia z intencją wysyłane do wszechświata. Kiedy piszesz, przelewasz na papier nie tylko słowa, ale też swoją energię. Pisz ładnie, bez kleksów, żeby twoje anioły były w stanie to odczytać.

Pisz z radością, ekscytacją. Moja babcia Margo każdego wieczoru kładła się spać w pięknie wykrochmalonej pościeli, w wyprasowanej piżamie, starała się mieć zrobione paznokcie. Kiedy pytałam ją, dlaczego to robi, odpowiadała, że musi być przygotowana, bo idzie w nieznane.

– Sen drogą w nieznane?

– Sen to trenowanie odejścia. Zamykasz na jakiś czas oczy. Budzisz się, otwierasz oczy i znowu masz szansę żyć, naprawić błędy, kochać. Babcia powtarzała, że nigdy nie wie, jak wejdzie w sen i czy z niego wróci, dlatego była przygotowana. Wszystko przewidziała, bo właśnie we śnie dostała udaru. To było jej wyjście.

– Nie mamy teraz najłatwiejszych czasów: pandemia, mnóstwo znaków zapytania, niepewność…

– W życiu – gdy wiatr wieje w twarz, na chwilę trzeba się schować i przeczekać złą pogodę. Tej złej pogody nie zmienimy, ale możemy się przed nią schować. To jest akceptacja. Z czasem przyjdzie wiatr w żagle, wtedy rozwiniemy prędkość. Nastawienie jest bardzo ważne.

– A skoro o nastawieniu i afirmowaniu tego, co dobre i pozytywne, mowa: jak pisać te listy do wszechświata? W czasie teraźniejszym („Mam dom nad jeziorem otoczonym górami”) czy może: „Chciałabym ten dom”?

– „Chciałabym dojść do swojego domu, przekroczyć jego próg, poczuć, że to są moje cztery ściany, i tam wejść. Chcę tę drogę przejść: najmądrzej, najkrócej, do celu, z wysiłkiem, ale i z radością. Chcę mieć ten dom i będę go miała”. Widzisz, że idziesz i widzisz, że tam doszłaś. Nie pisz, że od razu jesteś, musisz pokonać tę drogę.

Moja siostra ma wspaniałego męża, który jest jak mój brat. Takiego sobie narysowała i takiego ma. Ali mówiła, że ma być jak południowiec: jak Hiszpan, jak Włoch. I Piotrek ma babcię Włoszkę! Jak moja mama poszła z nim w Gruzji do sklepu, to wszyscy myśleli, że to jej syn, i odzywali się do niego jak do miejscowego.

5 kroków do realizacji marzeń w 2022 roku

– Dlaczego te marzenia warto napisać albo – jak twoja siostra – narysować?

– Przez szacunek do marzeń, które są twoim celem. Cel to kierunek, strzała. Między nimi leci twoja myśl, twoja siła, twoja intencja, twoje „ja”. Do tego celu musimy dążyć z miłością i zaufaniem do siebie. Napisz tylko to, do czego świadomie podchodzisz. Nie pisz co roku, że rzucisz palenie. Jeżeli chcesz rzucić palenie, zastanów się dlaczego. Bo ktoś ci każe rzucić? Bo się boisz raka? Nie kieruj się strachem, ale świadomością.

– Jak pokonać lęk, który wraca? Pisać: „Nie boję się”?

– Pisać: „Jestem silna”. W zwrocie „Nie boję się”, jest „Boję się” – i to właśnie może usłyszeć twoja podświadomość. Pisać: „Jestem silna”. Kto wierzy w anioły, niech mówi: „Przede mną, za mną, nad głową, pode mną – siła anielska”. Kto wierzy w siebie, niech mówi: „Miłość przede mną, za mną, wokół mnie, we mnie, pod moimi nogami i nad moją głową. Miłość moja do mnie samej i wszechświata do mnie. Będzie dobrze, idę do przodu, nic mnie nie przestraszy”. 

Moja babcia mówiła, że strach to brak zaufania. Ona była bardzo wierząca. Mówiła: „Ja się nie boję, bo jestem chroniona. Ufam, że w ostatniej chwili spadochron będzie otwarty, a drabina podstawiona”. Ktoś powie: za proste te rady. Ale żeby włączyć światło w mieszkaniu, wystarczy wcisnąć włącznik. My też mamy takiego elektryka na górze, który już wszystko popodłączał. Musimy tylko pamiętać, żeby włączyć światło. Ten guzik jest w naszym sercu, w naszym umyśle.

– Kiedy przychodzi strach?

– Przychodzi, jeśli nie pożegnaliśmy się ze starymi lękami, z żalem. Koncentrujmy się więc na tu i teraz. Pożałujmy siebie przez chwilę, jeśli jest nam źle, ale nie zostawajmy w tym stanie na długo.

Moja babcia mówiła: „Żałoba trwa czterdzieści dni, do roku – człowiek, który odszedł, pozostaje z nami, potem jest w naszym sercu, a my idziemy dalej”. Doceniajmy życie każdego dnia, doceniajmy pozytywne emocje, pielęgnujmy je. One są jak kwiaty, które się rozwijają. Jeśli nie podlewamy ich miłością, zwiędną i umrą.

– A co z tymi, którzy miłości szukają?

– Kiedy potrzebujemy miłości, napiszmy w naszym zeszycie: „Chcę być szczęśliwa w miłości i miłością dzielić się z osobą, która szuka takiej jak ja”.

Mapa marzeń – jak ją stworzyć?

– Jak jeszcze sobie pomóc?

– Żyć w prawdzie, nie udawać, być autentycznym. Życie w micie, zakłamaniu i udawaniu to praca na zawał serca, udar mózgu, choroby. Warto też odpuścić winy: sobie i innym. Tolerancja to takie piękne słowo. Stosujmy je też w stosunku do siebie. Masz poczucie winy? Zrób trzy dobre uczynki. Kiedyś napisałam taką piosenkę:

 

Spraw – mój Boże – jakiś mały cud,

Pozbaw nas czasami ostrych słów,

Ode złego zbaw i wiarę daj,

Jak o dzieci czasem o nas dbaj.

 

Błędy nas kosztują dużo łez,

Jak przelotny deszcz mijają dni.

Ty znasz nagie myśli duszy mej,

gdy cierpienie kradnie piękne sny.

 

Nie ma sensu, nie ma sensu, nie,

Zła pamiętać, które czyni Bóg,

Zeszłoroczny śnieg nie zmieni nic,

„wczoraj” nie zastąpi nigdy „dziś”.

 

Wybaczyć nie umiałam, bo nie znalazłam sił,

Przeprosić nie umiałam, bo nie znalazłam słów.

Znów na rozstaju dróg, jak kiedyś, stoję sama,

Świadoma błędów proszę znów…

 

Spraw – mój Boże – jakiś mały cud…

 

Cud sprawiamy również my, znajdując słowa, żeby przeprosić, albo siłę, żeby wybaczyć. Czasami nie mamy przestrzeni, żeby to zrobić teraz. Najpierw musimy wypłakać oceany łez, ale nie dajmy się zatopić. Idźmy własną drogą.

– I tej drogi życzmy sobie w nowym roku. Nowej, naszej. I siły, żeby nią podążać. Dziękuję bardzo.

Najnowsze artykuły