Strona główna Aktywność fizyczna Gosia Mostowska – Joga uczy nas słuchać siebie

Gosia Mostowska – Joga uczy nas słuchać siebie

autor: Dorota Mirska-Królikowska Data publikacji: Data aktualizacji:
Data publikacji: Data aktualizacji:

To, że dzięki jodze możemy mieć bardziej sprawne i elastyczne ciało, pozbyć się bólu pleców czy innych dolegliwości, wiemy wszyscy. Ale joga to znacznie więcej niż ćwiczenia fizyczne – wzmacnia i leczy także duszę i umysł. Dlaczego jogę ukochały sobie kobiety? Co nam daje jej praktyka? Rozmawiamy z Małgosią Mostowską, joginką, nauczycielką jogi i medytacji.

Strona główna Aktywność fizyczna Gosia Mostowska – Joga uczy nas słuchać siebie
Małgorzata Mostowska

Małgosia Mostowska jest ekspertką z dziedziny jogi od początku istnienia portalu naturalnieozdrowiu.pl. Ale osobiście spotkałam się z Nią podczas pisania książki „CUDowne 9 miesięcy”. Opowiadała mi wówczas, dlaczego warto praktykować jogę podczas ciąży i po niej. Jak ogromny jest jej wpływ na zdrowie i samopoczucie kobiet – zarówno fizyczne, jak i psychiczne – w tym wyjątkowym czasie. Ale przecież nie tylko wtedy! To nie przypadek, że jogę, którą opracowali dla hartowania ciała i ducha mężczyźni, najbardziej ukochały sobie kobiety. Dlaczego? Pytamy Małgosię Mostowską, nauczycielkę jogi, medytacji i oddechu, autorkę profili na YT i Instagramie, a także książki „Wystarczająco dobra. O czułym podejściu do życia i drodze do samoakceptacji”.

Wystarczająco dobra

Dlaczego praktyka jogi jest tak ważna dla kobiet?

Małgosia Mostowska: Joga uczy nas świadomości ciała, tego, jakie mamy potrzeby. A dla nas, kobiet, jest to niesłychanie ważne. Od dziecka jesteśmy uczone, żeby być uważną na potrzeby innych – męża, dzieci, rodziców, przyjaciół. Doskonale wiemy, jak ich zadowalać. Natomiast to, jakie są nasze własne uczucia i potrzeby, schodzi na drugi plan, a czasem pojawia się wręcz na szarym końcu. Tymczasem podczas praktyki jogi skupiamy się na sobie. Nie mamy innego wyjścia – musimy zwrócić pełną uwagę na swoje ciało, na jego ułożenie, na zmiany pozycji. Ale nie tylko na ciało. Często powtarzam podczas zajęć, żeby obserwować swój oddech, zajrzeć do swojego serca i sprawdzić, jak się dzisiaj czujesz i CO czujesz. I przez to „zaglądanie do środka”, naukę uważności na siebie, joga buduje naszą samoświadomość.

Początkowo dzięki tej samoświadomości po prostu wiemy, co możemy na macie zrobić, a czego nie, na jakie asany czy jaką intensywność wysiłku nasze ciało jest gotowe, a na jakie nie jest. Ale ta umiejętność szybko wychodzi poza matę i przekłada się na codzienne życie. W pewnym momencie zatrzymujemy się i rozpoznajemy, że nasze ciało mówi NIE na przykład na jakąś propozycję, którą otrzymujemy od kogoś. Czujemy w głębi duszy, w brzuchu, że nie jest dla nas dobra. I po prostu się na nią nie zgadzamy. Zamiast zastanawiać się, co inni o tym pomyślą, potrafimy stanąć za sobą, obronić swoje granice.

Moim zdaniem magia jogi zaczyna działać nie podczas praktyki, ale właśnie wtedy, kiedy z tej maty schodzimy. Cała filozofia jogi opiera się na tym, że praktyka na macie jest po to, żebyśmy mogły dobrze funkcjonować poza matą w życiu codziennym.

Jak Ciebie zmieniła joga?

Małgosia Mostowska: Kiedyś byłam nerwowa i wybuchowa, szybko można mnie było wyprowadzić z równowagi. Pewnie osobom, które znają mnie z programów na YT, będzie trudno w to uwierzyć, bo widzą, że jestem wyciszona i mega spokojna. Ale stałam się taka właśnie dzięki jodze. I nadal zmieniam się dzięki niej, ciągle jestem w szkole życia. Im więcej czasu spędzam na macie, w świadomości bycia ze sobą i uważności na siebie, tym lepiej czuję się ze sobą. Dzięki temu mam więcej zasobów na to, by być bardziej wyrozumiałą i cierpliwą w stosunku do innych. A od kiedy jestem mamą dwójki dzieci, widzę, że zdrowa troska o siebie jest potrójnie ważna.

Joga uczy nas tego, że nie ma dla nas ważniejszej osoby niż ja sama. Przecież spędzimy ze sobą każdą sekundę swojego życia. I jest to zdrowe podejście, bo tylko wówczas, gdy naprawdę zadbamy o siebie, będziemy mogli dbać o innych.

„Praktyka jogi dała mi ogromny wewnętrzny spokój, dzięki któremu potrafię sobie poradzić w wielu kryzysowych sytuacjach. Kiedy naokoło wszystko się wali, ja zamykam oczy, skupiam się na oddechu, przez kilka minut medytuję, oczyszczam umysł i wracam do rzeczywistości gotowa pokonać kolejne przeszkody”.*

Mówisz, że dzięki jodze stałaś się spokojniejsza. W jaki sposób joga pomaga nam zapanować nad stresem, wyciszyć się?

Małgosia Mostowska: Każda aktywność działa odstresowująco, ponieważ podczas ruchu spalamy hormony stresu, organizm wytwarza endorfiny, jest też lepiej dotleniony. Ale joga pomaga się uspokoić w wyjątkowy sposób, ponieważ podczas praktyki, oprócz tego, żeby prawidłowo wykonywać asany, kładzie się ogromny nacisk na oddech. Joga to połączenie świadomego ruchu i oddechu – można nazwać ją wręcz medytacją w ruchu. Samo to, że znajdujemy dla siebie chwilę, nawet 5 minut, siadamy na macie i łączymy się ze swoim oddechem, już pomaga. Zwróćmy uwagę, że kiedy się stresujemy, oddychamy szybko i płytko. Nasz mózg otrzymuje wówczas informację: „Hej, coś jest nie tak, boję się!”. Mięśnie zaczynają się spinać, ciało staje się napięte, twarde, sztywne. Podczas praktyki jogi natomiast, kiedy łączymy ruch z oddechem, musimy całą naszą uwagę skierować na oddech – nie ma innej możliwości. Wówczas wszystkie inne sprawy, które mamy z tyłu głowy, „przestają istnieć”. Oddech pogłębia się, staje się bardziej płynny, wydłuża się. Wysyłamy wtedy do mózgu informację: „Hej, jestem bezpieczna, wszystko jest w porządku”. Mięśnie się relaksują, wydłużają, ciało się rozluźnia, staje się miękkie, swobodne, ubywa nam 5 kilogramów z barków.

Dlatego jogę poleca się osobom poddanym silnym stresom, cierpiącym na stany lękowe, nerwice, depresje. Jest wskazana także w wielu innych chorobach, które wiążą się z zaburzeniami hormonalnymi, np. w chorobach autoimmunologicznych, takich jak Hashimoto, cywilizacyjnych, takich jak cukrzyca, nadciśnienie. Ale tak naprawdę przyda się każdej z nas. We współczesnym świecie my, kobiety, dużo pracujemy, mamy mnóstwo obowiązków, próbujemy łączyć życie zawodowe z prywatnym, być przykładną żoną, świetną mamą, pracownicą czy szefową itd. Nie da się idealnie połączyć tych wszystkich ról, więc jesteśmy zestresowane i wyczerpane. Pamiętajmy, że jeśli nie znajdujemy czasu dla siebie, to w żadnej z naszych życiowych ról nie będziemy wystarczająco dobre. Warto więc zacząć praktykować jogę. Nie tylko pomoże zapanować nad stresem, ale nauczy nas zdrowego dystansu.

Moją ulubioną częścią praktyki jogi jest końcowa relaksacja, kiedy po wysiłku leżymy i odpoczywamy przy dźwiękach dzwonków koshi kołysane kojącym głosem nauczycielki.

Małgosia Mostowska: Relaksacja jest ogromnie ważną częścią praktyki. Pomaga wejść w głęboki stan odprężenia, zarówno ciała, jak i umysłu. Organizm w stanie relaksu dostaje jasną informację, że przyszła pora na zwolnienie i pełne zregenerowanie. Pozwala to na stworzenie poczucia wewnętrznego spokoju, które w dzisiejszych czasach jest bezcenne.

Jest powiedzenie: „Masz czas medytować? To medytuj 20 minut dziennie. A jak nie masz – to godzinę”. Dokładnie to samo można powiedzieć o jodze. Im bardziej nie mamy czasu w życiu, im bardziej pędzimy, tym bardziej powinnyśmy się skupić na tym, żeby ten czas dla siebie znaleźć. W sytuacji silnego stresu jest jeszcze bardziej kluczowe, żeby się zatrzymać i zobaczyć, co się dzieje ze mną, we mnie, tu i teraz.

Czy jakiś rodzaj jogi można szczególnie polecić kobietom?

Małgosia Mostowska: Każda z nas ma inny temperament, inne potrzeby i możliwości, warto więc wypróbować kilka różnych rodzajów jogi i znaleźć ten, w którym poczujemy się najlepiej. Ale wszystkim kobietom polecam tzw. jogę hormonalną. Asany, które się podczas tej praktyki wykonuje, pomagają wyrównać pracę hormonów. Hormony decydują o naszym samopoczuciu, dodają sił lub przeciwnie – powodują zmęczenie, kontrolują nasz cykl menstruacyjny. W naszym życiu wpadamy w burze hormonalne, jakimi są pokwitanie, potem ciąża, połóg czy menopauza. Dzięki praktyce jogi hormonalnej możemy łagodniej przejść przez te burze, zmniejszyć nieprzyjemne objawy, jakie im towarzyszą, i szybciej wrócić do równowagi.

Ale także podczas praktyki każdego innego rodzaju jogi pamiętajmy o zmianach hormonalnych, którym stale podlegamy w cyklu miesięcznym. Przecież inaczej się czujemy w trakcie, przed menstruacją czy po niej. Zupełnie inne potrzeby mamy w ciąży, jeszcze inne w trakcie menopauzy. Jeżeli dzięki jodze odpowiednio rozwiniemy świadomość ciała, ono samo nam podpowie, czy tego dnia mamy mniej czy więcej siły, czy może potrzebujemy bardziej dynamicznej praktyki, bo jesteśmy tuż po miesiączce, albo czegoś super spokojnego przed okresem albo w trakcie. Wiadomo, słuchajmy nauczyciela, ale zawsze powtarzam, że nauczyciel jest tylko naszym przewodnikiem, gra drugie skrzypce – to my jesteśmy najważniejsze i przede wszystkim mamy słuchać siebie. Tylko my wiemy, co czujemy w tej chwili.

Ta rada dotyczy zresztą każdej naszej aktywności fizycznej. Powiedzmy, że jestem młodą, 20-letnią dziewczyną, dbam o figurę, więc wyciskam siódme poty na siłowni, niezależnie od tego, czy mam okres, czy nie, czy się dobrze czuję, czy nie. Trening ma być zrobiony i już. Początkowo możemy nie zauważyć, że takie traktowanie własnego ciała i pomijanie swoich potrzeb nam szkodzi. Ale może bardzo nieprzyjemnym echem odbić się na naszych miesiączkach, które będą bardziej obfite i bolesne, a potem w okresie menopauzalnym częściej będziemy doświadczać uderzeń gorąca czy kołatania serca. W jodze hormonalnej uczymy się właśnie słuchać siebie i dostosowywać to, co robimy, do naszych potrzeb. Nie tylko w jodze, ale i w życiu.

Wiele kobiet, które nie mogły zajść w ciążę, twierdzi, że właśnie dzięki praktyce jogi udało im się począć dziecko. Jak to możliwe?

Małgosia Mostowska: To prawda! Dzięki praktyce jogi wiele kobiet zostało mamami. Dostaję zdjęcia dziewczyn z brzuszkami albo maile z podziękowaniami. A wytłumaczenie jest bardzo proste. Często kobieta, która pragnie zostać mamą, czuje ogromną presję ze strony rodziny, czasami partnera, a czasami sama tak bardzo pragnie dziecka, że przy każdej kolejnej nieudanej próbie pojawia się napięcie, złość, rozpacz, smutek, żal. To odczucia, które zamykają nasze ciało. Tymczasem, aby zajść w ciążę, kobieta musi być zrelaksowana, otwarta i spokojna. Tak jak mówiłam na początku – joga kształtuje świadomość ciała, pomaga nam się skupić na sobie, zauważyć nasze potrzeby, łagodzi stres. Wspiera więc nas bardzo w naszej drodze do macierzyństwa. Ale, co równie ważne, praktyka jogi uczy nas akceptacji sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Tego, że są czasami jakieś trudne, wymagające pozycje i pomimo starań nie możemy w nie wejść, albo nie od razu i nie w każdą z nich. I nie ma w tym nic złego – po prostu dzisiaj być może nasze ciało nie jest na wykonanie tej asany gotowe. Może będzie gotowe jutro albo za miesiąc czy za rok… Nie wiem, ale to akceptuję. I dzięki tej umiejętności unikamy napięcia i presji, że „muszę to zrobić”. NIE. Ja niczego nie muszę. Jest dobrze tak, jak jest. I ciało kobiety, która ma w sobie tę akceptację, która potrafi powiedzieć sobie: „Może zajdę w ciążę, może nie – każda z tych sytuacji jest równie dobra”, otwiera się. Dzięki temu ma większą szansę na przyjęcie nowego życia. I to jest naprawdę cudowne.

Małgosia Mostowska

Nauczenie się tej akceptacji wcale nie jest łatwe… Czasami podczas praktyki widzę, jak moim koleżankom lepiej wychodzi jakaś asana. A ja pomimo starań nie daję rady…

Małgosia Mostowska: Poruszyłaś kolejny problem, który wielu kobietom przysparza bólu – porównywanie się do innych. Od dziecka słyszymy, że ktoś robi coś ładniej lub lepiej od nas (nagana) lub przeciwnie – my jesteśmy w czymś lepsi (pochwała). Mamy taki sposób myślenia zaprogramowany. Wciąż się do kogoś porównujemy. Podczas zajęć jogi też oczywiście widzimy, że dziewczyny obok wchodzą w różne pozycje lepiej bądź gorzej. Bardzo kładę nacisk podczas praktyki, żeby nigdy tego nie robić, bo w porównywaniu się nigdy nie wygrywamy. Kiedy się porównujemy do kogoś, kto okaże się od nas lepszy, to my czujemy się gorsze. I jest to oczywiście przykre, raniące uczucie. Natomiast gdy ktoś okazuje się od nas gorszy i czujemy się lepsze – hmmm, to też nie jest dobre uczucie! Nie wiemy przecież, jaką nasze koleżanki na praktyce jogi mają historię, anatomię ciała, jakie doświadczenie. Może więc ktoś obok ciebie robi szpagat, ale przecież nie wiesz, czy przypadkiem nie ćwiczy od 20 lat, a ty od 2. A może ta dziewczyna, która z trudem unosi nogę, jest po poważnej chorobie i walczy ze swoimi ograniczeniami. Czy jest sens, żeby się do niej porównać? Niektóre osoby od dziecka – ja tak mam – są na przykład hipermobilne, czyli mają z natury dużą elastyczność. Co oczywiście bardzo się przydaje w jodze, ale też nie jest do końca takie dobre. Bo najważniejsza jest równowaga. Muszę więc dużo pracować nad moją siłą, bo mogę mieć ciało elastyczne, ale słabe. Każdy z nas ma więc swoje własne słabości czy moce – i na nich warto się skupić, a nie na niedociągnięciach czy osiągnięciach koleżanek.

„Joga jest dla każdego. Naprawdę! Niektórzy ludzie mówią, że nie mają predyspozycji do jogi, bo nie są w stanie wykonać pewnych ćwiczeń. Tymczasem czegoś takiego jak „predyspozycje do jogi” po prostu nie ma. Każda osoba jest wyjątkowa, ma niepowtarzalne ciało. Jeżeli nie czujesz się dobrze, ćwicząc jogę, to być może akurat ten styl nie jest dla ciebie, może nie przemówił do ciebie akurat ten nauczyciel, może to po prostu nie jest to miejsce, nie ten czas. Wypróbuj inny styl (…), poszukaj nauczyciela, z którym poczujesz »chemię«”.

Podczas moich lekcji daję taki przykład: mamy dwa kwiaty – różę i lilię. Który z nich jest ładniejszy? No nie da się ich porównać, to jest bez sensu! Te kwiaty są po prostu inne, ktoś woli róże, ktoś lilie, ale nie da się stwierdzić, że jeden z tych kwiatów jest ładniejszy, a drugi brzydszy. I my, kobiety, jesteśmy jak te kwiaty, ja jestem wyjątkową różą, ty lilią. Nie porównujmy się, tylko dawajmy sobie wsparcie, patrzmy na siebie życzliwie, z sympatią.

I tego też uczy joga! Byłam na jednym z Twoich warsztatów jogowych. Grupa liczyła chyba 15 osób. Nie znałyśmy się, byłyśmy w różnym wieku, miałyśmy bardzo różne umiejętności, ale już po 1. dniu czułyśmy, jakbyśmy się znały i lubiły od lat.

Małgosia Mostowska: To prawda, jeśli grupa praktykująca jogę jest dobrze prowadzona, jeśli wszyscy się wzajemnie wspierają, to dzieją się magiczne rzeczy. Widzę to zwłaszcza na wyjazdach – uczestniczki naprawdę się na siebie wzajemnie otwierają, zaczynają dzielić się swoimi historiami. Dzięki temu też łatwiej otwiera się ich ciało. Bo jesteśmy bardzo pozamykane, czujemy się samotne w naszych problemach, zmartwieniach, trudnościach. I nasze ciało się kuli. Wiele trudnych uczuć chowamy na przykład w klatce piersiowej. Garbimy się, pochylamy. W efekcie często nie możemy wziąć głębszego oddechu, bo powietrze zatrzymuje się u góry, przy obojczykach. Podczas zajęć pracujemy więc wspólnie nad pozycjami, w których ramiona idą do tyłu, klatka piersiowa się otwiera. I nagle, w trakcie praktyki głębokiego, świadomego oddechu, gdy schodzimy z oddechem coraz niżej, oddychamy do żeber, dzieje się jakaś magia. Pojawiają się łzy, coś puszcza, dziewczyny czują, że wreszcie mogą wziąć głębszy oddech. Mówią mi, że wcześniej się dusiły, a teraz zaczynają oddychać. Jesteśmy wspólnotą, rozumiemy się, nie osądzamy i to bardzo pomaga każdej z nas. Wiele razy byłam świadkiem czegoś takiego.

Podczas warsztatów jedna z dziewczyn powiedziała, że joga jest tylko dodatkiem, tak naprawdę w tej praktyce chodzi o coś znacznie więcej. I to jest to! Joga jest cudowna, wspaniała, kocham te wszystkie pozycje, to, co robimy na macie, ale najważniejsze jest to, co wynosimy z niej do naszego życia.

Gosiu, czy jest jakaś pozycja w jodze, którą mogłabyś polecić każdej z nas? Pozwalająca odpocząć, odstresować się, odetchnąć?

Małgosia Mostowska: Wszystkim polecam pozycję Viparita karani, w której leżymy przy ścianie na plecach z nogami w górze (całe nogi opierają się na ścianie). To jest pozycja półodwrócona. Mówi się, że 5 minut w tej pozycji zastępuje 20 minut drzemki. A 20 minut w tej pozycji to jak godzina drzemki. Jest to pozycja dla każdej kobiety. Odpoczywają w niej nie tylko nogi, ale całe dno miednicy. Ma terapeutyczne możliwości – często zaleca się ją przy żylakach, przy zmęczonych nogach albo bólach głowy. Wycisza, wyrównuje ciśnienie krwi, wychładza. Jeżeli podczas wykonywania tej pozycji pojawi się mrowienie w nogach, można pokręcić kółeczka lub poruszać stopami. Gdy jednak pojawią się przykurcze, komuś jest w tej pozycji niewygodnie, można ugiąć nogi i położyć je na krześle albo na łóżku. Polecam, żeby wykonywać ją przez 20 minut codziennie – idealnie pomoże odpocząć, zrelaksować się.

Dziękuję za rozmowę.

* Cytaty w tekście pochodzą z książki „CUDowne 9 miesięcy”.

Podobne artykuły