Strona główna Wellbeing Do serca przytul psa – specjalistka dogoterapii opowiada, jak zwierzęta wpływają na nasze zdrowie i samopoczucie

Do serca przytul psa – specjalistka dogoterapii opowiada, jak zwierzęta wpływają na nasze zdrowie i samopoczucie

autor: Marzena Wróbel Data publikacji: Data aktualizacji:
Data publikacji: Data aktualizacji:

Psy nas uszczęśliwiają – na różne sposoby. Motywują do aktywności fizycznej, co korzystnie wpływa na serce i układ krążenia. Oferują bezwarunkową miłość. Przebywanie w ich towarzystwie redukuje poziom stresu. A w dodatku ułatwia nawiązywanie relacji z innymi ludźmi! O ważnej roli zwierząt i ich znaczeniu dla naszego zdrowia fizycznego i psychicznego rozmawiamy z Sabiną Złotorowicz-Ryś ze stowarzyszenia Zwierzęta Ludziom.

Strona główna Wellbeing Do serca przytul psa – specjalistka dogoterapii opowiada, jak zwierzęta wpływają na nasze zdrowie i samopoczucie

Według serwisu Statista w 2021 r. w Polsce żyło 6,466 mln psów (nie wliczając bezpańskich). Były w 43 procentach gospodarstw domowych, co daje nam drugie miejsce w Unii Europejskiej.

Ja od niedawna też mam psa. Już po kilku tygodniach zmienił życie moje i mojej rodziny. Jak? Nie możemy się kłócić, bo… pies się stresuje, gdy podnosimy głos. Chodzimy na spacery, spędzamy więcej czasu na świeżym powietrzu. Mamy nowe grono znajomych – psiarzy z parku. Poznałam sąsiadów, szczególnie tych z psami. Odkryłam uroki okolicy domu – kawiarenkę, piekarnię, second hand. Przestały mnie boleć stawy, mogę bez zadyszki podbiec z psem, gdy włączy „drugi bieg”. Bez problemu wstaję o siódmej rano, choć jestem sową. Jestem w stanie zrezygnować z atrakcji poza domem, by spędzić więcej czasu z pupilem. A po pracy wracam z prawdziwą radością, bo pies cieszy się na mój widok, jak nikt wcześniej.

To nie efekt samotności. Mam kochających rodziców, męża, dzieci i koty, ale… żadne z nich nie reaguje na mój widok tak spontanicznie. To życiowy powerbank, który doładowuje baterie niezależnie od samopoczucia, pory roku i pogody. Mój lek na całe zło.

Dlaczego warto mieć psa? Bo to same korzyści!

– Pies motywuje, by wyjść na spacer, co jest korzystne szczególnie dla osób starszych. Taki spacer to przyjemność, nie trzeba się do niego zmuszać. A przy okazji na spacerze łatwiej nawiązać relacje społeczne – mówi Sabina Złotorowicz-Ryś ze stowarzyszenia Zwierzęta Ludziom.

Prawda. Nie ma dnia, by ktoś obcy do mnie nie zagadał, nie uśmiechnął się na widok psa. Gdy jestem bez niego, spotkani przypadkowo ludzie nie promienieją na mój widok (to byłoby zresztą dziwne). Ekspertka wyjaśnia: – Nie są to głębokie przyjaźnie, ale na spacerze z psem człowiek ma poczucie, że nie jest sam. W przypadku seniorów i osób samotnych to bardzo ważne. Pies to też ich towarzysz. Można do niego mówić, opowiadać anegdoty z przeszłości albo ten sam żart po sto razy. Pupil nie zrozumie, ale będzie słuchał z zainteresowaniem. I osoba starsza będzie miała poczucie bliskości. Świadomość, że można podzielić się z kimś emocjami albo zaplanować razem dzień, jest bezcenna.

Pies daje poczucie celu. Kontakt z nim redukuje napięcie i stres, relaksuje i uspokaja. Terapeutka wylicza: – Przebywanie z nim zwiększa poziom oksytocyny, hormonu szczęścia, przywiązania, zadowolenia. Nawet u osób z lękiem, depresją, traumą. Mamy świeże doświadczenie w pracy z dziećmi, które doświadczyły wojny w Ukrainie. Nasze psy pomagają im w nauce i w życiu w nowym miejscu.

Hospicjum Onkologiczne św. Krzysztofa w Warszawie 2023. fot. Alicja Ryś

Hospicjum Onkologiczne św. Krzysztofa w Warszawie 2023. fot. Alicja Ryś

Posiadacze psów są zdrowsi i szczęśliwsi

– W Szpitalu Uniwersyteckim św. Anny w czeskim Brnie zbadano pod kątem stylu życia ludzi, którzy nie mają zwierząt, oraz posiadaczy psów. Okazało się, że ci z psami nie tylko więcej czasu poświęcają na aktywność fizyczną, spacerują, nawet jeśli wcześniej tego nie robili, ale też lepiej się odżywiają, bo mają większą świadomość, co powinno się jeść  – opowiada Sabina Złotorowicz-Ryś.

Jak wynika z mojego doświadczenia, to dotyczy różnych zwierząt. Przy wyborze karmy dla kotów czytam jej skład, choć na zakupach dla siebie i rodziny nie zawsze to robię. Od kiedy mam psa, przeglądam fora na temat karm, by dowiedzieć się od doświadczonych psiarzy, co jest najlepsze na rynku i jakie warzywa powinien jeść pies. A przy okazji podgryzam marchewkę mojego pupila. Nie jestem wyjątkiem. – Na Uniwersytecie w Liverpoolu w Anglii zbadano kobiety w ciąży, które miały psy, i porównano je z tymi bez psów. Pierwsze częściej realizowały zalecenia dotyczące ilości ruchu, chodząc z psem regularnie na spacery, i lepiej dbały o właściwą dietę – komentuje moja rozmówczyni.

Może dlatego poziom glukozy częściej jest na dobrym poziomie u osób, które mają psiaki? Ekspertka wyjaśnia: – Posiadanie zwierzaka wpływa również na obniżenie ciśnienia krwi, poprawia pracę serca i układu krążenia, zmniejsza ryzyko zachorowania dzieci na astmę. Na Uniwersytecie w Uppsali w Szwecji udowodniono, że kontakt dziecka z psem w pierwszym roku życia o 13 procent zmniejsza ryzyko wystąpienia astmy w ciągu 6 lat. To prawdopodobnie dobroczynny efekt wzbogacania mikrobiomu przez zwierzę. W badaniu wzięło udział ponad milion dzieci!

Oddział Rehabilitacji Neurologicznej Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie 2022. Fot. Alicja Ryś

Oddział Rehabilitacji Neurologicznej Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie 2022. Fot. Alicja Ryś

Psy pomagają dzieciom w nauce i nawiązywaniu relacji

Mam kolegę, który wyjechał do pracy w Pradze, a jego dzieci poszły tam do międzynarodowej szkoły podstawowej. W adaptacji pomagały im dwa zatrudnione w szkole psy. Dzieci na przykład czytały im po angielsku, by uczyć się płynności w tym języku i ośmielać w kontaktach z innymi. – My też prowadzimy w polskich szkołach takie zajęcia, mamy w tym programie dwa tysiące szkół. W tym roku szkolnym uczyliśmy ponad 60 tysięcy dzieci. Nie tylko tego, jak obchodzić się z psem. Mamy partnerów w Norwegii, od których nauczyliśmy się wspierania w czytaniu. Podczas Psich Lekcji ośmielamy dzieci, które wstydzą się tego, że jeszcze składają sylaby, mają wadę wymowy lub mówią niewyraźnie. Bo pies nie krytykuje, jest wiernym słuchaczem, co motywuje maluchy. Współpracujemy też ze szpitalami, w których dzieci przebywają dłuższy czas i potrzebują pomocy naszych psów w edukacji – mówi Sabina Złotorowicz-Ryś.

W towarzystwie zwierząt łatwiej wyzdrowieć

Stowarzyszenie Zwierzęta Ludziom od ponad 15 lat zajmuje się dogoterapią. Współpracuje z Centrum Zdrowia Dziecka, Kliniką Budzik, szpitalami i placówkami opiekuńczymi oraz rehabilitacyjnymi.  Sabina Złotorowicz-Ryś  opowiada: – Odwiedzamy dzieci i osoby dorosłe. Aktywujemy ruchowo, neurologicznie, działamy terapeutycznie na oddziałach psychiatrycznych. Onkologię dziecięcą w Centrum Zdrowia Dziecka odwiedzamy przynajmniej raz w miesiącu, zabieramy ze sobą kilka psiaków, bo na tym oddziale jest wiele dzieci leżących, a przecież wszystkie trzeba odwiedzić. Prowadzimy też zajęcia grupowe w świetlicy szpitalnej.

Na czym polegają zajęcia? Ekspertka wyjaśnia: – Psy wchodzą w interakcje z dzieci, rodzicami i personelem. Przychodzą z przewodnikiem, który we współpracy z rehabilitantem przygotowuje zajęcia edukacyjne i rozwojowe z udziałem zwierzaków. Czworonogi motywują na przykład do ćwiczeń, nawet jeśli ich wykonywanie wiąże się z bólem. Łatwiej unosić rękę w kierunku psa lub kopnąć piłkę, gdy zwierzak stoi na bramce. Dlatego efekty rehabilitacji w jego towarzystwie są lepsze niż podczas rutynowych, codziennych ćwiczeń w sali. Ze zwierzakiem można pracować też na przykład nad umiejętnością koncentracji. Poza tym łatwo sobie wyobrazić, co się dzieje w szpitalu, gdy wchodzi pies. Od razu poprawia się atmosfera, nastrój, pojawiają się uśmiechy i większa energia.

Oddział Rehabilitacji Neurologicznej Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie 2022. Fot._Alicja_Ryś_5 (1)

Oddział Rehabilitacji Neurologicznej Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie 2022. Fot. Alicja Ryś

Pies terapeuta

Jakie rasy pracują w dogoterapii? Labrador czy pitbull?  Specjalistka odpowiada: – Labrador, golden retriever czy owczarek będą łatwiejsze i bardziej chętne do wytrenowania w tym kierunku niż pies stróżujący, który ma leżeć na polach i pilnować owiec. Ale żadnej rasy nie wykluczamy. Mamy w stowarzyszeniu ponad 30 różnych psów. Ważna jest ich osobowość, temperament, chęć do nauki. Pies musi być stabilny emocjonalnie, godny zaufania i lubić kontakt z ludźmi. Gdy wchodzę do szpitala, gdzie mam wąskie przejścia i medyczną aparaturę w korytarzu, zwierzę musi zachować spokój. Pomimo tego, że to nowe dla niego miejsce, w którym panuje inna temperatura, jest ostre światło jarzeniówek, pogłos na korytarzach, śliskie powierzchnie, zapach chemii, lekarstw, pies musi się w tej przestrzeni dobrze czuć. A to zależy od osobowości, nie od rasy. Dlatego opracowaliśmy test dyspozycji do pracy w dogoterapii – test PADA, który przeprowadzamy, gdy pies ma dwa lata. Uznaje się, że pies jest wtedy dorosły, ustabilizował się emocjonalnie, ukształtował.

Czy częściej nadają się do tej pracy psy rodowodowe, z hodowli? – Tak – wyjaśnia. – Bo nie znamy historii psa ze schroniska. Pierwsze doświadczenia kształtują osobowość, jak w przypadku człowieka. No i dobrze jest znać rodziców oraz dziadków psa. W dogoterapii lepiej odnajdzie się taki, którego przodkowie też tak pracowali. Najlepsza jest hodowla z doświadczeniem w tym kierunku. Bo psa przygotowuje się do pracy od szczeniaka. Powoli, stopniowo, by nie przebodźcować go, odwrażliwiamy go i przyzwyczajamy do różnych miejsc.

Nie tylko psy – konie, koty, a nawet… kury mogą pomagać w terapii

Mam znajomą, która fizycznie nie dałaby sobie rady z opieką nad psem, kot jest mniej wymagający. Jest miękki, mruczy, daje się głaskać, przytula się, a to działa na nią uspokajająco, pomaga zasnąć, a nawet działa przeciwbólowo – tak przynajmniej twierdzi ta starsza pani.

Sabina Złotorowicz-Ryś wyjaśnia: – Dogoterapia jest bardziej powszechna, ale podczas felinoterapii można osiągnąć podobne efekty. W stowarzyszeniu mamy certyfikowane, wyszkolone koty. Myślę, że mogłoby im być trudno w przedszkolu, ale kociarze wolą pracować z nimi, szczególnie pacjenci Centrum Alzheimera. Koty wspierają osoby starsze podczas zajęć, pomagają skupić się na zadaniach, pobudzaniu pamięci. Właśnie opracowujemy projekt, w ramach którego będziemy prowadzić też terapię wspieraną przez zwierzęta gospodarskie – osły, krowy, świnie, a nawet kury. Każde zwierzę wzbogaca nasze życie, pozwala być blisko natury, urozmaica życie człowieka swoją obecnością, mądrością. Dużo się od niego uczymy, żyjąc z nim, obserwując je, patrząc, jak sobie radzi z różnymi sytuacjami, z relacjami. Życie bez zwierząt jest ubogie. W Polsce znana jest głównie hipoterapia, czyli rehabilitacja z udziałem koni. W Norwegii pracuje wiele gatunków. Poznałam na przykład pracę z kurami. Siedziałam wśród nich na trawie, karmiłam je, a przy tym uspokoiłam się i wyciszyłam. Były coraz bliżej mnie, w końcu zaczęły mi wchodzić na nogi, ramiona, zaufały mi. To był długi, satysfakcjonujący proces uczący cierpliwości. Wyszłam stamtąd odprężona, zrelaksowana. Oczywiście są też kury tresowane do wspomagania terapii.

Krowy też się wykorzystuje do tego? – Tak!  – odpowiada.  –  Praca na farmie, przy dowolnym zwierzęciu, pobudza do aktywności. Osoby z depresją lub samotne, nieradzące sobie w sytuacjach społecznych, wśród zwierząt czują, że są sprawcze, przydatne. Mogą zebrać ziarno i karmę, nakarmić, uzupełnić wodę, zabrać zwierzę na spacer czy pastwisko. Budują relacje. Gdy jesteśmy aktywni, mamy poczucie, że nasze działanie ma sens, i jest nam lepiej. Kiedyś posiadaliśmy zwierzęta, by je wykorzystać. Psy miały paść inne zwierzęta, pilnować domostwa, szczekać, pracować dla nas. To się zmieniło, możemy żyć w partnerstwie, zwierzęta są członkami naszych rodzin. Bo czujemy i widzimy, że pozytywnie wpływają na życie – podsumowuje ekspertka.

Czy ten artykuł był pomocny?
TakNie

Podobne artykuły