Strona główna Najnowsze artykuły Post dopaminowy – dlaczego warto zrobić sobie detoks od dopaminy?
Strona główna Najnowsze artykuły Post dopaminowy – dlaczego warto zrobić sobie detoks od dopaminy?

Post dopaminowy – dlaczego warto zrobić sobie detoks od dopaminy?

autor: Katarzyna Koper Data publikacji: Data aktualizacji:
Data publikacji: Data aktualizacji:

Słodycze, fast food, alkohol, scrollowanie mediów społecznościowych albo nałogowe oglądanie seriali to powszechnie znane sposoby na chwilową poprawę nastroju. Problem w tym, że im częściej po nie sięgamy, tym słabiej działają. Aby móc znowu poczuć prawdziwy smak przyjemności, warto na jakiś czas z nich zrezygnować. Sprawdź, na czym polega post dopaminowy. Konsultacja dr Adam Pabiś, neurobiolog, audiolog i lekarz medycyny z Centrum Nowoczesnej Audiologii Kinetic.

Post dopaminowy to czas pozbawiony bodźców, które sztucznie windują nam wydzielanie dopaminy. Bez słodyczy, fast foodów, alkoholu, kawy, ale przede wszystkim bez mediów społecznościowych. To one są najsilniejszym stymulantem, a jednocześnie hamulcem do wydzielania dopaminy w mózgu. Dla pracoholików – także bez pracy (również od służbowej komórki i laptopa), bo dla nich to właśnie wyzwania zawodowe są najsilniejszym wyzwalaczem dopaminy.

Czym jest dopamina?

Dopamina to jeden z ponad stu neuroprzekaźników, czyli substancji wytwarzanych przez mózg, których zadaniem jest przenoszenie informacji pomiędzy neuronami – komórkami w układzie nerwowym. Dopamina bywa nazywana cząsteczką szczęścia, ale tak naprawdę jest cząsteczką motywacji i podekscytowania.

Dopamina wydziela się, gdy w zasięgu naszego wzroku pojawiają się łakocie (szczególnie słodkie, słone i tłuste potrawy), znajdujemy się w sytuacji towarzyskiej, która niechybnie skończy się spółkowaniem, albo kończymy trudny projekt. Także gdy obserwujemy dynamicznie powiększającą się liczbę lajków pod naszym postem na FB lub zdjęciem na Instagramie. Wówczas dopamina dosłownie zalewa nam mózg, aby zmotywować nas do działania, dodać animuszu i wykrzesać jeszcze więcej energii. Dzięki niej nagle zaczynamy czuć, że jesteśmy naprawdę dobrzy w tym, co robimy, atrakcyjni i że świat stoi przed nami otworem, a my możemy wszystko.

– Serwując nam zastrzyki dopaminy, natura dba o przetrwanie gatunku ludzkiego – tłumaczy neurobiolog, audiolog i lekarz medycyny dr Adam Pabiś. W dawnych czasach zwiększała szansę człowieka w potyczkach z wrogimi plemionami i dzikimi zwierzętami. Pomagała zdobyć pożywienie, by przetrwać, oraz pozyskać partnera i przedłużyć ciągłość gatunku ludzkiego.

Dziś rzadko mamy do czynienia z takimi sytuacjami. Nie musimy ryzykować życiem, by się najeść czy rozmnożyć. We współczesnym świecie poziom dopaminy podnosi nam biznesowa lub polityczna kariera, podboje seksualne i jedzenie.

Hormony szczęścia – jak je podkręcić?

Niestety, efekt jej działania jest chwilowy. Mózg, który świetnie zapamiętuje bodźce, które wprawiły go w euforyczny nastrój, natychmiast podpowiada nam, że chce więcej!

Nie dziwmy się więc, że tak trudno nam poprzestać na jednej czekoladce, chipsie, jednym odcinku serialu. Za sprawą dopaminy natychmiast zaczynamy myśleć o tym, co zrobić, by znowu doświadczyć tego fantastycznego stanu, który jest jej udziałem. To właśnie dopaminowy głód popycha nas do kompulsywnego jedzenia, kompulsywnego seksu czy pracoholizmu.

Ponieważ każdy z nas lubi poczuć się kimś wyjątkowym, a życie rzadko stwarza takie okazje, sami poszukujemy bodźców, które sztucznie pompują poziom dopaminy. To słodycze, alkohol, narkotyki, hazard oraz media społecznościowe. – Gdy zainteresowanie publikowanymi na Facebooku lub Instagramie treściami spełni nasze oczekiwania, możemy liczyć na naprawdę potężną dawkę dopaminy, dzięki której będziemy chodzić jak nakręceni przez kolejny tydzień – tłumaczy dr Adam Pabiś.

Jeśli zainteresowanie postem będzie przeciętne, dopamina w ogóle się nie wydzieli. Bardzo słaby lub żaden odzew z sieci może spowodować zahamowanie wydzielania dopaminy nawet na następne dwa tygodnie. A to oznacza psychiczny dół.

– W przypadku słodyczy jest podobnie. Węglowodany proste rzeczywiście poprawiają nastrój, szczególnie kobietom, bo silniej pobudzają wydzielanie dopaminy i serotoniny – tłumaczy dr Pabiś. Problem w tym, że powodują szybki wzrost stężenia cukru we krwi, a niedługo potem równie szybki jego spadek. – Gwałtowne skoki poziomu cukru mają niekorzystny wpływ na tzw. neurony dopaminogenne, odpowiedzialne m.in. za odczuwanie przyjemności. To w dłuższej perspektywie może oznaczać mniejszą frajdę związaną z działaniem dopaminy i innych hormonów szczęścia albo jej brak – ostrzega doktor.

Gelotologia, czyli śmiech to zdrowie

Post dopaminowy – dlaczego warto zrobić sobie detoks od hormonu szczęścia?

Dopamina nie jest źródłem niewyczerpanego zadowolenia, choć być może chcielibyśmy, by tak było. Mózg przyzwyczaja się do dawek dopaminy, które mu serwujemy. Szybko przestają mu wystarczać i domaga się mocniejszych bodźców. Mają one doprowadzić do wytworzenia takiej ilości dopaminy, która wywoła poprawę nastroju.

Szybko okazuje się, że do osiągnięcia stanu przyjemnego pobudzenia już nie wystarcza porcja lodów waniliowych czy jeden odcinek serialu. Aby poczuć się błogo, musimy zjeść całe pudełko lub obejrzeć cały sezon serialu, zarywając noc… Dla mózgu to żaden problem, bo dopamina skutecznie tłumi poczucie winy wywołane zjedzeniem wiadra lodów czy hamburgera, gdy jesteśmy na restrykcyjnej diecie. – Niestety, dla nas to realny problem – tłumaczy dr Pabiś.

Żyjąc w świecie mediów społecznościowych czy poświęcając się bez reszty pracy, tracimy kontrolę nad swoim życiem. Priorytetem staje się zadowolenie i akceptacja innych, a nie dbanie o swoje własne szczęście. – Jest to niepokojące tym bardziej, że wielu ludzi w pogoni za dopaminą rezygnuje z kontaktów z innymi i przenosi swoje życie do sieci – zauważa dr Pabiś. Media społecznościowe miały łączyć ludzi, ale coraz wyraźniej widać, że izolują nas od siebie.

Tymczasem izolacja społeczna to największy stres dla mózgu. Brak stymulacji, jaką jest rozmowa z innym człowiekiem, powoduje, że produkcja dopaminy spada. Wzrasta natomiast poziom hormonów stresu. Ma to związek m.in. ze stymulacją nerwu wzrokowego. Przebywając w zamkniętych pomieszczeniach, używamy narządu wzroku wyłącznie do obserwacji obiektów z małej odległości, a to skutkuje podniesieniem stężenia kortyzolu we krwi.

10 sposobów na dobry nastrój

Post dopaminowy – na czym polega?

Idea postu dopaminowego polega na tym, by ograniczyć dopływ bodźców, które sztucznie stymulują układ nagrody, prowadząc do wydzielenia dużych ilości dopaminy. Co to oznacza w praktyce? Na czym polega post dopaminowy?

Mamy pozwolić, aby w tym czasie nasz mózg po prostu się ponudził. – Można spać, leżeć, medytować, spacerować (bez smartfona!) albo kolorować mandale – wymienia dr Pabiś.

W ramach postu dopaminowego można też zafundować sobie seans floatingu – modnej ostatnio metody relaksacji. Celem floatingu jest głęboka relaksacja, stan, w którym myśli swobodnie przepływają przez umysł, nie wywołując żadnych emocji. W osiągnięciu tego stanu pomaga kapsuła, która izoluje pacjenta od bodźców zewnętrznych. W kapsule tli się dyskretne światło, a z głośników sączy się muzyka relaksacyjna. W jej wnętrzu znajduje się płytki basen z mocno zasoloną wodą podgrzaną do temperatury 35 st. C. Dzięki wysokiemu zasoleniu pacjent bez żadnego wysiłku unosi się na powierzchni wody. W tym stanie stawy i mięśnie są odciążone i rozluźnione.

W czasie postu dopaminowego wskazana jest dieta lekkostrawna (bez słodyczy, fast foodów, słonych przekąsek). Popijamy lekkie napary ziołowe. Można wybrać się na spacer do parku lub lasu. Naukowcy potwierdzają, że obcowanie z przyrodą doskonale oddziałuje na psychikę. Gdy oglądamy piękne krajobrazy, we krwi pojawiają się endorfiny. To neuroprzekaźniki, które w przeciwieństwie do dopaminy nie stymulują nas do ciągłej pogoni za szczęściem, ale pozwalają cieszyć się tym, co jest. Tu i teraz. Mają także działanie przeciwbólowe.

Pod wpływem kontaktu z przyrodą fale mózgowe przechodzą w stan alfa, który wiąże się z głębokim relaksem i wyjątkową koncentracją i zdolnością do przyswajania wiedzy.

Jeśli nie możemy wybrać się na spacer do parku, popatrzmy przynajmniej przez okno. Im dalej, tym lepiej. Badania naukowe potwierdzają, że patrzenie w dal obniża poziom kortyzolu. Chorzy, którzy ze szpitalnego okna widzą drzewa lub park, używają mniej leków przeciwbólowych. Mają też niższe ciśnienie krwi i tętno, są bardziej pozytywnie nastawieni do życia. Dzięki temu szybciej wracają do zdrowia.

Kontakt z naturą obniża poziom stresu

Wyłączenie bodźców stymulujących wydzielanie dopaminy powoduje uwrażliwienie receptorów dopaminowych w mózgu. Dzięki temu efekt działania dopaminy wzmaga się. Po kilku dniach dopaminowego postu smakołyki odbieramy jako znacznie bardziej słodkie, pobudzający efekt działania kawy staje się mocniejszy i jesteśmy w stanie zadowolić się pojedynczą porcją lodów. Odpoczynek od zawodowych wyzwań w dłuższej perspektywie też jest opłacalny, bo po dopaminowym poście stajemy się bardziej kreatywni.

– Zamiast słodyczy i Facebooka polecam robienie sobie niespodzianek, które zapewniają naturalną stymulację układu nagrody – radzi dr Pabiś. Próbujmy nowych, nieznanych potraw, grajmy w gry planszowe i zwiedzajmy nowe miejsca. Poznawajmy nowych ludzi, a przede wszystkim skupmy się na tym, co uszczęśliwia nas i naszych bliskich, a nie na zabieganiu o aprobatę innych. To jest największy pożytek z dopaminowego postu.

Najnowsze artykuły