Strona główna ZdrowieInfekcje u dorosłych Koronawirus z Wuhan – jak się nie zarazić?
Strona główna ZdrowieInfekcje u dorosłych Koronawirus z Wuhan – jak się nie zarazić?

Koronawirus z Wuhan – jak się nie zarazić?

autor: Dorota Mirska

Cały świat boi się wybuchu epidemii zakażeń koronawirusem 2019-nCoV. W ubiegłym tygodniu Światowa Organizacja Zdrowia WHO ogłosiła stan zagrożenia zdrowia publicznego o znaczeniu międzynarodowym. W jaki sposób chronić siebie i rodzinę przed infekcją? Pytamy lekarza medycyny, epidemiologa oraz wiceprezesa Medisept Waldemara Ferschke.

– Wszyscy boją się zarażenia koronawirusem, który z Chin dotarł już do Europy. Czy są skuteczne sposoby, dzięki którym możemy się przed nim bronić?

– Tak! Koronawirus to nic innego jak odmiana znanych nam dobrze wirusów powodujących przeziębienie. Dobrze więc wiemy jak się przed nimi chronić. Jednym z głównych źródeł przenoszenia do naszego organizmu groźnych zarazków są brudne ręce. Na dłoniach każdego człowieka może znajdować się aż 150 różnych chorobotwórczych mikroorganizmów. Większość z nich pochodzi z dotykanych przez cały dzień przedmiotów codziennego użytku: telefonu, portfela, klamki drzwi, włącznika światła. Wystarczy, że potem potrzemy dłonią usta czy oczy, a poprzez śluzówki drobnoustroje błyskawicznie powędrują w głąb organizmu. Podstawą ochrony przed zakażeniem zarazkami (nie tylko koronawirusem) jest więc higiena dłoni, ale nie tylko.

Oto 5 rzeczy które możesz zrobić, żeby ochronić się przed koronawirusem

1. Myj ręce ciepłą wodą z mydłem przez 20-30 sekund po każdorazowym kontakcie z powierzchniami, na których mogą znajdować się zarazki a więc poręczami czy klamkami w sklepie lub biurze, po podróży środkami komunikacji miejskiej itd.

2. Noś przy sobie alkoholowy żel lub płyn dezynfekujący w małym opakowaniu i dezynfekuj ręce od razu po wyjściu z autobusu, sklepu lub innego zatłoczonego miejsca.

3. Jeśli jesteś przeziębiony, ale musisz wyjść z domu, zakładaj maseczkę o klasie filtracji 3. Zatrzymuje ona 99 proc. zarazków – to zapobiegnie rozprzestrzenianiu zakażenia.

4. Nie podawaj ręki na powitanie czy pożegnanie – sympatycznym oraz bardziej bezpiecznym sposobem kontaktu ze znajomymi będzie gest „żółwika”.

5. Dbaj o odporność. Dobrze odżywiony, wyspany, silny organizm łatwiej poradzi sobie z zarazkami – może pokonać wirusy od razu na starcie (nawet się nie zorientujemy, że mieliśmy z nimi kontakt) lub nawet gdy do zakażenia dojdzie, przebiegnie ono łagodniej.

Koronawirus w Polsce - czy jest się czego bać?

 – Podkreśla Pan, że musimy myć ręce 20-30 sekund. A ile czasu zazwyczaj to nam zajmuje?

– Jak wynika z moich badań zaledwie 5-10 sekund. Tymczasem jeśli chcemy, aby ręce rzeczywiście były czyste musimy starannie umyć kciuki, opuszki palców, okolice paznokci, grzbiety dłoni. Warto więc nawet włączyć sobie sekundnik w telefonie i sprawdzić ile czasu poświęcamy na higienę rąk. Natomiast jeśli nie mamy dostępu do bieżącej wody i mydła bo np. jesteśmy w mieście i często korzystamy z komunikacji miejskiej (wiadomo, że poręczy dotyka tam dziennie setki ludzi!), koniecznie używajmy żelu lub płynu dezynfekującego. Jeśli chcemy mieć pewność, że produkt jest skuteczny, należy sprawdzić czy na etykiecie jest informacja dotycząca jego skuteczności, Najlepsze preparaty powinien zwalczać 99,99 proc. wirusów (także bakterii i grzybów) w tym wirusów osłonkowych, do których należą m.in. koronawirusy.

– A gdzie można kupić odpowiednie maseczki?

– Skuteczną ochronę zapewnią maseczki o klasie filtracji 3, które zatrzymują 99 proc. zarazków. Można je kupić przez internet lub w sklepach z zaopatrzeniem medycznym i stomatologicznym. Zalecałbym noszenie ich osobom przeziębionym. To kwestia naszej odpowiedzialności wobec innych. Gdyby wszyscy tak postępowali, szybko ograniczylibyśmy rozprzestrzenianie się wielu infekcji, w tym grypy. Zajęci bowiem gorącym tematem jakim jest epidemia koronawirusa, zapominamy o epidemii, która zbiera (póki co!) zdecydowanie większe żniwo, czyli grypie. Zarówno pod względem liczby zakażeń jak i śmiertelności, znacznie przewyższa zakażenia koronawirusami. Po prostu z grypą oswoiliśmy się, wydaje nam się powszechną infekcją, ale przypomnę tylko, że grypa tzw. hiszpanka w 1918 roku zabiła pięćdziesiąt milionów ludzi! To liczby dzisiaj wręcz niewyobrażalne. Na szczęście od tamtego czasu nauczyliśmy się, żeby nie bagatelizować możliwości wystąpienia epidemii i reagujemy natychmiast po pierwszych sygnałach dotyczących zagrożenia. Dzięki temu udało nam się opanować epidemię wirusów SARS w 2002 r (zachorowało 7 tys osób, zmarło ponad 100), potem MERS.

– W przypadku koronawirusa Chińczycy zamknęli przecież całe, 11 milionowe miasto Wuhan!

– Tak i to było bardzo dobre posunięcie. Epidemia zaczęła się bowiem na przełomie stycznia i lutego gdy Chińczycy świętują Nowy Rok. To czas, gdy setki tysięcy ludzi podróżuje po całym kraju i poza granice, by świętować razem z rodziną. Byłem w tym czasie w Chinach wielokrotnie i widziałem, że lotniska i dworce przeżywają wówczas prawdziwe oblężenie. Wyobraźmy więc sobie, że kilkaset milionów ludzi przemieszcza się w momencie wybuchu epidemii. To tak, jakby rzucić zapałkę w stóg siana! Nic dziwnego więc, że Chińczycy wpadli w panikę i zamknęli miasto, w którym zaobserwowano pierwsze przypadki zakażenia, czyli epicentrum pojawienia się koronawirusa. Naprawdę nieźle sobie poradzili. Choć oczywiście nie udało się epidemii opanować całkowicie, bo wirus i tak się wymknął poza granice Chin i rozprzestrzenia po świecie.

– Zarówno epidemia SARS, MERS i teraz koronawirus zaczynają się w Azji. Dlaczego?

– Przyczyn jest kilka. Przede wszystkim w Azji występują ogromne skupiska ludzi. Więc jeśli dojdzie do zakażenia to w wielomilionowych aglomeracjach momentalnie dochodzi do rozprzestrzenienia infekcji. Istotną przyczyną jest także to, że ze względów religijnych i kulturowych Azjaci nie jedzą wieprzowiny, tylko ptaki i wołowinę. Mają więc ogromne hodowle kur, kaczek i innego ptactwa. I to właśnie tam, wśród ptaków hodowanych w nieprawdopodobnym stłoczeniu dochodzi do wybuchu większości epidemii. W Chinach podaje się zwierzętom hodowlanym antybiotyki od urodzenia, więc nie chorują na infekcje bakteryjne. Za to wirusy (w przypadku których antybiotyki są nieskuteczne) mają pole do popisu i zdarza się, że znane nam odmiany tych mikroorganizmów nagle mutują. Jeśli taki nowy, zmutowany wirus jak SARS czy koronawirus 2019-nCoV „przeskoczy” na człowieka, to zupełnie nieodporny nań organizm nie wie jak się bronić. I choruje. Często jest tak, że zakażenie przebiega w sposób ostry – tak jak w przypadku koronawirusa, który w niektórych przypadkach doprowadza do wystąpienia ostrej niewydolności oddechowej i śmierci chorego.

Koronawirus z Wuhan - jakie daje objawy i jak się przed nich chronić?

Objawy zakażenia koronawirusem 2019-nCoV

Okres wylęgania choroby wynosi od 2-14 dni. Zwykle pierwsze objawy pojawiają się po 5-6 dniach od zakażenia. Do tego czasu chory nie wie, że w jego ciele rozwija się infekcja, ale zaraża już innych. Symptomy choroby są podobne do grypy: gorączka, ból głowy, kaszel, wyczerpanie, utrata apetytu. W większości przypadków chorzy wracają do zdrowia, ale zdarza się, że przebieg infekcji powoduje ostrą niewydolność oddechową zagrażającą życiu.

 Istnieje więc teoria, że ów zmutowany koronawirus ma pochodzenie odzwierzęce. Ale może być i tak, że – jak rozpisują się anglojęzyczne media – wirus „wyciekł” z wojskowego laboratorium badawczego broni biologicznej… Jak było naprawdę, zapewne się nie dowiemy. Teraz najważniejsze jest, by zapobiec rozprzestrzenianiu się epidemii na całym świecie.

 – Polacy mieszkający w Wuhan, zostali już przetransportowani do kraju i przebywają na obserwacji w szpitalu. Czy Polska jest przygotowana na ewentualny wybuch epidemii?

– Oczywiście istnieją procedury, które zostają wdrożone natychmiast gdy tylko pojawia się realne zagrożenie. Jak do tej pory reagowaliśmy bardzo sprawnie np. gdy trafił do Polski wirus Ebola. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy jak błyskawicznie usuwa się zagrożenie. Kilka tygodni temu na przykład pod Lublinem w hodowli indyków i kur pojawił się zmutowany wirus ptasiej grypy. Zamknięto wówczas całą wieś Uścimów (w pobliżu której były hodowle ptactwa) i w ciągu jednego dnia wybito kilkaset tysięcy zwierząt. Brzmi strasznie, ale gdyby nie wdrożone natychmiastowo procedury bezpieczeństwa, mielibyśmy Wuhan w Polsce. Jak więc widać na przykładach, system działa sprawnie. Co oczywiście nie może zmniejszyć naszej czujności i dbania o własne zdrowie.


Pod tym linkiem znajdziej interaktywną mapę przygotowaną przez amerykański Johns Hopkins University w Baltimore, na której można zobaczyć ile osób zaraziło się koronawirusem, ile osób wyzdrowiało, a ile zmarło: https://gisanddata.maps.arcgis.com/apps/opsdashboard/index.html?fbclid=IwAR0oKIKJlc-zeNZGFBVEN0-O-58daoCDaKicXwC10cjFWgCZqTPgavseTfI#/bda7594740fd40299423467b48e9ecf6

Powiązane artykuły