Strona główna Ciąża i poródPrzygotowanie do porodu Boisz się porodu? Pomoże ci DOULA

Boisz się porodu? Pomoże ci DOULA

autor: Anna Augustyn-Protas Data publikacji: Data aktualizacji:
Data publikacji: Data aktualizacji:

Coraz więcej kobiet chce, aby doula towarzyszyła im podczas ciąży, porodu, potem połogu. Co takiego daje jej obecność, opowiada Martyna Pankowska-Jasińska, warszawska doula z 6-letnim stażem.

Strona główna Ciąża i poródPrzygotowanie do porodu Boisz się porodu? Pomoże ci DOULA

Anna Augustyn-Protas: W języku greckim „doula” to „ta, która służy”. Piastunka rodzącej. Doświadczona w macierzyństwie, zaznajomiona z fizjologią porodu oraz zachowaniem kobiety, która oto zaraz będzie miała dziecko. Zazwyczaj po wielu szkoleniach. Nie położna, ale z kwalifikacjami do opieki. Kobieta „matkująca matce”.

Martyna Pankowska-Jasińska: Ja na pytanie o mój zawód lubię mówić, że „doula otula”. Bo rzeczywiście otula, opiekuje się. Kobieta ma w sobie ogromną siłę, by urodzić dziecko i je wychować. Ale na początku, gdy nagle zmienia jej się świat, czasem potrzebuje pomocy. I ja pomagam. Żeby poczuła się wzmocniona, odczuła swoje kompetencje jako matka. Nie narzucam swojej wizji, nie oceniam, nie podpowiadam. Pokazuję różne możliwości i wspieram kobietę w jej wyborach.

Trochę jak mądra matka.

– Doule są jednymi z kobiet w kręgu wsparcia młodej mamy. Nie zastępujemy jej matki, choć często zdarza się, że dziewczyna mieszka w mieście odległym od swojego domu rodzinnego, od mamy, cioć, sióstr. I potrzebuje kogoś, kto ją „otuli”.

– Ale co dokładnie robi doula? Co to znaczy: wspiera emocjonalnie, fizycznie, informacyjnie? 

– Doula wspiera przyszłą mamę przed porodem, podczas niego i po nim. Technicznie wygląda to tak: spotykamy się w ciąży 2 razy po średnio 2 godziny na rozmowę. Potem czekamy pod telefonem na sygnał o porodzie. Gdy poród się zacznie doula biegnie do rodzącej i od tej chwili nieprzerwanie otacza ją opieką. Słowo „nieprzerwanie” jest kluczowe, chodzi bowiem o to, żeby przyszła mama miała kogoś cały czas przy sobie.

Położne przychodzą i wychodzą, lekarz też tylko zagląda od czasu do czasu, a doula nie rusza się na krok (chyba, że musi skorzystać z toalety), dając rodzącej poczucie tego, że cokolwiek by się działo – nie zostanie z tym sama. Po porodzie mamy także zaplanowane dwa spotkania. To jest pakiet basic, który można go swobodnie rozszerzać w zależności od potrzeb kobiety.

Często trafiają do mnie też kobiety już po porodzie, które potrzebują wsparcia w nowej roli. Zostają same z małym człowiekiem w domu i nie mają na kim się oprzeć.

– Wtedy w ich mieszkaniu pojawiasz się Ty – doula.

– I np. gotuję im „zupę mocy” – wiem, że po narodzinach dziecka nie zawsze mają czas i siłę, by przygotować sobie coś do jedzenia. I dbam, żeby mogły spokojnie zjeść.

Niektórzy żartują, że doula tylko siedzi i się uśmiecha (śmiech). Ale sama obecność dużo daje. To, że można komuś zwierzyć się z wątpliwości. Że można wypowiedzieć je głośno. W Holandii doule są opłacane przez państwo. Przychodzą na kilka godzin dziennie przez pierwsze tygodnie po narodzinach dziecka. I robią wszystko, łącznie z wrzucaniem rzeczy do pralki.

Proszę sobie wyobrazić, że odsetek depresji poporodowych jest tam minimalny! Bo te kobiety mają wsparcie. Ktoś je otulił, był z nimi. Potrzymał dziecko, żeby mogły pójść pod prysznic. I wierzył, że sobie poradzą.

Baby blues – czym jest smutek poporodowy?

Kim jest doula i w jaki sposób pomaga kobietom w ciąży?

– Czym się różni doula od położnej?

– Doula zajmuje się wsparciem emocjonalnym kobiety i pomaga fizycznie. Rozmasuje plecy, pomoże przyjąć wygodną pozycję podczas porodu, poda wodę, kompres, zwiąże włosy, jeśli przeszkadzają. Oczywiście położna w idealnej sytuacji też o to dba, ale jej priorytetem jest aspekt medyczny porodu.

My nie mamy uprawnień do badań, nie jesteśmy pielęgniarkami. Ale i doula, i położna są po to, by kobieta miała jak najlepsze wspomnienia z porodu. Kiedyś rodzące były otoczone kręgiem kobiet i każda miała co robić.

– Nie ma rywalizacji między wami?

– Różnie bywa. Zawsze prosimy klientki o sprawdzenie, czy w danym szpitalu położniczym zostaniemy wpuszczone na salę porodową. W niektórych pozwala się być tylko mężowi, albo wymiennie – na chwilę my lub on. Co nie jest najlepszą opcją. Ale ciągle jeszcze nie słucha się, co ma do powiedzenia kobieta, jakie są jej potrzeby.

Jedna z pierwszych doul, Amerykanka, która zaczynała kilkadziesiąt lat temu, opowiadała, że gdy na początku przyjeżdżała do szpitala, to położne traktowały ją niechętnie, mówiły: „Jest piątka do sprzątnięcia”. A teraz mówią: „Super, że już jesteś, chodź, twoja pacjentka czeka”. Przecież my gramy do jednej bramki. W Polsce ciągle jeszcze jest sporo do zrobienia. Jesteśmy jeszcze na etapie: „Piątka do sprzątnięcia”.

8 rad położnej Izabeli Dembińskiej, które warto znać przed porodem

– Kiedy w ogóle pojawił się taki zawód, skąd się wzięły doule w szpitalach?

– To ciekawa historia. Zaczęło się przypadkiem, od dr Kennela i dr Klausa, którzy w latach 70. badali wpływ porodu na więź matki z dzieckiem. Prace prowadzili w Gwatemali, gdzie szpitale były przepełnione, personel zajęty, rodzące leżały po kilka na salach porodowych.

Jedyną dziewczyną wśród ankieterów była 19-letnia studentka Wendy. Wendy miała za zadanie przebywać z rodzącymi i zapisywać swoje obserwacje. Tak robiła, ale okazało się, że jej wyniki znacząco odbiegały od prac pozostałych studentów. Wendy najpierw dostała reprymendę, ale wkrótce potem dr Klaus i dr Kennel na wszelki wypadek zaczęli badać, czy może to obecność innej kobiety wpływa na przebieg porodu.

I wyniki były więcej niż zaskakujące: okazało się, że kobiety rodzące z kimś, w kim miały oparcie i pomoc, rodziły szybciej, rzadziej sięgały po znieczulenie farmakologiczne, rzadziej dochodziło do porodu indukowanego i zakończonego kleszczowo lub cięciem cesarskim!

Samo pojęcie „doula” pojawiło się pod koniec lat 60. w USA, w książce antropolożki Dany Raphael. Określało doświadczoną w macierzyństwie kobietę, która wspiera młodą matkę w karmieniu piersią i opiece nad noworodkiem. Dr Kennel i dr Klaus dekadę później rozszerzyli to pojęcie o wsparcie także w czasie porodu.

– Jakie cechy powinna mieć dobra doula?

– Na pewno warto, żeby rozumiała i szanowała potrzeby kobiety. Myślę, że powinna być empatyczna.

Szkoła rodzenia – co warto o niej wiedzieć?

Doula - kim jest i jak pomaga kobietom ciężarnym?

– Jak znaleźć taką idealną dla nas „piastunkę”?

– Najłatwiej przez stronę Stowarzyszenia Doula w Polsce, o ile jest zrzeszona, bo nie wszystkie są. Ale w kontakcie z doulą ważne są nie tylko jej umiejętności, ale też jaką jest osobą. W końcu mamy ją dopuścić do naszej intymności, do sypialni, do łazienki. Warto sprawdzić, czy mamy z nią „chemię”. Po to właśnie organizowane są te dwa spotkania przed porodem, żeby wypróbować, czy się dobraliśmy. Jesteśmy różne. Czasem doula może odmówić, bo czuje, że coś nie gra. Bywa też, że dziewczyna mówi: „Hm, myślałam, że to będzie coś innego”.

– Czy kobieta, która sama nie jest mamą może dobrze wykonywać ten zawód?

– Tak. Mieliśmy nawet kiedyś w stowarzyszeniu dziewczynę, która jeszcze wtedy nie miała dzieci, a była świetna. Cudowna.

– Czy taka praca to pomysł na karierę zawodową? Z doulowania da się dobrze żyć?

– Mnie to się na razie nie udaje (śmiech). Proszę pamiętać, że umawiając się z kimś na wsparcie, szacujemy termin porodu dwa tygodnie przed terminem, i dwa po, bo nie wiadomo, kiedy nastąpi. Czyli czasem przez miesiąc nie mogę umówić się z nikim innym. I trwam w gotowości porodowej, pod telefonem, 24 h na dobę.

W jaki sposób zostać doulą?

 

Wiele kursów i szkoleń przygotowujących do tej roli organizuje Stowarzyszenie Doula w Polsce. Po szkoleniu podstawowym można certyfikować dyplom i ciągle podnosić kwalifikacje. Na stronie Stowarzyszenia – www.doula.org.pl – jest lista wszystkich rekomendowanych doul.

Poród naturalny a cesarskie cięcie

– Warto być doulą…?

– Dla mnie to praca wielkiej satysfakcji. Wspaniale jest obserwować, jak pomału młoda mama zaczyna wierzyć w swoją siłę i swoje kompetencje. I dobrze wiem, jak pomoc innej kobiety może być ważna, gdy młoda mama zostaje sama w domu, czasami przestraszona, zagubiona. Jak bardzo czyjaś obecność może dodać sił. Pamiętam, jak strasznie byłam zmęczona, gdy rodziłam swoje dzieci. I jak nie mogłam doczekać się, kiedy miała przyjść moja mama, babcia czy teściowa. Jak mi to wtedy ratowało życie.

Joga w ciąży – dlaczego warto ją praktykować opowiada joginka Małgorzata Mostowska?

Doula – co daje jej obecność?

  • usprawnia przebieg porodu, który trwa krócej nawet o 25%
  • obniża poziom lęku u kobiety rodzącej
  • zmniejsza potrzebę użycia oksytocyny o 40%
  • zmniejsza potrzebę użycia kleszczy o 34%
  • sprawia, że rodząca lepiej radzi sobie z bólem i tym samym rzadziej sięga po środki przeciwbólowe
  • zmniejsza potrzebę użycia próżnociągu
  • zmniejsza zapotrzebowanie na znieczulenie zewnątrzoponowe o 10-60%
  • zmniejsza zapotrzebowanie na „głupiego Jasia” o 30%
  • zmniejsza ogólny wskaźnik cesarskich cięć o o 45%
  • pogłębia relację i współpracę pomiędzy rodzącą a jej partnerem podczas porodu rodzinnego
  • ułatwia karmienie piersią po porodzie
  • zmniejsza ryzyko wystąpienia depresji poporodowej
  • poprawia samopoczucie i samoocenę młodej mamy
Czy ten artykuł był pomocny?
TakNie

Podobne artykuły