Strona główna Najnowsze artykuły Medycyna ajurwedyjska: lepiej zapobiegać niż leczyć
Strona główna Najnowsze artykuły Medycyna ajurwedyjska: lepiej zapobiegać niż leczyć

Medycyna ajurwedyjska: lepiej zapobiegać niż leczyć

autor: Dorota Mirska-Królikowska

Ajurweda podkreśla, że każdy z nas ma prawo do zdrowia (rozumianego jako równowaga) i szczęścia. Podstawowym założeniem medycyny ajurwedyjskiej – najstarszej nauki o zdrowiu – jest prewencja, czyli „zapobiegać, aby później nie leczyć”. Konsultacja: Karolina Szaciłło, reporterka, współautorka książek o zdrowym stylu życia, pasjonatka ajurwedy i medytacji.

W Indiach tytuł lekarza ajurwedyjskiego uzyskuje się po studiach medycznych ze specjalizacją z ajurwedy. Podczas wizyty pacjenta specjalista bada puls (już z niego jest w stanie wyczytać, jaka jest nierównowaga w organizmie), sprawdza język, jak wygląda na nim nalot, oraz przeprowadza bardzo szczegółowy wywiad medyczny.

Warto się przygotować na wiele osobistych pytań dotyczących trawienia i wypróżniania, tego, czy jest nam ciepło, czy marzną nam ręce i nogi, czy mamy jakieś problemy ze snem etc. Następnie na podstawie stwierdzonej nierównowagi ustali naszą dietę, zabiegi ajurwedyjskie (olejowe masaże, płukanie ust odpowiednio dobranym olejem etc.), suplementację ziołową czy techniki oddechowe i mudry. Słowem – dobierze do naszych potrzeb cały styl życia.

Choroba to brak równowagi w organizmie

Warto wiedzieć, że ajurweda postrzega chorobę jako proces i mówi o 6 poziomach nierównowagi (w naszym rozumieniu – choroby). Na pierwszych 3 poziomach organizm wysyła nam subtelne znaki, że coś jest nie tak. Jesteśmy tak pochłonięci tym, co nas otacza (praca, dom, rodzina), czyli tym, co na zewnątrz, że nie zastanawiamy się nad tym, co się dzieje w nas w środku.

Nie zwracamy uwagi, że od czasu do czasu pojawia się bezsenność, lekka zgaga albo ból głowy. Zaczynamy przybierać na wadze lub odwrotnie – chudniemy. Najczęściej doraźnie radzimy sobie – przyjmując jakieś tabletki i nie będąc świadomym, że wewnątrz nas już toczy się proces chorobowy.

Jeżeli zaczniemy powrót do równowagi na tych pierwszych etapach, mamy szansę – dzięki zastosowaniu naturalnych metod – na szybki powrót do zdrowia.

Medycyna ajurwedyjska wychodzi z założenia, że jeśli jest choroba, to w naturze jest lekarstwo na tę chorobę.

Na 4 poziomie organizm wysyła nam bardzo poważne znaki o nierównowadze (im wyższy poziom, tym objawy silniejsze). Na poziomie 5 dosza osadza się w najsłabszym organie i wówczas pojawiają się już pierwsze objawy choroby. Zazwyczaj dopiero wtedy zaczynamy działać i np. idziemy do lekarza, ale powrót do równowagi jest wówczas dużo trudniejszy.

Przykładowo, jeśli zgłaszamy się do lekarza na 4 czy 5 poziomie Hashimoto, kiedy nierównowaga hormonalna jest bardzo duża i pojawiają się choroby towarzyszące, powrót do równowagi może być długi i trudny. Prawdopodobnie trzeba będzie na jakimś etapie powrotu do równowagi stosować także leki syntetyczne, żeby wyciszyć hormony.

Lekarze medycyny ajurwedyjskiej podczas terapii wykorzystują także zdobycze medycyny zachodniej (zlecają np. badania ambulatoryjne lub rekomendują wizytę u określonego specjalisty). Dlatego też mówią o sobie, że są lekarzami medycyny integralnej.

Medycyna ajurwedyjska a medycyna zachodnia

Zachodnia medycyna ma więcej wspólnego z ajurwedą, niż mogłoby się to na pierwszy rzut oka wydawać. Jeszcze w XVIII wieku w Europie funkcjonowała jako oficjalny, akademicki system medyczny tzw. medycyna humoralna. Dzielono wówczas pacjentów na 4 typy: choleryków, sangwiników, melancholików i flegmatyków. Podczas stawiania diagnozy lekarz starał się rozpoznać typ pacjenta i dopasować do niego odpowiednie leczenie. Przy takich samych objawach choleryk (czyli osoba wybuchowa, pełna energii, żywiołowa) otrzymywał zupełnie inne leczenie niż flegmatyk, czyli osobowość „mokra i zimna”.

 

Lekarze – podobnie jak specjaliści ajurwedyjscy – uważali wówczas chorobę za zaburzenie równowagi w organizmie i starali się ją przywrócić, stosując leczenie dopasowane do potrzeb pacjenta. Dzisiaj medycyna zachodnia zmierza w innym kierunku: odchodzi od holistycznego podejścia do chorego na rzecz specjalizacji. Natomiast echa dawnej medycyny widać do dzisiaj w psychologii, która nadal korzysta z pojęć: „melancholik”, „sangwinik”, „choleryk” oraz „flegmatyk”.

Świadomość dosz i równowagi

Od naszego poziomu świadomości zależy, na którym poziomie nierównowagi się zatrzymamy. Nasza świadomość z kolei zależy od tego, jak wysoki mamy poziom ulotnej energii życiowej, nazywanej w ajurwedzie praną. To jest coś innego niż energia w naszym rozumieniu.

Prana to energia, która obecna jest wszędzie – zarówno w nas, jak i wokół nas. Każdy z nas zbudowany jest z energii. Jeśli mamy wysoki poziom energii życiowej, wówczas jesteśmy świadomi. Przyciągamy wszystkie wysokoenergetyczne emocje, jesteśmy w stanie obserwować to, co się z nami dzieje. Mamy silny układ odpornościowy. Jesteśmy zdrowi. A kiedy energia spada – zaczynamy się czuć coraz gorzej. Stajemy się podatni na choroby.

Ajurweda mówi, że każdy problem zdrowotny zaczyna się od problemów z trawieniem, ale ma na myśli nie tylko trawienie fizyczne, ale i umysłowe. Obydwa poziomy są od siebie zależne.

Trawienie fizyczne to dobrze znany nam proces, podczas którego nasz organizm zamienia pożywienie w energię oraz składniki ważne dla naszego życia. Natomiast trawienie umysłowe? Chodzi o zarządzanie emocjami. Z tym współczesny człowiek ma często problem.

Wielokrotnie nawet nie rozpoznajemy, że działamy pod wpływem jakichś emocji. Mówimy, że radzimy sobie z emocjami, co najczęściej znaczy, że je niestety…. skutecznie wypieramy. Tymczasem stłumiony gniew, złość, lęk, smutek wcale nie znikają.

Blokują przepływ energii w organizmie oraz wpływają całkowicie realnie na nasze trawienie fizyczne – powodują gorsze wchłanianie składników odżywczych. Zaburzają działanie tej wielopoziomowej struktury, którą jesteśmy. Stres wpływa negatywnie na trawienie na wszystkich jego etapach. W ajurwedzie  leczenie zaczyna się więc od poprawienia trawienia – co oznacza również działanie na poziomie emocji.

Wiedza ajurwedyjska coraz częściej trafia także do lekarzy wykształconych na Zachodzie. Pojawiają się coraz liczniejsze głosy, że wiele chorób ma podłoże psychosomatyczne. Dotyczy to zwłaszcza alergii, nietolerancji i chorób autoimmunologicznych.

Każdy rodzaj leczenia w ajurwedzie zaczyna się zawsze od wspomagania oczyszczania organizmu oraz poprawienia trawienia. Dopiero gdy nasz organizm jest w stanie odpowiednio trawić (zarówno fizycznie, jak i umysłowo), możemy zadbać o jego odżywienie (i tym samym prawidłowe wchłanianie składników odżywczych).

Rodzaje terapii w ajurwedzie

  • zabiegi, stemple i masaże olejowe oraz ziołowe. Podczas masaży uciska się punkty marmiczne, czyli energetyczne. Wpływają one na działanie poszczególnych narządów
  • terapie ziołowe doustne
  • codzienne rytuały oczyszczające,od których zaczyna się dzień i w których dba się o wszystkie 5 zmysłów, np. płukanie ust olejem czy nasya – zakrapianie oleju do nosa
  • dobrana do naszych indywidualnych potrzeb dieta
  • odpowiednio dobrany wysiłek fizyczny

Terapie oczyszczające umysł i emocje

  • medytacje (dobrane indywidualnie do nierównowagi) – dzięki nim znakomicie wpływamy na budowanie naszej prany (energii)
  • pranajamy, czyli techniki oddechowe (dobrane pod względem doszy)
  • mudry (lecznicze ułożenia rąk)
  • śpiewanie mantr

Dieta dobrana do indywidualnych potrzeb

5 tysięcy lat temu nie funkcjonowało pojęcie witamin, minerałów czy kwasów omega-3. Dlatego proces przywracania równowagi za pomocą diety w ajurwedzie odbywa się przy użyciu… natury termicznej, konsystencji i smaków potraw.

Słodki, słony, kwaśny, ostry, gorzki i cierpki wpływają nie tylko na nasze samopoczucie fizyczne, ale również na emocje. Mają działanie odpowiednio rozgrzewające lub wychładzające. Rzutują na nasze trawienie.

Istotnym komponentem naszej diety jest… smak. Dlaczego? Jeśli coś nam nie smakuje, to nie będziemy w stanie tego dobrze strawić i przyswoić zawartych w nim składników odżywczych.

Koniec końców odpowiedzialność za nasze zdrowie leży po… naszej stronie! 

Jakie jest główne motto ajurwedy?

Do it if it works for you („Rób to, jeśli dobrze na Ciebie działa!”). Zasięganie porad u lekarzy lub konsultantów ajurwedyjskich, czytanie książek – to integralne elementy powrotu do zdrowia.

Jednak ostatecznie to nasza obserwacja, uważność, odpowiedzialność i motywacja najbardziej wpływają na powrót do równowagi. Równie ważna, a nawet ważniejsza niż korzystanie z porad lekarza i ze zdobytej wiedzy, jest baczna obserwacja siebie. Medycyna zachodnia nauczyła nas, że jeżeli boli nas noga, to idziemy do lekarza, lekarz daje nam leki i… na tym się kończy nasza odpowiedzialność.

Tymczasem w ajurwedzie zachęca się do wspomnianej obserwacji. Obserwujemy, jak reagujemy na leki ziołowe (zalecone przez lekarza), na zmiany w diecie: czy nam służą, czy nie. Oczywiście na zmiany patrzymy długoterminowo. Przyglądając się sobie, sprawdzając, jak działa terapia, jak się czujemy, jak wygląda nasz poziom energii, czy zmiana jest korzystna czy nie, bierzemy odpowiedzialność za nasze zdrowie.

Zmiany wprowadzajmy na zasadzie ewolucji, a nie rewolucji. Bądźmy dla siebie dobrzy. Pamiętajmy, że nasze dobre samopoczucie jest najlepszą motywacją.

Częstym zarzutem ludzi mieszkających w Europie wobec ajurwedy jest to, że jest to nauka wywodząca się z Indii i tylko tam ma prawo działać. Tymczasem obejmuje ona swym zasięgiem wszystkie szerokości geograficzne i kontynenty. Zupełnie inaczej będzie przecież wyglądała dieta i styl życia osoby mieszkającej w upalnych Indiach w porównaniu do nas, Polaków. Każdy z nas jest inny. Różnie postrzegamy świat, trawimy, mamy inną wytrzymałość psychiczną.

Dlatego nie ma jednej idealnej diety dla każdego czy metody oczyszczania. Jednak podążając za wskazówkami tej medycyny naturalnej oraz obserwując swój własny organizm, umysł, zapotrzebowanie energetyczne, jesteśmy w stanie wrócić do harmonii – gdziekolwiek żyjemy.

Powiązane artykuły