Strona główna Najnowsze artykuły Martwi cię wycinanie drzew? Działaj. Sadź las na zawsze!
Para młodych ludzi sadzi drzewo. Dominika Zub z Fundacji Las na Zawsze opowiada o tym, dlaczego i jak fundacja sadzi lasy w całej Polsce.
Strona główna Najnowsze artykuły Martwi cię wycinanie drzew? Działaj. Sadź las na zawsze!

Martwi cię wycinanie drzew? Działaj. Sadź las na zawsze!

autor: Anna Augustyn-Protas Data publikacji: Data aktualizacji:
Data publikacji: Data aktualizacji:

Chcemy działać twórczo – mówi Dominika Zub z Fundacji Las na Zawsze. Szukamy miejsc, w których oddamy naturze władzę. Gdzie się odrodzi, gdzie nie będzie niepokojona. Jesteśmy to winni jej, ale też naszym dzieciom i wnukom.

Zamiast tylko siedzieć i złościć się na wycinkę terenów leśnych, wyrąb stuletnich buków i dębów, możemy – i powinniśmy! – zacząć działać. Tak w każdym razie pomyślało troje znajomych – przedsiębiorca (Michał Paca), trenerka biznesu (Karolina Rusinek-Ika) i copywriter (Paweł Krzemiński) – którzy dwa lata temu założyli Fundację Las na Zawsze. Do dziś Fundacja się rozrosła oraz – mimo pandemicznych trudności – udało jej się zasadzić 18 lasów w całej Polsce, ponad 180 tysięcy metrów kwadratowych zieleni.

I planowane są kolejne, co staje się możliwe dzięki wsparciu ludzi, którym też bliskie są sprawy natury, zdrowia i przyszłości planety. A tych jest coraz więcej. I pomóc może każdy z nas. Chcesz mieć pewność, że będziesz mieć dokąd pójść na spacer w upalną sobotę? Że znajdziesz kojący cień i to w gęstwinie pachnącej jagodami i olejkami eterycznymi? Sadź las. Zobacz, jakie to proste.

Las na Zawsze: Dominika Zub o sadzeniu drzew w całej Polsce

Anna Augustyn-Protas: Chcę włączyć się w sadzenie lasu z Fundacją Las na Zawsze, teraz, dzisiaj. Jak to mogę zrobić?

Dominika Zub z Fundacji Las na Zawsze: Po pierwsze, przekazując fundusze na metry kwadratowe lasu, przez naszą stronę internetową lub Facebook. Wystarczy zdecydować, jak duży kawałek ma powstać – za 35 zł sadzimy 10 m2 lasu. Całość kwoty idzie na ziemię i sadzonki.

– Wpłaca się 35 zł – lub wielokrotność tej kwoty – a resztą zajmuje się Fundacja?

– Tak. Kupujemy ziemię – powinna być spora, przynajmniej 0,7 hektara – i jeżeli jest potrzeba, przygotowujemy ją, a następnie zalesiamy. Sadzimy różne, rdzenne gatunki drzew, przede wszystkim liściaste, ale też krzewy i rośliny runa leśnego, po to, by nasze lasy były bioróżnorodne – zróżnicowane genetycznie, gatunkowo, ekosystemowo – a przez to bardziej odporne na czynniki środowiskowe.

Adam Wajrak: co robić, gdy spotkamy w lesie dzika, wilka lub głodnego niedźwiedzia?

– Jakie tereny skupujecie?

– Najchętniej ziemie po lasach, po zrębach, bo na takich gruntach najłatwiej odtworzyć teren bioróżnorodny. Dla nas to dobra, bogata ziemia, dlatego że już mieszkają w niej grzyby, porosty i bakterie glebowe. Aby odbudowywać las, zachowujemy martwe drewno – rozłoży się i stanie się pokarmem dla przyszłych pokoleń roślin. Kupujemy też rolne nieużytki, ziemię niższych kategorii rolniczej, na której nikt nie chce niczego uprawiać ani budować. Czasami taka ziemia to wyzwanie.

Udało nam się posadzić pas lasu na działce, która miała 500 metrów długości i była wąska jak pas startowy! Natomiast jeśli mamy wybór, to staramy się, by obok naszej działki już rósł jakiś las, żeby te systemy się wspierały. To przyspiesza proces naturalnej odbudowy. To pierwsze pole naszej aktywności, skupowanie ziemi to dopiero początek.

– Jak jeszcze Fundacja działa?

– Prowadzimy projekty, tzw. lasy społeczne; fundowane są one przez grupy znajomych czy współpracowników. Jesteśmy otwarci na współpracę z firmami, mniejszymi i większymi, razem możemy naprawdę wiele zdziałać! Zapraszamy też na nasadzenia. Odbywają się dwa razy do roku, wczesną wiosną i późną jesienią. O akcjach informujemy przez nasze media społecznościowe. Warto być na bieżąco, bo sadzenie lasu to sport drużynowy, cudowny czas i prawdziwe zanurzenie w kontakt z naturą.

Poza tym sadzimy lasy na prywatnej ziemi – wystarczy się do nas zgłosić i dać znać, że jest teren do obsadzenia. Trzeba jednak pamiętać, że tych drzew, nawet własnych, nie można wyciąć. Raz, że staramy się o odpowiedni zapis w księgach wieczystych. Dwa – spisujemy umowę z właścicielem, że jeśli on (lub spadkobiercy) będzie chciał cokolwiek zrobić z lasem, będzie musiał oddać wartość zasadzeń z odsetkami.

– Na stronie Lasu na Zawsze (lasnazawsze.org.pl) jest nawet napisane: „Robimy wszystko, aby nawet w dalekiej przyszłości każda próba likwidacji Lasu Na Zawsze była biurokratycznym koszmarem”…

– Staramy się o ochronę na różne sposoby. Jednym z nich jest własność, czyli teren należy do Fundacji. Ale nawet w naszym statucie znajdują się zapisy chroniące las przed nami samymi (śmiech). Mamy też zapis na wypadek, gdyby nasza Fundacja przestała istnieć – wówczas lasy przechodzą na rzecz innych organizacji pozarządowych o podobnej działalności.

Poza tym działamy na jeszcze innym gruncie: staramy się o zmiany zapisów w ewidencji gruntów, występujemy o zmianę miejscowego planu, wnioskujemy o status lasu ochronnego czy rezerwatu. To działania skuteczne, ale długotrwałe. Staramy się myśleć szerzej. Opracowaliśmy zmiany do ustawy o ochronie przyrody, pozwalające na tworzenie Obszarów Społecznie Chronionej Przyrody. Dzięki temu każdy właściciel będzie mógł sam ustanawiać rezerwaty na swojej ziemi.

Pożar lasu – jak się zachować?

– Jak technicznie wygląda sadzenie lasu? Cały zespół fundacji pewnego dnia pakuje kalosze i szpadle i jedzie grzebać w ziemi?

– Tak, pakujemy się i jedziemy z łopatami. Ale nie sami – poza nami są jeszcze wspaniałe osoby, które wspierają nas swoją pracą wolontaryjną, zgłaszają się do nas i przyjeżdżają. Z całej Polski. My wrzucamy informację na Facebooka, że planujemy prace, oni zaraz piszą: „Przyjedziemy, zasadzimy z wami”. I tak miało być od początku naszej działalności, oczywiście w praktyce COVID-19 nieco pokrzyżował nam plany.

Zapraszamy także współpracujące z nami firmy do tego, by organizowały eventy dla swoich pracowników. To dla nas ważne, żeby spotkać się razem na działce, mieć kontakt z ziemią i młodymi roślinami. To emocjonalne połączenie z projektem, okazja do uwrażliwienia na kontakt z naturą. Grupa, która bierze udział w wydarzeniu, będzie obserwować efekty swojej pracy, odwiedzać te miejsca. Mamy nadzieję, że gdyby były jakiekolwiek pomysły likwidacji takiego lasu – bo np. pojawiłby się plan puszczenia przez jego środek autostrady – to ludzie, którzy go sadzili, zmobilizują się, dadzą opór społeczny, który może wymusić dialog czy wręcz wstrzymać zmiany.

– Kto najczęściej się do was zgłasza?

– Ludzie, którzy chcą coś zrobić dla przyszłych pokoleń, którzy chcą jakoś zrównoważyć koszty, jakie planeta przez nas ponosi. Którzy są lub zaczynają być świadomi, ile las daje. Takich osób jest coraz więcej. Zgłosiła się do nas np. grupa terapeutów, którzy w ramach akcji Terapeuci dla Lasu zrobili zbiórkę. Projekt wsparło kilkaset osób! Tak powstał Las na Zawsze Terapeutyczny, w Męcikale, w Borach Tucholskich. To wyjątkowe miejsce, gdzie w 2017 przeszła trąba powietrzna i zmiotła drzewa jak zapałki. To były drzewa posadzone tak, jak w lesie gospodarczym, czyli były zagęszczone i w tym samym wieku. A gdy lasy są sadzone monokulturowo, to drzewa owszem, rosną szybko, ale nie inwestują w pnie ani w systemy korzeniowe i nie są w stanie się obronić, kiedy pojawi się szkodnik czy silny wiatr…

Oprócz Lasu Terapeutycznego mamy też inny społeczny projekt na horyzoncie: Wszechlas. Zgłosiła się do nas grupa przyjaciół z Łodzi, która powiedziała mniej więcej tak: „Hej, jesteśmy czwórką przyjaciół i my nie chcemy tylko kawałka lasu, my chcemy odtworzyć cały las! Minimum 0,7 hektara!”. Dali sobie rok na zebranie funduszy, przez pierwsze 3 miesiące zebrali już 12 tysięcy! I to twórczo podchodząc do tematu – angażując sklep zero waste czy tatuażystę, który tatuuje, by zebrać pieniądze na projekt. Mają swój fanpage na Facebooku.

Zgłaszają się też do nas także firmy. Właśnie ruszamy z projektem jednoczesnej ochrony i zalesienia kawałka terenu. Razem z firmą 366 Concept kupujemy kawałek lasu od prywatnego właściciela, na Dolnym Śląsku. Część stanowi stary, stuletni system leśny, a obok znajduje się łąka, na której posadzimy Las Na Zawsze.

Hortiterapia – czym jest ogród terapeutyczny?

Fundacja Las na Zawsze sadzi drzewa w całej Polsce i tworzy lasy służące naturze, a nie gospodarce. Grupa przyjaciół sadzi drzewa w parku.

– Patrzę właśnie na zdjęcie jednego z Lasów na Zawsze. Jest ogrodzony, to zasada?

Nie jest to zasada, w niektórych miejscach jest to jednak konieczne. W ten sposób chronimy młode sadzonki przed sarnami, jeleniami czy dzikami. Te zwierzęta zgryzają górne części roślin, przez co te mają mniejszą szansę na swobodny wzrost i rozwój. Grodząc nasadzenia, staramy się zwiększyć ich szanse na przetrwanie, bo pamiętajmy, że i tak ziemia nie przyjmuje wszystkiego, co zasadzimy, tylko jakąś część.

Siatkę po kilku latach zdejmuje się i przenosi w inne miejsce. Jeśli nasadzenia robimy w środku lasu, na przykład na ziemi po zrębach, to wtedy najczęściej odpuszczamy grodzenie. Ale na nieużytkach, między innymi na polach i łąkach – wydaje nam się, że warto.

– Pomysł sadzenia lasu wziął się z niezgody na sposób zarządzania lasami w całej Polsce. Ale z Lasami Państwowymi żyjecie w zgodzie?

– Jesteśmy otwarci na współpracę z Lasami Państwowymi w zakresie dbania o prawdziwe lasy, ich ochrony czy edukacji. Mamy świadomość, że w Polsce jest sporo lasów gospodarczych, które zostały posadzone po to, żeby można było pozyskiwać z nich drewno, taka jest ich rola. Nasza fundacja powstała dla pewnej równowagi – żeby tworzyć lasy, których się nie wycina i które służą człowiekowi oraz naturze.

Teraz trwa potężna wycinka na terenie całego kraju, część drewna wyrusza poza jego granicę, na eksport. Nie chcąc stać po drugiej stronie barykady, a jednocześnie zauważając braki w działalności instytucji sprawujących władzę nad obszarami leśnymi w Polsce, chcemy działać przede wszystkim twórczo. Chcemy sadzić lasy bioróżnorodne i zarządzane przez naturę. Tak by w niedalekiej przyszłości można było tam spacerować, uprawiać sylwoterapię i kąpiele leśne, warsztaty terapeutyczne. I przede wszystkim, by te lasy w spokoju trwały, nie tylko dla nas, ale i dla równowagi ekosystemu naszej planety.

Shinrin-yoku – japońska kąpiel leśna

– Sadzicie inaczej niż Lasy Państwowe?

– Tak, bo jak już wspominałam, nasze lasy są inne – takie, jakich potrzebuje natura, nie gospodarka. Nie orzemy ziemi (jedynym wyjątkiem jest obecność roślin inwazyjnych, takich jak nawłoć kanadyjska), nie sadzimy tak gęsto i nie w prostych rzędach. Wybieramy gatunki rodzime, liściaste. Dosadzamy też krzewy, żeby przyciągnąć ptaki. Resztę zostawiamy naturze, Las Na Zawsze ma być dziki. Zostawiamy martwe drewno, bo jest integralną częścią lasu. Potrzebne są te wszystkie powalone pnie, które leżą i gniją, ale i te stojące – często są one siedliskiem ptactwa. Niektóre z naszych rodzimych dzięciołów zdobywają stamtąd nawet 80 proc. pokarmu.

I oczywiście sadzimy nie jeden gatunek, a wiele. I kupujemy różne sadzonki, w różnym wieku, aby nasz las był możliwie jak najbardziej zróżnicowany, to też ważne dla ekosystemu. Sadzenie monokultury sprawia, że później trzeba wkładać wysiłek w jej utrzymanie – jest podatna na zniszczenie (patrz: nawałnica w Borach Tucholskich), na pożary, ale też jest bardziej narażona na ataki szkodników. Jeśli do nich dojdzie, to aby uchronić taki las, trzeba stosować opryski środkami chemicznymi, zawierającymi pestycydy. Mało kto wie, że takie zabiegi są stosowane na dużą skalę przez Lasy Państwowe.

My nie stosujemy środków biobójczych. Chcemy, aby procesy zachodziły naturalnie i nawet jeśli drzewo zachoruje, to go nie ratujemy. To natura decyduje, że jakiś gatunek zostanie wyeliminowany. Na jego miejsce wejdzie inny, lepiej przystosowany do siedliska i warunków tam panujących.

– Natura też decyduje o tym, że zmienia nam się leśny pejzaż. To prawda, że niektóre gatunki drzew mogą w Polsce nie przetrwać?

– Rzeczywiście część naukowców uważa, że np. świerk i sosna będą musiały ustępować z powodu zmian klimatycznych, głównie przez obniżanie się wód gruntowych. My staramy się tym zmianom przeciwdziałać, a pomagają nam specjaliści, korzystamy z konsultacji Rady Naukowej Fundacji.

Sadzimy graby i dęby, które są jednymi z ważniejszych gatunków drzew rodzimych i lasotwórczych w Polsce. Zależy nam, żeby reagować zwłaszcza na zjawisko tzw. suszy geohydrologicznej (niskiego poziomu wód podziemnych). Problem z nią ma cały kraj, lasy też to dotkliwie odczuwają.

– Choć jeśli chodzi o bilans opadów, to chyba nie wyglądamy aż tak źle?

– Przyjrzyjmy się temu, jakiego rodzaju są to opady. Kiedyś okresy deszczowe były wyłącznie równomierne, występowały dłużej, dzięki czemu woda zdążała porządnie zmoczyć ziemię, wsiąknąć w glebę i przeniknąć do wód gruntowych. Teraz coraz częściej mamy deszcze nawalne, czyli dużą ilość opadów w krótkim czasie. Woda spada szybko i równie szybko spływa, bo Polska jest posiana liniami rowów, kanałów, rzek. Nie zadbaliśmy o małą retencję i teraz ponosimy tego konsekwencje. Problemem jest też intensywna gospodarka leśna, którą jako kraj prowadzimy od dawna. A las jest ratunkiem. Choć nie tylko dlatego, że potrafi zatrzymywać wodę.

Zjedz sobie las, czyli które drzewa są jadalne?

Co nam daje las?

Las produkuje tlen i absorbuje CO2, którego ogromne ilości są emitowane w wyniku spalania paliw kopalnych. Jest też glebochronny, przeciwdziała pustynnieniu, oczyszcza glebę z metali ciężkich, zatrzymuje pyły i zanieczyszczenia, i co ważne – także wodę. Chłoną ją drzewa, ale też rośliny runa leśnego czy martwe drewno, dzięki czemu bardzo powoli przesącza się do wód gruntowych.

Las ma też dobroczynny wpływ na ludzi. Jego zieleń uspokaja, olejki eteryczne odprężają, działają antyseptycznie i antydepresyjnie. Już jeden spacer stabilizuje ciśnienie i obniża poziom kortyzolu, hormonu stresu, który jest źródłem większości chorób (kontakt z naturą obniża poziom stresu). Las jest też bogactwem związków – porostów i grzybów – o dowiedzionych, ale też wciąż niezbadanych właściwościach leczniczych.

Dlatego – tuż po lekturze tekstu – zapraszam do lasu! Choćby na 20 minut.

Najnowsze artykuły