Strona główna Najnowsze artykuły Łechtaczka jak orchidea, czyli anatomia kobiecego seksu
Łechtaczka jest jak orchidea - anatomia kobiecego seksu. Różowy kwiat orchidei układający się w kształt kobiecej wulwy.
Strona główna Najnowsze artykuły Łechtaczka jak orchidea, czyli anatomia kobiecego seksu

Łechtaczka jak orchidea, czyli anatomia kobiecego seksu

autor: Dorota Mirska-Królikowska

Udany seks, radość i przyjemność z nim związana są źródłem ogromnej satysfakcji, daje napęd do życia i szczęście. Tymczasem, jak mówią badania, większość Polek nie jest zadowolona ze swojego życia erotycznego. Czas to zmienić! Chcesz mieć lepszy seks? Idź do fizjoterapeuty uroginekologicznego! Jak mówi nasza ekspertka dr n. med. Małgorzata Starzec-Proserpio, możemy nauczyć się osiągać orgazm i przeżywać przyjemność.

Billie, bohaterka Sex/Life, nowego serialu Netflixa, wiedzie burzliwe życie erotyczne. Osiąga szczyty rozkoszy podczas seksu w windzie, na dachu, w basenie. Szczytuje zarówno w objęciach kochanka, jak i męża. Generalnie jest naprawdę gorrrąco, a serial od kilku tygodni bije rekordy popularności. Wiadomo, to tylko film i daleko mu do rzeczywistości, ale… warto się przy nim na chwilę zatrzymać. Jeśli poczułaś ukłucie zazdrości, przyglądając się erotycznym uniesieniom Billie, to może czas zastanowić się nad swoim życiem seksualnym…

Z badań* wynika, że co drugiej Polce zdarza się udawać orgazm. Powód? Chcą skrócić stosunek, który nie sprawia im przyjemności, nie mają ochoty na seks lub nie chcą sprawić przykrości partnerowi. Prawie 60 proc. z nas traci ochotę na seks z powodu stresu, niewiele mniej z powodu problemów zdrowotnych, 38 proc. – kłopotów w relacji z parterem, a 26 proc. uważa, że seks to obowiązek. Szukamy informacji w internecie, czasami u przyjaciółki, ale z pomocy specjalistów korzysta tylko co dziesiąta z nas.

Czas to zmienić! Zawalczymy o siebie, dziewczyny! Niech seks przestanie być dla nas przykrym obowiązkiem, a stanie się źródłem radości i przyjemności. Obejrzyjcie jeszcze raz jakiś odcinek Sex/Life na zachętę i pędźcie do fizjoterapeuty uroginekologicznego. Pomoże wam odkryć takie możliwości waszego ciała, o jakich być może nie miałyście pojęcia.

Joanna Keszka o kobiecej seksualności: ciało raz puszczone w ruch samo puszcza się dalej

Dorota Mirska-Królikowska: Wiele kobiet narzeka, że podczas stosunku z partnerem nie osiąga orgazmu. Możesz im podpowiedzieć, co zrobić, żeby to się zmieniło?

Małgorzata Starzec-Proserpio: Orgazmu czy przyjemności z aktywności seksualnej możemy się uczyć. I my, fizjoterapeuci uroginekologiczni, oferujemy narzędzia, które mogą wspomóc ten proces. Czasami warto zacząć od podstaw, czyli od nauki kobiecej anatomii, by lepiej poznać budowę własnego ciała. Zdarza się, że zaczynamy fizjoterapię uroginekologiczną od przełamania bariery wstydu i zachęcenia kobiety do tego, aby obejrzała swoje miejsca intymne.

Dobrze, żeby każda z nas zobaczyła, gdzie są zlokalizowane wargi sromowe, pochwa czy łechtaczka, jak one wyglądają i jak reagują na dotyk. Jeżeli już jesteśmy przy łechtaczce, to warto wiedzieć, że widzimy tylko niewielki jej element na samym końcu, tzw. żołądź łechtaczki. Tymczasem jest to naprawdę duży narząd ukryty wewnątrz naszego ciała. Jej kształt przypomina nieco orchideę lub motyla.

Dlatego często w gabinecie wykorzystuję model miednicy, a także wydrukowany w 3D model łechtaczki. Nakładam je na siebie, pokazuję, gdzie są umiejscowione jej rozległe struktury, jak wiele innych części ciała się z nią łączy. Jak na dłoni wówczas widać, że możemy pobudzać łechtaczkę nie tylko pocierając jej żołądź, ale także stymulując wejście do pochwy lub inne miejsca, do których sięga.

Łechtaczka (clitoris)

 

Część żeńskiego układu rozrodczego, będąca odpowiednikiem męskiego prącia. Podobnie jak ono, łechtaczka ma także ciała jamiste nabrzmiewające krwią podczas podniecenia. Jest najbardziej erogennym miejscem w ciele kobiety. Co ciekawe – ma dwukrotnie więcej zakończeń nerwowych niż penis. Jest więc niezwykle wrażliwa na dotyk. Stymulowana, powiększa się i może doprowadzić do wystąpienia orgazmu.

– Przez wiele lat kobiety słyszały, że istnieją dwa rodzaje orgazmów: pochwowy i łechtaczkowy. Ten drugi traktowano jako coś „gorszego”, niedojrzałego…

– Ten podział absolutnie nie znalazł uzasadnienia. Dzisiaj mówimy, że orgazm jest uczuciem uniwersalnym. Może pojawić się dzięki stymulacji przezpochwowej lub łechtaczki, ale też innych okolic, np. piersi. Zdarza się, że do osiągnięcia rozkoszy może prowadzić samo pieszczenie ucha czy wnętrza dłoni. To pokazuje, jak skomplikowane jest to odczucie i jak wiele różnych elementów czy różnych form stymulacji może na nie się składać. Każda z nas jest inna, ma inne potrzeby i reaguje na inne bodźce.

Nie tylko „ochy i achy!”, czyli o kobiecym spełnieniu

– A co powiesz o sławetnym punkcie G? O tym tajemniczym miejscu wewnątrz pochwy, które – umiejętnie pobudzane – doprowadza kobietę do orgazmu, krążą legendy.

– Rzeczywiście jest grupa kobiet, u których w fazie podniecenia pojawia się obrzęknięcie struktur w obrębie przedniej ściany pochwy, co przyspiesza osiągnięcie orgazmu. To miejsce bywa nazywane punktem G. Ale nie w każdym przypadku stymulacja tej okolicy jest gwarantem osiągnięcia satysfakcji seksualnej. Warto więc poznawać siebie, swoje ciało, wszystkie jego zakamarki i sprawdzać, co sprawia nam przyjemność, a co nie.

Każda z nas jest inna i u każdej może to być zupełnie co innego. W tym miejscu zwróciłabym uwagę na inną kwestię – jest w nas głęboko zakorzenione przekonanie, że potrzebujemy seksu zorientowanego na cel. Czyli że musimy osiągnąć orgazm, żeby uznać, że seks był udany. Tymczasem warto nauczyć się czerpać przyjemność z całej aktywności seksualnej, nie tylko z tej wisienki na torcie. Jasne, orgazm jest świetny i każdy pragnie go przeżywać. Ale droga do jego osiągnięcia, pieszczoty, czułość, jaką okazujemy sobie lub drugiej osobie, mogą być równie ważne i przyjemne.

– Jakie jeszcze struktury anatomiczne warto lepiej poznać, by czerpać jak najwięcej satysfakcji podczas tej drogi?

– Na pewno fantastyczną grupę mięśni, która nam, kobietom, jest ogromnie potrzebna w wielu sferach życia. Mówię o mięśniach dna miednicy. Kontrolują one działanie odbytu, pochwy i cewki moczowej. A więc odpowiadają za trzymanie moczu, gazów, wypróżnienia, a także za satysfakcję seksualną. Lepsza świadomość i kontrola tych struktur mogą przełożyć się na jakość naszego życia erotycznego.

Fizjoterapeuta uroginekologiczny może w tym skutecznie pomóc. Mamy odpowiednie narzędzia, żeby ocenić parametry siłowe, wytrzymałościowe i koordynacyjne tych mięśni. Możemy sprawdzić, jaki jest stan ich napięcia, czy są zbyt mocno napięte lub rozluźnione. A następnie podczas odpowiedniego treningu możemy oddziaływać na parametry wymagające poprawy. Często taki trening rozpoczniemy po prostu od nauki świadomego napięcia i relaksacji tych mięśni w sposób izolowany, czyli bez napinania pośladków, brzucha i ud.

Odpowiednio dobrany trening mięśni dna miednicy może poprawić ich ukrwienie, unerwienie, napięcie. Wszystkie te elementy mogą wpłynąć na lepszą świadomość i czucie swojego ciała oraz zwiększyć poczucie sprawczości. Podczas aktywności seksualnej możemy wtedy wykorzystać te umiejętności tak, by było nam wygodniej i przyjemniej. Ważnym elementem tego treningu jest także zwiększenie świadomości ciała w obrębie miednicy. Często możemy zauważyć, że zmiana pozycji, inne ustawienie miednicy wpływa na to, jak odczuwamy stymulację podczas seksu.

Każda z nas ma inną budowę anatomiczną, inny kąt nachylenia pochwy. I czasami pokazanie możliwości, jakie daje zmiana pozycji podczas penetracji np. na boku lub podłożenie poduszki pod miednicą, zmienia zupełnie odczucia. Takie indywidualnie dobrane modyfikacje będą szczególnie istotne dla tych kobiet, które mają w tej dziedzinie problem, np. odczuwają podczas stosunku ból.

20 proc. Polek deklarujących swoją aktywność seksualną uprawia seks rzadziej niż raz w miesiącu. Wiele z nich, bo aż 53 proc., jako przyczynę braku ochoty na seks wskazuje problemy zdrowotne, a 4 proc. przyznaje, że chodzi o ból.

Kobiecy orgazm – jak zwiększyć przyjemność w łóżku?

– Czy do twojego gabinetu często zgłaszają się kobiety, które zamiast przyjemności odczuwają w trakcie penetracji ból?

– Do niedawna niewiele osób w ogóle wiedziało, kim jest i czym się zajmuje fizjoterapeuta uroginekologiczny. Teraz to się zmienia i wiele kobiet docenia naszą pomoc. Cieszy mnie, że coraz częściej kobiety zgłaszają się profilaktycznie – np. chcą przygotować się do porodu, nauczyć się, jak zapobiegać nietrzymaniu moczu lub lepiej poznać swoje ciało, by urozmaicić swoje życie seksualne.

Ale nadal najczęściej trafiają do mnie kobiety, które sygnalizują różnego rodzaju trudności. Dużą ich grupę stanowią zaburzenia seksualne związane z bólem. Istotną rolę w tych dolegliwościach mogą odgrywać napięcia powstające w mięśniach dna miednicy lub napięcia mięśniowe w innych częściach ciała. Dlatego też współpraca z fizjoterapeutą uroginekologicznym może okazać się pomocna – potwierdza to coraz więcej doniesień naukowych. Do częstych problemów, z jakimi zgłaszają się do mnie pacjentki, należą: pochwica (jest to zbyt duże napięcie mięśni dna miednicy, doprowadzające do zaciśnięcia się pochwy, co uniemożliwia np. badanie ginekologiczne lub aktywność seksualną) oraz wulwodynia (w tym przypadku istnieje możliwość wprowadzenia do pochwy jakiegoś przedmiotu lub członka, ale wiąże się to z dużym bólem).

Rola fizjoterapeuty będzie największa w zaburzeniach seksualnych związanych z bólem, ale przychodzą także kobiety z innymi problemami seksualnymi. Okres pandemii był dla wielu czasem, w którym stres, niepewność, izolacja pogłębiły dolegliwości, wpłynęły na stan emocjonalny i pośrednio również na życie seksualne.

– Doszłyśmy do bardzo ważnej kwestii – w seksie ogromną rolę odgrywa nasza cielesność, ale nierozerwalnie wiąże się ona z naszymi emocjami, odczuciami…

– Oczywiście! Na aktywność i satysfakcję seksualną składają się bowiem nie tylko czynniki biologiczne, ale także społeczne i emocjonalne, takie jak np. relacje z bliskimi, zmęczenie lub stres. Wiele z nas zaobserwuje w takich sytuacjach więcej napięć mięśniowych w okolicy kręgosłupa, barków, ale też miednicy czy mięśni dna miednicy. A ponieważ wszystko w naszym ciele jest fantastycznie połączone, to może mieć to wpływ na jakość naszego życia seksualnego. Dlatego podczas wywiadu z pacjentką zwracam uwagę nie tylko na to, co dzieje się w obrębie jej miednicy, ale w całym ciele.

Pracując z napięciem w ciele, w ramach fizjoterapii możemy poznać różne formy relaksacji, np. poprzez trening autogenny lub ćwiczenia oddechowe. Bardzo często, myśląc o seksie, skupiamy się na elementach pobudzających – podniecająca bielizna, świece, nastrój. Ale czasami do udanej aktywności seksualnej nie potrzebujemy dodatkowego pobudzenia, ale przeciwnie – wyciszenia, rozluźnienia.

Dzieje się tak, jeśli w naszym życiu pojawiają się liczne hamulce, które blokują reakcję seksualną. Mogą to być np. różnego rodzaju sytuacje z życia osobistego czy wspomniany wyżej przewlekły stres. Podczas fizjoterapii próbujemy wspólnie zidentyfikować te obszary, na które możemy oddziaływać, stosując różnego rodzaju techniki. Szukamy drogowskazów, które mogą usprawnić reakcję seksualną i pomóc w odczuwaniu przyjemności.

Masturbacja kobiet – jak się masturbować?

– A co, jeśli problem jest naprawdę bardzo poważny i techniki oddechowe czy relaksacyjne nie wystarczają?

– Pamiętajmy, że w kontekście wielu zaburzeń seksualnych fizjoterapia będzie tylko wsparciem dla innych form terapii. Współpracuję na co dzień z różnymi specjalistami: seksuologami, edukatorami seksualnymi, psychologami, endokrynologami, ginekologami i psychiatrami. Często kobiecie może być trudno samodzielnie określić, do kogo najlepiej się zgłosić. Jako fizjoterapeuta powinnam ocenić, jakiego typu wsparcia potrzebuje pacjentka, i – kiedy zachodzi taka potrzeba – skierować ją również do innego specjalisty.

Dlatego jeśli szukamy pomocy w sferze seksualnej, dobrze jest trafić do ośrodka, w którym można liczyć na kompleksową opiekę zespołu specjalistów. Częstym problemem, z którym kobiety zgłaszają się do fizjoterapeutów uroginekologicznych, jest bolesne współżycie. Co, kiedy podczas badania, oprócz dysfunkcji dna miednicy, zauważymy również suchość pochwy? W zakresie fizjoterapii trening mięśni dna miednicy może pomóc, znakomite rezultaty przynosi zwłaszcza w przypadku kobiet w wieku okołomenopauzalnym.

Pacjentka może też nauczyć się wykonywania automasażu, np. z wykorzystaniem uelastyczniających olejków. Ale w wielu sytuacjach podłoże problemu będzie tkwić gdzie indziej – na przykład w zaburzeniach hormonalnych. Kieruję wówczas pacjentkę do endokrynologa lub ginekologa, którzy zlecą odpowiednie badania i indywidualnie zaplanowane leczenie. Kompleksowe zajęcie się problemem może sprawić, że będziemy mogły czerpać większą satysfakcję z aktywności seksualnej.

– No proszę, a na filmie wszystko wygląda tak barwnie i podniecająco – noc, basen, szalony seks i orgazm pod niebo…

– A w życiu – chlorowana woda powodująca podrażnienia, zbyt intensywna penetracja, migrena itd. :) Ale prawda jest taka, że warto zainwestować w czas na poznanie siebie, swojego ciała i jego potrzeb, na pracę nad związkiem ze swoim partnerem/partnerką. To wszystko z pewnością przełoży się na odczuwane doznania seksualne. Nasze ciało daje nam ogromne możliwości, dlaczego więc z nich nie skorzystać?

* Dane pochodzą z raportu Seksualna mapa Polki, który powstał na podstawie badania przeprowadzonego w lutym 2019 r. przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie firmy Gedeon Richter Polska sp. z o.o. W badaniu wzięły udział 1043 Polki w wieku 18–65 lat, były wśród nich mieszkanki dużych i małych miast oraz wsi.

Najnowsze artykuły