Strona główna ZdrowiePsychologia Kobiecy orgazm – jak zwiększyć przyjemność w łóżku?

Kobiecy orgazm – jak zwiększyć przyjemność w łóżku?

autor: Dominika Bagińska Data publikacji: Data aktualizacji:
Data publikacji: Data aktualizacji:

Szacuje się, że tylko jedna piąta populacji kobiet jest w stanie szczytować. Wiele z nich obwinia się o niedoskonałość i żyje w presji spełniania się w łóżku. Tymczasem to tylko pogłębia problem. Jak temu zaradzić? Jak osiągnąć orgazm? Konsultacja: Kamila Raczyńska-Chomyn, edukatorka seksualna.

Strona główna ZdrowiePsychologia Kobiecy orgazm – jak zwiększyć przyjemność w łóżku?
Kobiecy orgazm - jak zwiększyć przyjemność podczas seksu?

Żyjemy w czasach wielkiego pośpiechu, pędu ku przyjemności. Takiej, która musi spełniać nasze oczekiwania i być na zawołanie. Jest to szczególnie obecne w życiu seksualnym, które wiele osób odczuwa jako niesatysfakcjonujące, nie dość ekscytujące.

Problem potęguje powszechna obecność pornografii i seksualizacja życia codziennego. W efekcie mamy mylne przekonanie, że to, co prezentuje się w mediach, jest właściwe, a to, czego doświadczamy w życiu – nie. A jednak jest odwrotnie.

Na całym świecie rośnie w siłę trend naturalnego, rozsądnego i łagodnego podejścia do seksualnej sfery naszego życia. Oznacza zdjęcie presji do walki o wynik, na korzyść wsłuchania się w swoje własne potrzeby. Bowiem udany seks może mieć bardzo wiele oblicz. Podobnie orgazm. Nawet jeśli oznacza minimalizację doznań.

Rodzaje orgazmów

Tkwimy w niesłusznym przekonaniu, że istnieje lepszy i gorszy orgazm kobiecy. Ten pierwszy to pochwowy, a drugi łechtaczkowy. Ów podział stworzył Freud, na lata wprowadzając nas wszystkich w błąd.

Według tej teorii orgazmy łechtaczkowe są przejawem niedojrzałości, natomiast pochwowe świadczą o dorosłości, są pełnowartościowe. Takie, do których należy dążyć. Na szczęście od jakiegoś czasu wiadomo, że to wszystko nieprawda. A dowodem jest nasza anatomia. Otóż okazuje się, że oba orgazmy są łechtaczkowe!

Orgazm u kobiet - jak go ulepszyć? Kobieta o czarnych długich włosach ściska kołdrę.

5 prawd o łechtaczce

  1. Kiedy stymulujemy żołądź łechtaczki, czyli to, co widać na zewnątrz naszego ciała – dotykamy jedynie wierzchołka góry. Łechtaczka jest dużym organem, który wewnątrz naszego ciała ma dwie odnogi. O kilkunastu centymetrach długości. Te odnogi wchodzą w głąb, w miednicę mniejszą, oplatają kanał pochwy.
  2. Czy to będzie orgazm wynikający ze stymulacji części zewnętrznej, czy ten tak zwany pochwowy – jest to orgazm łechtaczkowy – bo ona jest tu cały czas pobudzana, tylko z różnych stron. Ten Freudowski podział jest bardzo męskocentryczny. Krzywdząco zakłada, że do kobiecego orgazmu niezbędny jest męski penis. Innymi słowy, tylko penetracja nim daje kobiecie dojrzały orgazm.
  3. Wiele kobiet, by w ogóle osiągnąć orgazm podczas współżycia, musi sama stymulować zewnętrzną część łechtaczki. I to jest w porządku.
  4. Łechtaczkę chętnie porównuje się do penisa. A przecież choć o wiele mniejsza, jest znacznie bardziej od niego unerwiona. Pogląd, że łechtaczka to namiastka męskiego narządu, jest nieprawdziwy także z innego powodu. Mianowicie w życiu płodowym wszyscy początkowo jesteśmy płci żeńskiej! Innymi słowy: z łechtaczki potem wyrasta penis. Czyli równie dobrze można go uważać za jej niedoskonałą wersję: większy, lecz słabiej unerwiony, dostarcza mniej rozkoszy i bywa, że szwankuje.
  5. Nie warto zatem skupiać się jedynie na waginalnej penetracji w celu osiągnięcia orgazmu. Kobiety niepotrzebnie się tym frustrują.

Para młodych kochanków uprawia seks na podłodze w sypialni. Zbliżenie na nogi. Jak osiągnąć kobiecy orgazm?

Kobiecy orgazm – od czego zależy?

Co zatem pomoże nam lepiej poczuć się w łóżku? Trzeba sobie zadać pytanie, jak wygląda jakość naszego życia seksualnego. Jeśli nasz partner jest nastawiony jedynie na penetrację i uważa, że wystarczy ruch posuwisty penisa, by jego partnerka przeżyła rozkosz i spełnienie – myli się. ─ Bardzo wielu mężczyzn nie inwestuje wcale w grę wstępną, dążąc jedynie do swojego orgazmu i wytrysku. Są często przekonani, że ich partnerce wystarczy widok wzwodu, by były gotowe przeżyć rozkosz – mówi Kamila Raczyńska-Chomyn.

Zwykle brak orgazmu u kobiety nie wynika z jej winy czy problemów zdrowotnych. Odpowiedzialność za to często ponosi również partner oraz słaba jakość komunikacji obu stron. Czy zatem mamy próbować zmienić partnera, rozmawiać z nim, postawić na akcesoria z sexshopu?

– Powiem przewrotnie, że nie warto starać się za wszelką cenę polepszać jakości swojego seksu. Bo to działa odwrotnie. Kiedy wciąż o tym myślimy, kupujemy kolejne gadżety, testujemy nowe techniki, lecz nie zastanawiamy się nad jakością naszego związku, bezpieczeństwa w naszej relacji, nie tylko tej heteroseksualnej, ale też homoerotycznej, ulegniemy frustracji i zniechęceniu – mówi Kamila Raczyńska-Chomyn.

Do udanego seksu zwykle przydaje się bowiem zaufanie, otwartość, rozmowy, także te trudne, akceptacja naszej fizjologii, naszej cykliczności oraz pogodzenie ze zmianami w ciele z powodu upływu lat. A trudno to osiągnąć, kiedy pozostajemy w relacji, której nie jesteśmy pewne.

Trening autogenny Schultza – na czym polega?

Wolność, równość, seks

Udane życie seksualne, orgazm, są także trudne do osiągnięcia przez kobietę, kiedy pozostaje ona na nierównej pozycji w związku. – Wiele moich pacjentek skarży się, że nie dostają od swojego partnera wsparcia w codziennym życiu domowym i rodzinnym, pomocy w prowadzeniu domu, wychowaniu dzieci, czemu towarzyszy też angażująca praca zawodowa. Do tych wszystkich obowiązków dołącza jeszcze oczekiwanie wieczornej gotowości do uprawiania seksu, na co te kobiety są już zbyt zmęczone i zniechęcone – mówi edukatorka.

Czujemy, że dałyśmy z siebie tak wiele, a oczekuje się od nas jeszcze więcej. Zresztą w ogóle oczekiwania społeczne wobec kobiet są znacznie bardziej bezwzględne: dobrze widziane jest, by kobiety do sypialni wchodziły w kuszących koronkach, zaś mężczyźnie wystarczy, że przed pójściem do łóżka z partnerką – umyje zęby. Te ograniczenia, brak równości i harmonii w związku, z pewnością utrudniają nam osiągnięcie udanego orgazmu, uczestnictwa w satysfakcjonującym akcie płciowym.

HIV – jak się nie zarazić?

Kobieta i mężczyzna całują się na łóżku. Jak osiągnąć orgazm?

Zmęczenie utrudnia orgazm

Jakość orgazmu, jego natężenie i to, czy w ogóle się pojawia, jest probierzem naszej kondycji – fizycznej, ale przede wszystkim psychicznej. Wiele kobiet nie rejestruje tego, jak się naprawdę czują. A przecież miewamy w życiu okresy przemęczenia, kiedy otrzymujemy nadmierną dawkę stresu.

Wówczas naturalną reakcją organizmu jest osłabienie libido, spada nasza zdolność odczuwania przyjemności, orgazm się nie pojawia. Brak zrozumienia własnej sytuacji, dokładanie sobie jeszcze złych emocji w postaci obwiniania się o to, że stałyśmy się oziębłe, to duży błąd. – Kobieto, obdarz samą siebie empatią i zrozumieniem, by orgazmy mogły do ciebie wrócić! – apeluje Kamila Raczyńska-Chomyn.

Zbyt spięte

Stres i napięcie mogą nam znacznie utrudniać osiąganie przyjemności z seksu. Bywa, że w efekcie jesteśmy dosłownie pospinane – np. dzieje się tak z mięśniami dna miednicy, które w dużej mierze odpowiadają za jakość doznań seksualnych. Gdy szwankują, może nie dochodzić do orgazmu, ale też niemożliwe jest współżycie, bo napięcie mięśni powoduje wówczas aż silny ból.

– Miewam pacjentki, którym w stresie do tego stopnia zaciska się pochwa, że seks staje się niezwykle bolesny, o ile w ogóle możliwy. Pytam zawsze, od kiedy taki objaw występuje i czy wydarzyło się wówczas coś szczególnego. Pada np. odpowiedź, że w tamtym czasie zmarła mama tej pacjentki. To wydarzenie tak nią wstrząsnęło, że napięcie, które wówczas powstało, nigdy nie odeszło – mówi Kamila Raczyńska-Chomyn. A to spowodowało zaciśnięcie całego ciała. Także w miejscach intymnych.

Jak ćwiczyć mięśnie Kegla?

Sposoby na rozluźnienie mięśni

Pospinane ciało możemy rozluźnić, poddając się masażowi, a rzadko poświęcamy uwagę tym obszarom, które nie są widoczne. Zresztą także oferta zabiegów jest w tym wypadku mniejsza. Jednak warto odważyć się na konsultację swoich dolegliwości np. u fizjoterapeuty ginekologicznego czy osteopaty ginekologicznego. On może nam zaoferować terapię manualną obszaru miednicy i brzucha, a nawet terapię przypominającą masaż pochwy czy mięśni dna miednicy. To świetne metody ułatwiające osiągnięcie lepszej sprawności seksualnej, ale przede wszystkim lepszego rozumienia swojego ciała.

Masturbacja

Innym narzędziem osiągania lepszego spełnienia jest masturbacja – rekomendowana jako droga do poznania swojego ciała, rozkręcania jego możliwości, nauki odczuwania doznań. Ma to znaczenie nie tylko psychologiczne, lecz także biologiczne. Otóż stymulacja prowadząca do orgazmu polepsza ukrwienie narządów płciowych i mięśni dna miednicy. A to z kolei przyczynia się do zwiększenia ochoty na seks i polepsza jego odczuwanie.

Poza tym samo-miłość, jak mówią feministki, to świetne narzędzie do rozbudzania własnych namiętności.

To też relacja, ale z samą sobą, ze swoim ciałem. Oznacza kochanie się samemu ze sobą. Tu, podobnie jak w relacji partnerskiej, muszę się czuć dobrze w tym związku. Muszę mieć przyjemność z dotykania swojego ciała, żebym mogła mieć orgazm.

Masturbacja kobiet – jak się masturbować?

Niewymuszony orgazm kobiecy

Kobiety często zbyt mocno starają się osiągnąć orgazm, traktując tę kwestię zbyt zadaniowo. Tymczasem bardzo wiele z nas rzadko doświadcza orgazmu, u niektórych wydarza się on przypadkiem, np. podczas jazdy konnej czy gimnastyki. I to jest normalne. Niektóre miewają orgazmy tylko w określonych sytuacjach, np. analne czy te od stymulacji sutków.

– Dlaczego miałby to być gorszy orgazm niż jakikolwiek inny? Zwłaszcza, jeśli kobiecie to nie przeszkadza. Pamiętajmy, że w dzisiejszych czasach potrafimy same stworzyć sobie presję ze wszystkiego. Nawet z idealnego rozluźnienia – mówi Kamila Raczyńska-Chomyn.

Mamy też często mylne poczucie tego, czym jest dobry seks. A on może mieć wiele oblicz i odcieni, także te delikatne, niekoniecznie wiążące się z penetracją i orgazmem.

Dla długodystansowych związkowców

Jak można pracować nad lepszym seksem w długoletnim związku? Każda zmiana nawyków seksualnych jest tu dobrym rozwiązaniem. Także taka, która polega na zmniejszaniu bodźców, minimalizowaniu kontaktu. Obecnie jesteśmy tak przestymulowani, że zajście problemu od zupełnie drugiej strony, czyli zmniejszenie bodźców, stanie się czymś tak nieoczywistym, że tę namiętność rozbudzi.

Mamy mylne przekonanie, że im szybciej i więcej – tym lepiej. Pędzimy przed siebie w szale, potykając się o własne nogi, a potem się dziwimy, że seks nas boli albo nam nie wychodzi, albo staje się mechaniczny i się go nam odechciewa. Dlaczego?

  • Bo nie spróbowaliśmy inaczej, nie jesteśmy wypoczęci, nie spędzamy czasu w ciszy.
  • Nie doświadczamy czasu w nieseksualnym dotyku, co jest bardzo ważne dla dobrej relacji.
  • Zapominamy np. o masowaniu się nawzajem, o dotykaniu ─ skóra do skóry.
  • Mamy też tendencję do seksualizowania każdej nagości, każdego dotyku i sami się wpuszczamy w pułapkę, że to wszystko musi się skończyć seksem oraz orgazmem.

Choroby weneryczne wracają – jak je rozpoznać?

Udany seks bywa różny

Powszechność i dostępność pornografii sprawiła, że za spełniony seks uważa się ten penetracyjny i najlepiej zakończony dwoma jednoczesnymi orgazmami partnerów. Tymczasem istnieje wiele rodzajów aktów seksualnych.

Bywa, że samo dotykanie zapewnia nam rozkosz. A tego z pewnością nie ma wiele w filmach pornograficznych, podobnie jak seksu osób niepełnosprawnych, który będzie inny i wcale nie musi być zakończony orgazmem ─ z różnych przyczyn, np. neurologicznych. Spektrum satysfakcjonujących zachowań seksualnych może być naprawdę szerokie.

Kobieta i mężczyzna opleceni kołdrą uprawiają seks. Jak ulepszyć kobiecy orgazm?

Jak nie wstydzić się swojego ciała?

Kobiety niepotrzebnie zamartwiają się tym, jak wyglądają nago. Podnosimy poprzeczkę oczekiwań wobec siebie zbyt wysoko. A to ostatecznie odbiera nam radość z życia i seksu. Tymczasem:

  1. Mężczyźni nie zwracają uwagi na detale naszego wyglądu.
  2. Oni ich po prostu nie widzą.
  3. Nie opowiadaj mu o tym, czego w sobie nie lubisz, by nie skupiać na tym uwagi. Także po to, by wciąż na głos nie oceniać siebie samej negatywnie.
  4. Oczywiście nie ukrywaj czegokolwiek, ale postaraj się nie inwestować tyle energii w zauważanie wad w swoim wyglądzie – mogą być widoczne tylko dla ciebie.

 

Ekspertka: Kamila Raczyńska-Chomyn, edukatorka seksualna, towarzyszka porodów, instruktorka treningu mięśni dna miednicy

Podobne artykuły