Strona główna Najnowsze artykuły Czy jesteśmy siostrami? Historia wspólnoty kobiet
Kobiety siedzące w kręgu, stykające się dłońmi, są blisko siebie, tworzą wspólnotę, wywiad z antropolożką Anna Figiel
Strona główna Najnowsze artykuły Czy jesteśmy siostrami? Historia wspólnoty kobiet

Czy jesteśmy siostrami? Historia wspólnoty kobiet

autor: Dominika Bagińska

Siostrzeństwo, czyli wzajemne wspieranie się kobiet, to modny temat. Lubimy myśleć, że z natury mamy wzajemne bliskie relacje. Jednak prześledzenie historii tego zjawiska daje do myślenia. Dziś musimy uczyć się budowania sieci wsparcia z innymi kobietami. Dlaczego? Podpowie antropologia. Konsultacja: Anna Figiel, antropolożka, trenerka biznesu, wykładowczyni i szkoleniowiec.

Z dostępnych źródeł wiedzy o kulturze wynika, że kobiety były sobie bliskie – żyły we wspólnocie, głównie w kulturach tradycyjnych, typu ludowego. Przedstawicielki innych warstw społecznych nie miały tyle szczęścia, by móc wspólnie dzielić się swoimi odczuciami, radzić, wysłuchiwać krzepiących historii, np. podczas przysłowiowego darcia pierza. One rywalizowały. O to, która osiągnie więcej, np. dobrze wychodząc za mąż.

My, nowoczesne kobiety, na nowo odkrywamy wielką wartość kobiecej solidarności. Nie jest nam jednak łatwo, bo mamy za sobą lata morderczego wyścigu o to, która jest lepsza: w pracy, na plaży w bikini, u boku wymarzonego partnera. Aby zakończyć ten maraton, warto poznać mechanizm upadku i odradzania się idei siostrzeństwa.

Girl power – w samotności

Jak wynika z raportu Siostrzeństwo – od idei do praktyki Marty Majchrzak i dr Sandry Frydrysiak, w dzisiejszych czasach jesteśmy od urodzenia wychowywane w atmosferze rywalizacji. Mamy być po prostu lepsze od innych kobiet. Autorki podkreślają, że modny i atrakcyjny marketingowo przekaz siostrzeństwa jest łączony z treściami feministycznymi, ale traktowany powierzchownie. Tak, dowiadujemy się o sile dziewczyn (girl power) – o przeświadczeniu, że zawsze damy sobie radę – i czego powinnyśmy się trzymać. Jednak nie słyszymy o tym, czego doświadczamy na co dzień – o braku wsparcia innych kobiet. One są dla nas zagrożeniem, rywalizują z nami, np. w pracy.

Wiele kobiet przyznaje, że woli mieć szefa płci przeciwnej. Z drugiej strony rośnie w siłę kobiecy ruch wspólnotowy. Coraz chętniej angażujemy się w kobiece spotkania w kręgu. Obowiązuje tu zasada dopuszczenia do głosu każdej z uczestniczek na równych prawach – by mogły dzielić się swoimi historiami i przemyśleniami, ale też wzajemną życzliwością. Warsztaty dla kobiet Własny pokój psychoterapeutki Natalii de Barbaro biją rekordy frekwencji. Podobnie jak spotkania Czerwony Namiot aktywistki menstruacyjnej Natalii Miłuńskiej. Dlaczego tak bardzo pociąga nas idea pierwotnej wspólnoty kobiet?

Ciało w kulturze

Siostrzeństwo nie jest wymysłem kultury. – To wynik głębszych procesów. Kultury tradycyjne, w tym polska kultura ludowa, opierają się ściśle na związku przyczynowo-skutkowym, wynikającym z mitu kosmogenicznego, tzw. pierwszej opowieści o początkach istnienia ludzkości – mówi antropolożka Anna Figiel. – W kulturze słowiańskiej to walka między Bogiem a Diabłem i stworzenie świata oraz jego podzielenie. Na bazie tej pierwszej opowieści takie kultury tradycyjne tworzą swoją rzeczywistość: budują instytucje życia społecznego, cykl wierzeń, rytuały. Nasz ludowy mit kosmogeniczny opiera się na binarności: dobro – zło, kobieta – mężczyzna, światło – ciemność, początek – koniec.

Taki podział porządku wiązał się naturalnie z obrzędami i rytuałami związanymi z ciałem kobiety i mężczyzny, co miało dalekosiężne konsekwencje społeczne.

  • Ciało mężczyzny było przyporządkowane wartościom rozumu, a więc kultury. Temu, co na zewnątrz, przeobrażaniu czegoś naturalnego w kulturowe, jak np. umiejętność upolowania zwierzęcia i możliwość upieczenia jego mięsa.
  • Ciało kobiety przyporządkowane jest naturze – ze względu na konotacje z symboliką lunarną, w tym także fazami księżyca (menstruacja itp.). Np. wszelkie zachcianki smakowe, charakterystyczne dla choroby, ale i cyklu miesiączkowego oraz ciąży według kultury tradycyjnej przynależą do sfery zaświatów. Stąd traktowanie kobiety głównie jako osoby nieczystej – ze względu na jej fizjologię.

– To wyraźne rozróżnienie sprawiało, że podział pracy i płci był bardzo jasny. I narzucony z góry. Określono więc czynności typowo żeńskie i męskie. Np. polowanie – męskie, ale garbowanie, szycie skór – typowo kobiece. I tu dochodzimy do sedna. Otóż kobiety zajmowały się tymi samymi czynnościami w grupie i była to idealna płaszczyzna do tworzenia wzajemnych silnych relacji. Kobiety miały ten sam status i te same obowiązki. Rodziło się siostrzeństwo – mówi Anna Figiel.

Skąd rywalizacja?

Tamte kobiety nie musiały rywalizować o status, bo był on nadany z góry, co nadal funkcjonuje w kulturach tradycyjnych, np. u amiszów czy ultraortodoksyjnych chasydów. Dziś jednak na całym świecie zanikają tradycyjne wartości, zmniejsza się religijność. To sprawia, że współczesna kobieta nie wie, gdzie szukać poczucia bezpieczeństwa, podpowiedzi, rad na życiowe rozterki. – Poszukujemy więc stabilizacji w tym, co najłatwiej dostępne – we własnym ciele. Kultura współczesna wyjątkowo mocno się na nim skupia. Dlatego tak bardzo damy o swoje ciało, by mieć nad czymś kontrolę – dodaje ekspertka.

Z tego powodu rywalizujemy z innymi kobietami, boimy się, że będą lepsze, ładniejsze, ocenią nas. Zazdrościmy, kiedy uda im się schudnąć, wypięknieć, poprawić coś w swoim wyglądzie. Tymczasem imperatyw bycia kobietą idealną – szczupłą, młodą, zadbaną i do tego na stanowisku – jest tak naprawdę ukrytą pułapką kultury patriarchalnej, która nadal ma się świetnie w naszych czasach. – To jej nowa strategia: mit urody. Kobiety zostają w nią uwikłane, by nie miały wiele czasu na inne aktywności. Kiedyś taką strategią było macierzyństwo, które pochłaniało nasz czas całkowicie i determinowało wszystkie wybory. Dziś – wygląd – podsumowuje badaczka.

Pułapki rywalizacji o urodę

Zadbane idealne ciało tylko pozornie daje nam stabilizację. Ciało nie udzieli nam ostatecznych odpowiedzi na pytanie, co mamy zrobić, by poczuć bezpieczeństwo, znaleźć sens życia. Bo przecież zawsze jest coś do poprawy. Podlegamy też nieuchronnym procesom starzenia.

Rywalizacja o urodę wynika także z panującej współcześnie kultury ryzyka. Już nic nie jest nam dane. Liczy się to, co osiągniemy, zdobędziemy. W przypadku ciała – pytanie jednak, na jak długo?

Bycie w kobiecym kręgu zacznijmy od życzliwego spojrzenia na siebie.

Siostry przyszłości

Jak więc nie ulec szkodliwej frustracji wobec starzenia się? Powiedzmy sobie szczerze, w naszej kulturze starszy mężczyzna jest po prostu dojrzały – ma o wiele więcej pozytywnych cech. Np. zmarszczki odbierane są korzystnie – oznaczają wiedzę i doświadczenie. Starzejąca się kobieta tymczasem wypada z rynku urody.

– Remedium na to jest inwestowanie w swoje doświadczenie i umiejętności. Zyskujemy wówczas pewność siebie, bo mamy więcej do powiedzenia. A to ostatecznie wpływa na naszą urodę! Z wiekiem dzięki rozwojowi możemy też zajmować wyższe stanowiska – mówi Anna Figiel. Możemy też być dobrym przykładem dla swoich córek – najbliższych przecież nam kobiet. Będzie im w przyszłości łatwiej szukać swojej drogi, mieć większą samoświadomość własnych potrzeb i możliwości. To najlepszy sposób wyjścia z okowów presji wyglądu.

Przede wszystkim jednak własny głos i większa pewność siebie jest ścieżką do budowania siostrzeństwa z innymi kobietami. Wolnej od ocen i rywalizacji płaszczyzny porozumienia. Zdrowe nastawienie do własnej kobiecości, czymkolwiek ona jest, wiele wnosi do dobrych relacji z innymi kobietami. Dziś mamy ten przywilej, że możemy tworzyć wspólnotę z siostrami z różnych środowisk, wyznań, orientacji – bez narzuconego porządku tradycji. To wielka szansa, którą warto wykorzystać.

Siostrzeństwo z braćmi

Oczywiście, kobiety wiele wycierpiały z powodu dominującej kultury patriarchalnej. Jednak nie da się nie zauważyć, że coraz więcej mężczyzn deklaruje swoją sympatię dla dobrze pojętego feminizmu, idei mądrego braterstwa płci. Wspólne zajmowanie się dziećmi i domem w krajach o najlepiej rozwiniętych kompetencjach społecznych, takich jak np. skandynawskie, to naturalne role partnerstwa w udanym związku. W myśl zasady, że kobieta i mężczyzna są jak dwie stopy: jedna musi pociągnąć drugą, by wyruszyć w drogę.

Źródła:

Tutak, Goll, M. (2021). Siostra mojej siostry. Pobrano z https://kulczykfoundation.org.pl/czulosc–i–wolnosc/czulosc–i–wolnosc/Siostra_Mojej_Siostry

Figiel, A. (2018). Status kobiety w polskiej kulturze ludowej. Szkic antropologiczny. Zeszyty Wiejskie, 24, 93-108. Pobrano z https://czasopisma.uni.lodz.pl/zwiej/article/view/5196

Figiel, A. (2018). Ciało tekstem współczesnej kultury. Pobrano z https://liberte.pl/cialo–tekstem–wspolczesnej–kultury–esej/

Figiel, A. (2018). Obsesja rozmiaru. Pobrano z https://liberte.pl/obsesja-rozmiaru/

Najnowsze artykuły