Strona główna ZdrowiePsychologia Porozmawiajmy o seksie, czyli jak normalizować seksualność

Porozmawiajmy o seksie, czyli jak normalizować seksualność

autor: Julia Jarosz Data publikacji: Data aktualizacji:
Data publikacji: Data aktualizacji:

Przez wiele wieków seksualność postrzegana była w różny sposób. Od udawania, że jej nie ma, poprzez wyzwolenie i „dzieło szatana”, aż po stwierdzenie, że nic, co ludzkie, nie jest nam obce. Jak dziś postrzegana jest intymność? Co się o niej mówi, jak się myśli? O tym, czym jest normalizacja seksualności, porozmawiamy z doświadczoną edukatorką, certyfikowaną doradczynią w obszarze seksualności i autorką bloga proseksualna.pl – Natalią Grubizną.

Strona główna ZdrowiePsychologia Porozmawiajmy o seksie, czyli jak normalizować seksualność
Porozmawiajmy o seksie, czyli jak normalizować seksualność? Kobieta i mężczyzna przytulają się w łóżku pod kołdrą.

Julia Jarosz: Zacznijmy od możliwie najprostszego pytania – czym w ogóle jest normalizacja seksualności?

Natalia Grubizna: Normalizacja seksualności – to po prostu traktowanie tematów dotyczących seksu na równi z innymi tematami, które dotyczą naszego życia, takimi jak np. odżywianie, zdrowie, edukacja, kultura. Seksualność w żaden sposób nie powinna być tematem tabu, gdyż dotyczy każdego człowieka, dlatego powinniśmy się z nią oswajać, głośno o niej mówić i na ten temat rozmawiać.

– Często się mówi: „jeśli chcesz coś robić, zacznij od siebie”. Czy to zdanie sprawdza się również w temacie seksualności? Jak sprawić, byśmy sami oswoili się z tym tematem?

– Najpierw musimy zdać sobie sprawę, że funkcjonujemy w sieci naczyń połączonych. Co to oznacza? My – jako jednostki – możemy się interesować seksualnością, rozpytywać o nią, szukać i czytać wiele informacji na jej temat. Jednakże jesteśmy częścią społeczeństwa, żyjemy wśród ludzi i dlatego powinniśmy być otwarci na własną seksualność i myślenie czy mówienie o tym. Jednocześnie powinniśmy mieć świadomość, że cały system wokół nas może działać kompletnie inaczej i niekonieczne być spójny z tym, jakie my mamy podejście do seksualności.

Jeśli zewsząd słyszymy, że seksualność jest czymś złym, grzesznym albo że seks dopuszczalny jest tylko w konkretnych warunkach, np. w małżeństwie, to nawet z najbardziej unormowaną postawą wobec własnej seksualności może być nam ciężko znaleźć „swoich ludzi”. Takich, z którymi w atmosferze wsparcia i zrozumienia porozmawiamy o tym, co sądzimy na ten czy inny temat związany z seksem.

Warto zatem otaczać się osobami, które sprzyjają naszej ekspresji seksualnej – które myślą podobnie, wyznają podobne wartości. Takie relacje mogą być dla nas samych bardzo rozwijające i pomogą nam poczuć się mniej osamotnionymi. Dlatego tak ważne jest, byśmy rozejrzeli się, w jakim środowisku żyjemy – czy ludzie wokół nas inspirują, czy może blokują „bycie otwartym” na tematy związane z seksualnością.

Nie tylko „ochy i achy!”, czyli o kobiecym spełnieniu

– Skoro już mowa o ludziach wokół nas – jak twoim zdaniem warto zacząć taką rozmowę na temat seksu z bliską nam osobą, a być może z partnerem lub partnerką? Poprosiłabym o jakiś przepis na to, choć przypuszczam, że jedna sprawdzona recepta nie istnieje.

– W tym temacie jest dużo do rozpakowania, bo też nasze potrzeby i cele związane z rozmową bywają różne. Inaczej będziemy przygotowywać się do rozmowy o wprowadzeniu do seksu urozmaiceń, np. gadżetów, czy wspólnego obejrzenia pornografii. W całkiem inny sposób podejdziemy do poruszenia kwestii rzadszego czy zanikającego seksu w relacji. Nie powinniśmy jednak zaczynać rozmowy w taki sposób, jakbyśmy przekazywali informację o śmiertelnej chorobie.

Starajmy się raczej myśleć o „rozmowie na temat seksualności” jak o czymś, co może być dla nas nowym doświadczeniem, którego ostatecznym celem jest zwiększenie przyjemności, rozbudowanie erotycznego kapitału. Warto rozprawić się też z mitem, że „seks to coś, co się robi – a nie o czym się gada” – rozmawianie o seksie jest niezwykle potrzebne i użyteczne.

Gdy przyjrzymy się głównym tematom konfliktów w relacjach, to oprócz finansów, wychowywania dzieci znajdzie się wśród nich także seks. A przecież rozmowa o pieniądzach nie powoduje często aż takiego oporu jak rozmowa o seksualności. W tym obszarze łatwiej nam ułożyć jakiś plan działania, aby znaleźć rozwiązanie dla trudności, z którymi się mierzymy.

– Ujawnienie swoich wewnętrznych marzeń czy przemyśleń może powodować pewne uczucie „nagości”. Jak można otworzyć się przed drugą osobą i powiedzieć jej o swoich fantazjach oraz seksualnych pragnieniach? Czy rozmowa o potrzebach jest ważna?

– To, co może pomóc nam zacząć, to rozmowa o rozmowie – czyli przekazanie informacji drugiej stronie, że chcemy otworzyć dialog. A temat seksu będzie pojawiał się w związku coraz częściej. Nie oznacza to jednak, że trzeba podjąć ten temat teraz i tutaj, choćby podczas siedzenia na kanapie i picia kawy.

Można zacząć od komunikatu: „chciałbym albo chciałabym, żebyśmy rozmawiali ze sobą o fizyczności, fantazjach, potrzebach i pragnieniach” albo „myślę, że rozmowa o seksualności przyniosłaby coś miłego dla nas obojga”. Taki wstęp przygotowuje drugą osobę na to, czego może się spodziewać w przyszłości. Czasami największy opór budzi fakt, że rozpoczynamy rozmowę o seksie z zaskoczenia. Nie każdy jest na to gotowy w danym momencie. Trzeba się do tego na spokojnie przygotować.

Zauważmy, że podejmując temat, mamy już jakieś obserwacje, przemyślenia, wnioski, które chcemy przekazać. Druga osoba może ich nie mieć, bo temat seksu do tej pory nie zaprzątał jej głowy. Rozmowa o rozmowie da jej przestrzeń, aby pomyśleć o jej potrzebach i o tym, co potrzebuje wyrazić. Tym samym wyrówna pozycje startowe.

– Jeśli chodzi o wychowanie dzieci… Dużo się na ten temat teraz mówi i pewnie niejeden rodzic zastanawiał się, jak ma się komunikować ze swoim dzieckiem – kaczuszka czy pochwa, penis czy ptaszek? Jak rozmawiać z dziećmi na tematy dotyczące cielesności i intymności?

– Rodzicielstwo i komunikowanie okołoseksualne zaczyna się tak naprawdę od urodzenia. Nawet jeśli mały człowiek nie porozumiewa się z nami jeszcze językiem mówionym, to powinniśmy już wprowadzać go w tematy związane z jego seksualnością. Dobrym momentem są zabiegi pielęgnacyjne. Według mnie nazywanie rzeczy po imieniu – czyli penisa penisem a wulwy wulwą – jest użyteczną i słuszną drogą. W ten sposób komunikujemy dziecku, że nie ma części ciała, które stanowią temat tabu.

Bo jeśli używamy słowa „łokieć”, to dlaczego mamy nie użyć słowa „napletek”?!  Mówienie wprost wyposaża młodego człowieka w język i wiedzę na temat ciała i fizyczności. Czasami może to być trudne, gdyż sami nie zostaliśmy nauczeni używania takich słów. Wierzę jednak, że praktyka czyni mistrza, powtarzanie sobie samemu – nawet cicho pod nosem – takich słów, jak „jądra”, „wagina”, sprawi, że lęk przed ich wypowiedzeniem będzie się zmniejszał. Z czasem zaczniemy się oswajać z tym słownictwem i zapoznamy się z tym, jak brzmią te wyrazy wypowiadane naszym głosem.

Każdy z nas zapewne pamięta moment, gdy po raz pierwszy z ust „wyrwało” się przekleństwo. Była to sytuacja niezręczna, trochę nienaturalna, ale jednocześnie ekscytująca. Jednak gdy słowo to zostało wypowiedziane przez nas po raz nasty, przestało budzić w nas emocje.

Skąd się biorą dzieci? Podpowiadamy co odpowiedzieć dziecku

– Gdzie poszukiwać inspiracji, rzetelnej wiedzy i jak sprawić, by „polubić” się z niezręcznym dla nas tematem?

– Słuchać podcastów o tematyce seksualnej, czytać książki, oglądać seriale czy filmiki na YouTube. Warto być rodzicem, do którego dziecko bez obaw zwraca się z pytaniem czy problemem. To, o czym często się zapomina, to kształtowanie języka szacunku wokół seksualności drugiego człowieka. Co to oznacza?

Jeśli mówimy o swojej otwartości na tematy związane z seksem, a następnie krytykujemy jakąś osobę za jej ekspresję seksualną, to możemy w ten sposób wysyłać sprzeczne sygnały naszym bliskim i dzieciom. Określenia „puszczalska”, „wygląda jak z pornosa” czy niepochlebne komentowanie wyglądu gwiazd – to może być błyskawicznie zauważone przez młodych ludzi. Komunikaty te nie będą sprzyjały bezpieczeństwu czy szczerości komunikacji.

Gdy natomiast ze strony dziecka pojawi się pytanie, na które nie znamy odpowiedzi – warto wprost odpowiedzieć: „Nie znam się na tej kwestii, nie umiem na to pytanie odpowiedzieć, ale mogę poszukać na ten temat informacji, a może dowiemy się tego razem?”. My, dorośli, nie mamy przecież obowiązku wiedzieć wszystkiego na temat bliskości i cielesności, a przyznanie tego – wbrew pozorom – nie nadszarpnie naszego autorytetu, a wręcz go wzmocni.

– Normalizacja za wszelką cenę? Podczas naszej rozmowy padły słowa „opór” i „lęk”. Gdy więc słowo „seks” jest dla kogoś niezręczne, to czy powinniśmy kontynuować rozmowę?

– Istotna jest uważność na gotowość innych osób. Oznacza to, że jeśli widzimy jakieś sygnały dyskomfortu, strachu, zakłopotania czy wycofania, to nie powinniśmy kontynuować rozmowy.

Być może trzeba spróbować innego sposobu, by pomóc tej osobie dotrzeć do wiedzy. Ewentualnie postarajmy się podjąć temat w innym momencie. Nie możemy nikogo zmuszać, by otworzył się na temat seksualności. Nie możemy też oczekiwać od innych, że zechcą dzielić się treściami o charakterze seksualnym. Czasami możemy delikatnie spróbować znormalizować ten temat. Jeśli dzielimy z kimś wspólną przestrzeń – możemy podsunąć ciekawą książkę na dany temat. Oczywiście bez polecania na siłę czy nachalnego proponowania literatury.  

Nie jest nigdzie powiedziane, że „nowocześni młodzi ludzie” doskonale znają się na tych kwestiach i bez problemu mogą rozwiązywać problemy innych osób. Tak nie jest.

– Na sam koniec konkret – co polecasz? Czym możemy się zainspirować i jak doedukować, by wiedzieć więcej na temat seksualności i cielesności?

– Warto zadać sobie pytanie, czego poszukujemy – czy chcemy zrozumieć nasze funkcjonowanie biologiczne, czy chcemy znormalizować temat przyjemności, a może urozmaicić swoje obecne życie seksualne? Wiadomo – są różne potrzeby na różnych etapach życia.

Na rynku mamy wiele publikacji – od  Twoje ciałopozytywne dojrzewanie aż po bardziej zaawansowane poradniki, jak Ona ma siłę autorstwa Emily Nagoski lub Dochodzę. Odkryj, co sprawia ci przyjemność autorstwa Roberty Rossi i Dużo orgazmów proszę The Hotbed Collective. Każda z tych pozycji jest skierowana do innego typu odbiorcy, ale głównym celem nadal pozostaje budowanie zdrowej relacji z własną seksualnością i przyjemnością. Ciekawym doświadczeniem są także warsztaty. To właśnie podczas nich można zarówno rozwinąć swoją seksualność, jak też nauczyć się głośno o niej mówić.

Na sam koniec chciałabym powiedzieć, że normalizacja seksualności wymaga od nas trochę krytycznego podejścia do tematu. Jeśli jakieś zachowanie, wygląd czy temat budzi w nas emocje – warto zadać sobie pytanie „dlaczego?” i próbować poszukiwać odpowiedzi. Jest to bardzo ważna informacja zwrotna dla nas samych. Warto zapytać siebie – „Czy moje aktualne podejście do seksualności mi służy, czy jest mi z tym dobrze? A może jednak warto coś zmienić lub rozwinąć?”.

Joanna Keszka o kobiecej seksualności: ciało raz puszczone w ruch samo puszcza się dalej

Podobne artykuły