Strona główna Najnowsze artykuły Dzieci i zwierzęta – przyjaźń, która procentuje
Strona główna Najnowsze artykuły Dzieci i zwierzęta – przyjaźń, która procentuje

Dzieci i zwierzęta – przyjaźń, która procentuje

autor: Izabela Nowakowska-Teofilak

Nie oceniają, nie wymagają, nie robią wyrzutów, niczego nie oczekują i nigdzie się nie spieszą, po prostu są. W czasie pandemii zwierzęta okazały się wybawieniem dla dzieci pozbawionych kontaktów z rówieśnikami. Dobroczynny wpływ domowych pupili na rozwój najmłodszych potwierdza mnóstwo badań naukowych. To działa, pod warunkiem że dziecko ma ze zwierzakiem właściwą relację, a ta niestety nie zbuduje się sama. Kluczem do sukcesu jest mądrość dorosłych – podkreśla zooterapeutka Magdalena Nawarecka-Piątek ze Stowarzyszenia Zwierzęta Ludziom. Rozmawiamy o tym, jak pomóc ukształtować tę niezwykłą przyjaźń.

Izabela Nowakowska-Teofilak: W czasie pandemii brytyjscy naukowcy przeprowadzili badanie: zapytali 6000 osób o kondycję psychiczną, ilość posiadanych zwierząt i łączące je z nimi relacje. Po przeanalizowaniu wszystkich danych okazało się, że ponad 90 proc. właścicieli psów, koni i kotów lepiej radziło sobie z emocjami i poczuciem samotności w czasie lockdownu. Przypadek?

Magdalena Nawarecka-Piątek: Nie sądzę. Pozytywny wpływ zwierząt na ludzką psychikę nie jest odkryciem naszych czasów. Ludzie musieli to dostrzec już wieki temu, bo przecież nie każde udomowione przez nich zwierzę dawało wymierne korzyści. Rybki akwariowe, chomiki, myszy czy papugi trudno uznać za zwierzęta hodowlane, a mimo to goszczą w naszych domach. Musi więc istnieć jakaś inna relacja człowieka ze zwierzęciem, nieoparta na czerpaniu namacalnych zysków.

Być może chodzi właśnie o to, że zwierzęta zaspokajają ludzką potrzebę tworzenia więzi. Dziś, dzięki licznym badaniom naukowym, wiemy już dobrze, że kontakt ze zwierzętami niweluje stres, lęk, poczucie osamotnienia i wprowadza w lepszy nastrój. Nie są to jedynie subiektywne odczucia. Tak działa chemia.

Kontakt z psami redukuje stężenie kortyzolu i adrenaliny w surowicy krwi oraz wzrost poziomu oksytocyny, która odgrywa ważną rolę w tworzeniu więzi. Wzrasta także aktywność w obszarze kory przedczołowej, który odpowiada za tak zwaną uczuciowość wyższą i zachowania społeczne. Za to spada ciśnienie tętnicze, nawet w stresujących sytuacjach.

Podczas jednego z eksperymentów mierzono parametry życiowe 36 dzieci w wieku 6–12 lat, które głośno czytały książkę w obecności psa i bez niego. Większość z nich miała znacznie niższe ciśnienie krwi i tętno, kiedy towarzyszyło im zwierzę. To wymierne korzyści.

Jak pomóc dziecku rozładować emocje?

– W minionym roku zwierzęta domowe odegrały w życiu dzieci szczególną rolę. Stały się alternatywą dla rówieśników, z którymi kontakt było mocno ograniczony.

– Z pewnością. Domowemu pupilowi można się zwierzyć, opowiedzieć o swoich problemach i dylematach, jak najlepszemu przyjacielowi. Jest się do kogo przytulić, można wyjść razem na spacer, pobawić się. Wszystko to sprawia, że nawet kiedy dziecko jest samo, nie czuje się samotne.

Relacja ze zwierzętami różni się jednak znacznie od tej, jaką tworzymy z innymi ludźmi. Zwierzęta, w przeciwieństwie do rówieśników, dają dzieciom bezwzględną akceptację. Nawet rodzice wymagają często określonych postaw, zachowań, potrafią krzyknąć, ukarać. Zwierzę tego nigdy nie zrobi. Dziecko w jego towarzystwie nie czuje się oceniane, a to dodaje pewności siebie i procentuje w przyszłości.

Z badań wynika, że dzieci wychowane ze zwierzętami mają większe poczucie własnej wartości, lepiej radzą sobie w trudnych sytuacjach życiowych, ale także w relacjach interpersonalnych, bo zwierzę uczy odpowiedzialności, empatii i rozumienia, że nasze potrzeby nie zawsze są zgodne z oczekiwaniami innych.

Relacje dzieci ze zwierzętami. Mała dziewczynka w toczku na głowie przytula się do kucyka na wybiegu w stajni.

– Ale czasem ta nauka bywa sroga…

– Dlatego tak ważna jest rola rodziców w budowaniu relacji dziecko – zwierzę. Jeśli zostawimy ich samych sobie, nic dobrego się nie wydarzy, za to są spore szanse na nieszczęście. Sprawcą 80 proc. pogryzień dzieci są psy domowe. Rodzice często zachwycają się, że dziecko siada na psie, ciągnie go za uszy czy ogon, a on grzecznie to znosi. Później jest szok i rozpacz, bo ten sam pies nagle zaatakował. Tymczasem takie rzeczy rzadko dzieją się nagle.

Zwierzę zazwyczaj informuje wcześniej, że coś mu się nie podoba. Jeśli będzie ignorowane, w końcu zaatakuje. A dziecięca ciekawość popycha do przekraczania granic. Granic cierpliwości zwierząt także. Dzieci testują je tak samo jak dorosłych i rówieśników. Często nie rozumieją, że coś jest złe, bawią się tu i teraz. Lubią przytulać domowych pupili, brać ich na ręce, tymczasem większość zwierząt tego nie znosi i wyraźne sygnalizuje swoje niezadowolenie.

Dlatego rolą rodzica jest nauczenie dziecka właściwego odczytywania mowy zwierząt. Jeśli pies odwraca głowę albo się oblizuje, to sygnał, że może być zestresowane. Nie każde merdanie ogonem świadczy o radości, a kulenie uszu o uległości. Z moich doświadczeń wynika, że dzieciaki zazwyczaj są zafascynowane odkryciem, że zwierzęta mówią, i chętnie się ich języka uczą, bo chcą je zrozumieć, szczególnie jeśli obserwując dorosłych, widzą, że ta komunikacja działa.

Leśne przedszkole – dzieciństwo blisko natury

– Ingerowanie w relacje to bardzo delikatna sprawa. A dobre intencje nie zawsze przynoszą pozytywne skutki. Jak być mądrym przewodnikiem, by nie zrazić żadnej ze stron?

– Trzeba przede wszystkim rozmawiać z dzieckiem o potrzebach zwierząt. Nie tylko o tym, że należy je karmić, opiekować się nimi czy wyprowadzać na spacer, ale także wyjaśniać, że zwierzę lubi się bawić, jednak na określonych zasadach, że nie zawsze będzie robić to, co dziecko by chciało.

Tymczasem w wielu domach słyszę głównie litanię zakazów, która wywołuje frustracje, niechęć lub wręcz prowokuje dzieci do przekornych zachowań. Lepiej dawać pozytywne przykłady, nie w teorii, ale w praktyce. Zamiast non stop korygować: „Nie ciągnij go za uszy, nie ganiaj, nie syp piachem, nie siadaj mu na grzbiecie”, lepiej pokazać, jak się bawić. Dziecko zazwyczaj bardzo chce interakcji ze zwierzakiem, ale zwyczajnie nie wie, jak się do tego zabrać. Denerwuje się, bo zwierzę przed nim ucieka? Pokaż, że wystarczy wziąć piłkę, szarpak czy smakołyk, by zdobyć jego zainteresowanie.

Psy można wspólnie uczyć różnych sztuczek – to fajna zabawa, która dodaje dziecku pewności siebie, bo jeśli duży pies wykonuje jego polecenia, to znaczy, że dziecko jest kimś ważnym. Zyskuje w ten sposób poczucie kontroli nad światem, czuje, że ma na niego realny wpływ. To szczególnie ważne dla dzieci, którym nadopiekuńczy rodzice nie pozostawiają żadnego marginesu samodzielności, podejmują wszystkie decyzje za nich i autorytarnie kierują ich życiem. Ale także dla tych nieśmiałych czy borykających się z różnymi trudnościami społecznymi. Pies podczas spaceru często przyciąga rówieśników, ułatwia przełamywanie pierwszych barier. Jeśli do tego potrafi wykonywać polecania, buduje pozycję dziecka w grupie.

Przyjaźń dziecka z psem - jak pomóc dzieciom zbudować relację ze zwierzakiem domowym? Mały chłopczyk siedzi na skraju molo nad jeziorem i przytula swojego pieska.

– Pies bez wątpienia jest najlepszym przyjacielem człowieka, jednak trudno mi uwierzyć w to, że patyczak lub rybki mają równie pozytywny wpływ na rozwój dziecka.

– Wyjątkowość psów polega przede wszystkim na tym, że od wieków są skupione na człowieku, rozumieniu jego potrzeb, nawiązywaniu kontaktu. Dlatego tworzą z nami specyficzną więź, odmienną od relacji z innymi zwierzętami, którym ludzie nie są aż tak bardzo potrzebni do szczęścia.

Z badań wynika, że kontakt z psami daje nam najwięcej korzyści mierzonych na poziomie fizjologicznym. W ich towarzystwie u ludzi wytwarza się więcej oksytocyny niż w obecności kotów. Obstawiam, że w przypadku patyczaków ten wynik będzie jeszcze niższy, ale bez wątpienia lepszy patyczak, którym można się opiekować, niż nic. Ryby głosu nie mają, ale to nie przeszkadza się im zwierzać ze swoich problemów – na pewno nikomu ich nie zdradzą.

W przypadku dzieci wszystko bazuje przede wszystkim na więzi. Dla jednego dziecka patyczak będzie tak samo ważny jak dla drugiego pies. Wartościowanie to cecha dorosłych.

Ćwiczenia relaksacyjne dla dzieci, czyli jak pomóc maluchom wyciszyć emocje

– Rodzice jednak chętniej decydują się na koty, bo są bardziej niezależne, mniej wymagające i nie trzeba ich o świcie wyprowadzać na spacer. Czy taki indywidualista może nawiązać jakąkolwiek więź z dzieckiem?

– Są koty, które fantastycznie się sprawdzają jako kompan dla dziecka, ale z pewnością trudniej znaleźć taki egzemplarz. W tym przypadku warto kierować się predyspozycjami rasowymi. Dachowce często mają przodków, których życie zależało od uciekania, dystans do człowieka jest więc zapisany w ich genach. Koty rasowe cech niezależności zazwyczaj mają nieco mniej, bo od pokoleń są wychowywane i selekcjonowane przez ludzi.

Aby uniknąć rozczarowań, należy temperament zwierzaka dopasować do charakteru dziecka. Niezależny dachowiec z pewnością nie da mu bliskości i zainteresowania. Dzieci z niskim poczuciem własnej wartości czy depresją mogą się wręcz poczuć odrzucone. Bo jeśli nawet własny kot mnie nie lubi, coś na pewno jest ze mną nie tak. To bardziej zaszkodzi, niż pomoże.

Romantyczne historie rodem z filmów familijnych bardzo działają na wyobraźnię, ale to właśnie na nich bazuje większość nieudanych adopcji, zarówno kotów, jak i psów. Oczywiście może być jak w bajce, to zależy jednak od gatunku, rasy, ale też osobniczych predyspozycji zwierzęcia. Warto mieć tego świadomość i tłumaczyć to dziecku.

O relacjach dzieci ze zwierzętami domowymi. Chłopczyk leży na kanapie i przytula kotka.

– Ludzie czasem decydują się na adopcję, by dać pociechom dobry przykład, nauczyć je pomagania słabszym. To dobry pomysł?

– Dziecku jest zazwyczaj wszystko jedno, skąd pochodzi zwierzę. Zupełnie nieistotne jest także to, czy jest to osobnik rasowy, czy też mieszaniec. Nie ma sensu adoptować zwierzaka na pokaz lub w celach edukacyjnych. Trzeba to robić bardzo świadomie, mieć pewność, że pies będzie pasował do naszej rodziny, dlatego najlepiej korzystać z pomocy behawiorysty.

Wiele zwierząt jest po tak traumatycznych przejściach, że wymagają długotrwałej terapii. Odrobina miłości i własny kąt nie wystarczą, by przełamać ich bariery. Dziecko z takiej relacji może wynieść tylko poczucie strachu.

– Czy dzieci, które obcują ze zwierzętami od urodzenia, budują z nimi inne relacje niż te, które musiały wyprosić u rodziców zgodę na pupila?

– Nie ma tu żadnej reguły. Zdarza się, że dzieci bardzo chcą pieska i kotka, ale później szybko się nim nudzą, jak kolejną zabawką. Bywa też, że w domach, w których zwierzęta są od zawsze, traktuje się je przedmiotowo. Najważniejsze jest ogólne wychowanie w rodzinie i to, jaki przykład dają dorośli.

Kiedy dziecko dorasta w atmosferze szacunku, szanse na owocną relację ze zwierzakiem rosną. Jeśli pies pojawia się w domu, na życzenie dziecka, warto mu wcześniej uświadomić, że jest to poważne zobowiązanie, nie zabawa. Można na przykład podpisać kontrakt, w którym wypisane będą wszystkie obowiązki. Kontrakty obrazkowe zdają egzamin nawet u trzylatków. Zakres obowiązków musi być dostosowany do poziomu dziecka.

Przyroda jest dla dzieci. Syndrom deficytu natury

– Pojawienie się zwierzaka w domu to wielka radość, ale kiedyś przyjdzie dzień, w którym trzeba będzie się z nim pożegnać. Niektórzy twierdzą, że to oswaja dzieci ze śmiercią, przygotowuje je na odejście bliskich.

– To nieprawda. Dla dziecka śmierć zwierzaka, który był jego przyjacielem od urodzenia, jest bardziej bolesna niż odejście cioci czy dziadka, których widział kilka razy w roku. Poza tym ludzie umierają naturalnie, a zwierzętom można skrócić cierpienie poprzez eutanazję. Trzeba o tym rozmawiać, tłumaczyć, że nasze ego nie jest najważniejsze, że nie zawsze to, czego byśmy chcieli, jest dobre dla innych.

Dla dziecka to najtrudniejsza, ale też największa szkoła empatii, altruizmu, poświęcenia. Nie warto próbować zbyt szybko zastąpić przyjaciela nowym zwierzakiem. Trzeba to skonsultować z dzieckiem, nie każde sobie tego życzy. Dzieci dobrze wiedzą, że nowe zwierzę to nowa relacja, tamta już nie wróci. Kiedy odchodzi babcia, nie mówimy przecież: nie martw się, masz jeszcze drugą…

– Budujące jest jednak to, że nawet te najtrudniejsze lekcje, które dają nam zwierzęta, procentują w dorosłym życiu.

– Zdecydowanie. Kontakt ze zwierzętami uczy szeroko pojętej inteligencji emocjonalnej, która jest podstawą wszystkich relacji międzyludzkich. Obawiam się, że po roku izolacji wielu z nas może mieć z tym spory problem. Na szczęście z badań przeprowadzonych przez TNS Polska wynika, że 48 proc. Polaków ma jakieś zwierzę domowe. Są więc spore szanse na to, że przynajmniej połowa z nas wyjdzie z tej ciężkiej próby bez szwanku.

Bajki dla dzieci – czytajcie je wspólnie z najmłodszymi

Najnowsze artykuły