Strona główna Dziecko Jak wytrzymać z nastolatkiem?
Strona główna Dziecko Jak wytrzymać z nastolatkiem?

Jak wytrzymać z nastolatkiem?

autor: Aleksandra Jaworska

Co robić, gdy słodki, uśmiechnięty pączuś zmienia się w pochmurnego, burkliwego i kłótliwego nastolatka, zatrzaskującego drzwi do swego pokoju? Uzbroić się w cierpliwość, bo – choć może trudno to zrozumieć – nasze dziecko naprawdę nie robi tego specjalnie. Rozmowa z psychologiem Izabelą Barton – Smoczyńską z kliniki Saskamed.

– Dlaczego nastolatki są takie humorzaste, impulsywne, znudzone, popisują się, obrażają, zamykają w pokoju?

– By to zrozumieć musimy przyjrzeć się działaniu ich mózgów. Hormony płciowe są obecne u dzieci od narodzin, ale są uśpione przez ponad dekadę. Mózg „widzi” je więc po raz pierwszy i nie opracował jeszcze reakcji organizmu na napływ nowych substancji. Wzmożonym wydzielaniem hormonów można wyjaśnić tylko część tego, co dzieje się z nastolatkiem. W jego mózgu kształtują się nowe połączenia między poszczególnymi obszarami i krąży tam wiele substancji chemicznych. Mózg przypomina trochę plac budowy.

– Rodzicowi może być przykro, gdy za swą codzienną troskę otrzymuje burzę z piorunami.

– Dorastanie to stan braku kontroli nad swoim ciałem i swoimi emocjami. Efektem zmian biochemicznych w organizmie są drażliwość, labilność emocjonalna, wyolbrzymianie sytuacji i bodźców (dysforia). Te wszystkie zmiany mogą przerastać dziecko, ale nie powinny przerastać rodziców.

– Jednak nasilenie się przykrych zachowań dziecka, burczenie, podniesiony głos przy byle okazji może sprawić, że domu zapanuje przykra atmosfera.

– Bunt oznacza, że nastolatek prawidłowo się rozwija, chce przesuwać granice, ale my je musimy wciąż stawiać na nowo. Powinniśmy zrozumieć, że dla tego wieku to normalne reakcje, ten czas kiedyś minie, trzeba go przetrwać. To zachowanie nie jest intencjonalne, nie możemy myśleć: „On mnie nie szanuje, robi to złośliwie”. Warto mówić głośno, że zachowanie córki czy syna jest dla nas przykre, ale to nie znaczy, że już się nie powtórzy. Przecież gdyby dziecko zapadło na chorobę fizyczną, np. miało kontuzję, pomoglibyśmy mu, zaprowadzili do lekarza. Dojrzewanie to okres, gdy także musimy dziecku pomóc.

– Ale jak przetrwać ten trudny czas?

– Choć nastolatek mówi, że nasze zdanie go nie interesuje, to liczy się z nami i bardzo potrzebuje naszej miłości i wsparcia, a nie nieustannej konfrontacji. Gdy spędzamy razem czas, gdy znajdujemy go na rozmowę, a nie tylko na rzucone w przelocie „Co w szkole?”, jesteśmy bliżej, wiemy co się z dzieckiem dzieje. Kiedy nastolatek widzi, że odrywamy się dla niego od służbowych maili, czuje się ważny. Konflikty wybuchają często, gdy wzajemne relacje ograniczają się jedynie do kontroli rodzicielskiej.

W Skandynawii zrobiono badania, z których wynika, że większość rodziców przecenia swoje działania wspierające. Musimy wiedzieć, że działa tylko to wsparcie, które jest postrzegane przez dziecko jako wsparcie. Np. gdy proponujemy, że porozmawiamy z nauczycielem, z którym nastolatek ma problem, on może to odebrać inaczej: „ Narobisz mi wstydu przed klasą”. Czasem większym wsparciem są słowa kolegi „Ja też tak mam” niż słowa matki.

Trudna relacja rodziców z nastolatkiem.

– Co zrobić, jeśli dziecko doprowadzi nas do szału i w końcu stracimy nad sobą panowanie?

– Gniew nie musi być czymś złym, pod warunkiem, że nie przekraczamy granic, mówiąc dziecku np.: „Jesteś leniem (nieudacznikiem, zerem, idiotą)”. Te słowa wryją mu się w pamięć. Jeśli czujemy, że posunęliśmy się za daleko, najlepiej jak najszybciej przeprosić. Przeprosiny mają też tę zaletę, że dają dobry przykład.

– Dlaczego rodzice przestają być dla nastolatków autorytetami, dlaczego zaczynają widzieć nas w innym świetle?

– W dzieciństwie maluchy idealizują rodziców. Potem następuje rozwój poznawczy, zaczynają widzieć rzeczywistość złożoną, wielowątkową. Obserwują nasze zachowania i wyciągają wnioski, np. że nie jesteśmy nieomylni, że kłamiemy, nie potrafimy rozwiązać konfliktu z sąsiadem.

– Jak pomóc dziecku, gdy pojawiają się problemy z nauką?

– Warto odpowiedzieć na pytanie, czy dziecku się nie chce uczyć, czy uważa, że nie stać go na więcej. Czasem trudno pochylić się nad myślami i uczuciami młodego człowieka, bo on niezbyt chętnie je ujawnia. Trudno mu przyznać, że nie wierzy już tak w swoje możliwości. Zbyt łatwo oceniamy: „Jest leniem, nie chce mu się”. Jeśli dziecko uważa, że nie jest w stanie mieć lepszych ocen, warto z tym dyskutować. Jednak trzeba pamiętać, że podczas dojrzewania płatów mózgowych, które są odpowiedzialne za koncentrację i pamięć nastolatek może mieć przejściowe problemy z zapamiętywaniem materiału. Sam się czuje w tej sytuacji niekomfortowo, a my możemy pogłębić jego frustrację swymi pretensjami, porównywaniem do innych.

– Jak możemy zapobiec niebezpiecznym sytuacjom (alkohol, późne powroty do domu, imprezy)?

– W tym wieku jest już trochę za późno na wychowanie, możemy tylko pielęgnować więź z dzieckiem, kontrolować to, co umieściliśmy w nim wcześniej, co „spakowaliśmy mu przez lata do plecaka”. Jakie wartości mu wpoiliśmy. To raczej akt nadziei, że wyposażyliśmy go dobrze, bo pewności nie mamy żadnej. Gdy spyta: „Nie ufasz mi?!”, mówimy: „Ufam, ale muszę wiedzieć, dokąd idziesz, z kim, kiedy wrócisz”. I nie zwracamy uwagi na jego dąsy. Nasza pociecha nie czuje się już dzieckiem i nie chce być tak traktowana. Nie jest jednak jeszcze dorosła.

Trudny okres dorastania.

– Nie jest łatwo utrzymać wieź w stanie nienaruszonym, gdy ktoś zatrzaskuje nam drzwi do pokoju przed nosem.

– Zamykanie się w pokoju nie musi oznaczać niczego złego. W ten sposób nastolatek ma możliwość kontrolowania bodźców. Nie kontroluje swego ciała, psychiki, jest nasycony bodźcami zewnętrznymi i wewnętrznymi. Izolując się próbuje odzyskać kontrolę. Dajmy mu na to zgodę.

– Dlaczego niektóre dzieci się nie buntują?

– Możliwe, że rodzice lepiej definiują ich potrzeby, łatwiej zauważają zachodzące w zachowaniu zmiany i elastycznie się do nich adaptują. Nie buntują się również dzieci w rodzinach z problemem (rozwód, choroba, alkohol), bo nie ma szans, by ktoś to zauważył. Starają się radzić sobie same, by dodatkowo nie obciążać rodziców. Ominięcie tego etapu może jednak skutkować w dorosłym życiu brakiem umiejętności stawiania granic, depresją, wypaleniem zawodowym.

– A skąd mamy wiedzieć, czy wybuchy emocji, wahania nastroju są normalną oznaką bycia nastolatkiem czy pierwszym sygnałem zaburzeń lękowych, depresji?

– Raczej nie będziemy tego wiedzieć. W dzisiejszych czasach dzieci mają wiele stresu (np. ostatnia rekrutacja podwójnego rocznika do liceum, problemy towarzyskie, różnego rodzaju bodźce w internecie). Życie rodzinne jest też mniej spójne, my, rodzice bywamy zapracowani, zajęci swoimi sprawami. Depresja często jest zamaskowana. Jeśli coś nas szczególnie niepokoi (np. dziecko ciągle śpi, nie wstaje rano, nie jest niczym zainteresowane, ma obniżony nastrój, negatywne myśli i emocje, nie angażuje się w codzienne zadania, jest wycofane, narzeka na bóle głowy, wycofuje się z życia rodzinnego, zmienia nawyki żywieniowe) warto porozmawiać z kimś, kto obserwuje naszego nastolatka w innej sytuacji niż domowa, np. pedagoga szkolnego, nauczyciela. Jeśli te osoby potwierdzą nasze obawy, warto poszukać pomocy u psychologa lub psychiatry.

Sprawdź, jak przygotować nastolatkę na wejście w fazę dojrzewania.

Więcej:

  1. F.E. Jensen, A.E. Nutt „Mózg nastolatka”
  2. Filliozat „Już się nie rozumiemy”

Powiązane artykuły