Strona główna Aktywność fizyczna Gimnastyka słowiańska daje kobietom moc

Gimnastyka słowiańska daje kobietom moc

autor: Dorota Mirska-Królikowska Data publikacji: Data aktualizacji:
Data publikacji: Data aktualizacji:

Przez wiele lat zapomniana, dzisiaj coraz częściej trafia do kobiecych serc. Bo gimnastyka słowiańska to system ćwiczeń i towarzyszącej im filozofii przeznaczony wyłącznie dla kobiet. O tym, czym różni się od jogi i jak to możliwe, że ćwiczenia fizyczne dodają mocy także duchowej, rozmawiamy z Katarzyną Uramek, nauczycielką gimnastyki słowiańskiej i autorką książki „Gimnastyka słowiańska. Podróż do esencji kobiecości”.

Strona główna Aktywność fizyczna Gimnastyka słowiańska daje kobietom moc
Gimnastyka słowiańska książka

Dorota Mirska-Królikowska: Czy gimnastyka słowiańska przypomina dobrze nam znaną jogę?

Katarzyna Uramek: Nazwa „joga” oznacza połączenie. Praktykując jogę, nie tylko wykonujemy poszczególne asany, ale stoi za tym cała filozofia połączenia ciała, umysłu i duszy. W gimnastyce słowiańskiej także pracujemy z ciałem, energią i duchowością. W obydwu systemach poprzez ruch i wykonywanie określonych ćwiczeń wprawiamy naszą wewnętrzną energię w ruch. Ona zaś, płynąc przez nasze ciało, uwalnia zastoje energetyczne. Zarówno Hindusi, jak i Słowianie mówią o istniejących w nas centrach energetycznych (wirach energetycznych), czyli czakrach – nasi przodkowie nazywali je „czarami”. We wschodnich naukach wyróżnia się 7 czakr, w jodze kundalini – 8, zaś w gimnastyce słowiańskiej – 9.

„Przez nasz organizm przechodzą liczne kanały energetyczne. W miejscach krzyżowania się ich dróg umiejscowione są tzw. czakry, czyli centra wirującej energii, w słowiańskiej kulturze nazywane również czarami. Dziwnie brzmiące słowo »czakra« oznacza po prostu »koło« lub »okrąg«”.

Praktykując gimnastykę słowiańską, pracujemy nie tylko z energią, ale także z naszym układem hormonalnym i nerwowym oraz wchodzimy w głębsze, bardziej duchowe rejony. Dla Słowian ogromnie ważna była silna więź z przodkami. Ćwicząc, „kontaktujemy” się z nimi, uzdrawiamy nasze połączenie, czerpiemy siłę od naszych matek, babek i prababek i pracujemy nad blokadami pokoleniowymi, pochodzącymi z rodu. Taką blokadą może być np. przekonanie, że w naszej rodzinie wszyscy klepią biedę albo wszystkie kobiety umierają młodo. Dzięki gimnastyce słowiańskiej możemy wyjść poza schematy, w których żyjemy, zobaczyć coś dalej, szerzej. Porządkuje nasz świat – zarówno wewnętrzny, jak i zewnętrzny.

– Wygląda na to, że jest to dogłębnie przemyślany system filozoficzny… Jak to możliwe, że lepiej znamy naukę Dalekiego Wschodu, a nasze, rodzime tradycje odkrywamy od niedawna?

Katarzyna Uramek: Też byłam tym zadziwiona. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o gimnastyce słowiańskiej, zaczęłam szukać informacji na temat Słowian, naszej mitologii, zwyczajów. Jeszcze kilka lat temu można było znaleźć naprawdę niewiele na ten temat. Trafiłam na kilka mocno naukowych, zakurzonych książek w antykwariacie. Zadawałam sobie pytanie – dlaczego w szkole uczymy się o mitologii greckiej, rzymskiej, egipskiej, nawet azteckiej, a o słowiańskiej cisza. Teraz na szczęście pojawia się coraz więcej popularno-naukowych pozycji na temat kultury i wierzeń naszych przodków i zaczynamy odkrywać własne korzenie. Zasady gimnastyki słowiańskiej natomiast przez długie lata, kiedy była praktykowana na naszych ziemiach, były przekazywane przez kobiety z pokolenia na pokolenie ustnie. Nikt ich nie zapisywał. Po II wojnie tradycja ćwiczeń zaczęła zanikać. Na szczęście zainteresował się nimi badacz i naukowiec Gienadij Adamowicz. Jeździł po białoruskich wsiach i przeprowadzał rozmowy ze starszymi kobietami, które znakomicie pamiętały wszystkie układy gimnastyki. Dzięki temu powstało kompendium wiedzy na ten temat, książka „Gimnastyka słowiańskich czarownic”.

Gimnastyka słowiańskich czarownic

Czarownic???

Katarzyna Uramek: Tak, ale nie w sensie wiedźm 🙂 Chodziło o czarowne kobiety, czyli kobiety pełne uroku, czaru, uwodzicielskie. Czas bowiem powiedzieć, że jest to gimnastyka przeznaczona wyłącznie dla kobiet. Matka przekazywała jej zasady w darze swojej córce, gdy ta zaczynała miesiączkować. Przekazanie i nauczenie dziewczynki zasad gimnastyki słowiańskiej było rytuałem przejścia z dzieciństwa w kobiecość. Młodsze dziewczynki nie powinny jej ćwiczyć, ponieważ dość mocno oddziałuje na układ hormonalny i mogłaby przyspieszyć okres dojrzewania. Gimnastyka słowiańska miała kilka zadań – po pierwsze pozwalała zachować siłę, elastyczne i mocne mięśnie w czasach, gdy kobiety ciężko pracowały w polu i rodziły często dzieci. Jak dzisiaj się przekonujemy, ćwiczenia gimnastyki słowiańskiej są tak mądrze wymyślone, że wzmacniają kręgosłup i chronią przed jego urazami, dbają o zdrowie naszych piersi oraz o elastyczne mięśnie dna miednicy. Generalnie więc zostały idealnie zaprojektowane, by dbać o nasze, kobiece zdrowie. Ale dają nam siłę i moc także na innym poziomie. Wszystkie kobiety praktykujące tę gimnastykę, z którymi rozmawiałam, mówią to samo – dzięki niej poczuły dumę ze swojej kobiecości. Pod wpływem ćwiczeń prostuje się sylwetka, głowa unosi wysoko (w przeciwieństwie do jogi ćwiczymy z brodą uniesioną, nie upuszczoną w kierunku mostka), pierś dumnie wypina się do przodu. Za zmianą sylwetki idzie zmiana w poruszaniu się – chód staje się płynny, kołyszący.

– Stajemy się więc „czarowne” 🙂

Katarzyna Uramek: Tak, ale na własnych zasadach. Od wieków kobiety w naszym kręgu kulturowym szukały swojego miejsca i swojej wartości w męskim, patriarchalnym świecie. Do dzisiaj męskie cechy są bardziej cenione, a my próbujemy się dopasować do ich świata, walczymy, żeby traktowano nas tak samo (nie gorzej), chcemy wykonywać zawody, które były uważane za typowo męskie. Tylko że te próby dorównywania mężczyznom na każdym kroku powodują, że swoje kobiece cechy i kobiecą energię trochę chowamy. Wiemy, że usłyszymy, ze nasze łzy są babskie, a wrażliwość to „histeria”. Natomiast poprzez wykonywanie ćwiczeń gimnastyki słowiańskiej, poprzez to, że ćwiczymy w kręgu, tworząc szczególną wspólnotę, nie oceniając się wzajemnie i dając także samym sobie przyzwolenie na ograniczenia naszego ciała, sprawiamy, że nasza energia kobieca ma szansę wypłynąć na wierzch. Dajemy sobie przestrzeń, żeby mogła dojść do głosu. Znakomita większość kobiet, które znam, nagle ma ochotę chodzić na co dzień w sukienkach lub spódnicach. Dają sobie przyzwolenie, by doszła do głosu ich intuicja, zaczynają więcej mówić o tym, co czują, niż o tym, co wiedzą. Wiele kobiet trafiło na warsztaty z gimnastyki słowiańskiej w trudnym momencie swojego życia – podczas rozpadu związku, po utracie pracy, utracie bliskiej osoby. Dzięki ćwiczeniom przestały się kulić, garbić, wstydzić się siebie. Z zahukanych, zmęczonych przeżyciami kobiet zmieniły się w pełne mocy, dumnie wyprostowane, eksponujące piersi i talię „czarownice”.

„Poprzez ćwiczenia, składające się również z afirmacji, zaczęłam się zmieniać, otwierać na nowe, przyjmować to, co niesie życie, z zaufaniem i wewnętrznym spokojem. Zrobiłam milowy krok w kierunku pokochania siebie i pełnej akceptacji tego, kim jestem i skąd pochodzę. Zaczęłam odczuwać więź z przodkami oraz miłość i wsparcie, które płynie od przeszłych pokoleń. Poczułam się zakorzeniona, silna, pełna wewnętrznej mocy. Otworzyłam serce i zawierzyłam intuicji. Wróciłam do siebie”.

Gimnastyka słowiańska dla kobiet

– Powiedziałaś wcześniej, że ćwicząc, dbamy o nasze piersi. Jak to się dzieje?

Katarzyna Uramek: System gimnastyki słowiańskiej składa się z 27 ćwiczeń. W wielu z nich wykonujemy masaż piersi. Zaczynamy ćwiczenie, układając dłonie z tyłu na plecach w okolicach nadnerczy, i przesuwamy dłonie do przodu pod pachami, przemasowując miejsca, w których znajdują się węzły chłonne. Dzięki temu łatwiej przyjmą limfę, która popłynie, gdy w dalszej części ćwiczenia przemasujemy piersi, przesuwając dłonie w stronę mostka, wyżej w stronę szyi, twarzy i wreszcie na końcu układając je nad głową „w pączek”. Zauważyłam podczas warsztatów, że ten ruch masujący piersi, a nawet samo ich dotykanie, jest dla wielu kobiet trudny. Często postrzegamy je jako część ciała potrzebną do karmienia dzieci, obiekt wzbudzający pożądanie mężczyzn. Upychamy je na co dzień w sztywnym biustonoszu i tyle. Tymczasem piersi, ich zdrowie, wygląd, symbolika powinny być dla nas ogromnie ważne. To nasz atrybut kobiecości. Dzięki ćwiczeniom oswajamy się z tym dotykiem, poznajemy swoje ciało, dajemy sobie czułość, uważność i dbamy o zdrowie.

Wykonując sekwencję ćwiczeń, niejako przy okazji dbamy także o sprawne i elastyczne mięśnie dna miednicy. Niestety rzadko poświęcamy im czas i uwagę na co dzień. Tymczasem są one ogromnie ważne – utrzymują wewnętrzne organy na miejscu, odpowiadają za trzymanie moczu i wypróżnianie, podczas porodu pomagają dziecku przyjść na świat, odpowiadają za udane życie seksualne. Większość ćwiczeń wykonuje się też na jednej nodze lub na wspięciu na palce. Są to więc ćwiczenia równoważne, dzięki którym aktywujemy mięśnie głębokie i rozluźniamy napięte powięzi. Gdybyśmy przeanalizowały z punktu widzenia anatomii i fizjologii te dziwne na pierwszy rzut oka ćwiczenia, wymyślone przed wiekami, przekonałybyśmy się, jak wielką mądrością dysponowały nasze przodkinie. Jest to starannie przemyślany i dokładnie opracowany system ćwiczeń.

Gimnastyka słowiańska – zestaw ćwiczeń

Piszesz, że ten system ma 3 poziomy. Co to znaczy?

Katarzyna Uramek: Gimnastykę słowiańską ćwiczymy w 3 pozycjach, mówi się, że w 3 słowiańskich światach (w każdym z nich jest po 9 ćwiczeń):

1. PRAWI – świat górny – ćwiczenia w staniu. To świat boski, związany z duchowością, połączeniem z siłą wyższą, ale też z przodkami – podłączenie do linii rodowej, z tymi, którzy są w niebie.

2. JAWI – świat średni (jawny)– ćwiczenia w klęku. Świat związany z całym naszym życiem na ziemi, głównie wśród ludzi, w przyrodzie, wśród zwierząt.

3. NAWI – świat dolny – ćwiczenia w opadzie. Nawia to słowiańska kraina zmarłych. Dzięki tym ćwiczeniom pracujemy z archetypami, przekonaniami, z rodem i z tym, co niesiemy, a niekoniecznie o tym wiemy (traumy, problemy, tajemnice niewyjaśnione, schematy powtarzane rodowo). Każdemu ze światów jest przypisany konkretny kolor i jednocześnie okres w życiu kobiety:

  • Prawi – kolor biały, czas dzieciństwa, niewinności, czystości.
  • Jawi – kolor czerwony, czas kreacji, ognia w naszym życiu, wybuch seksualności.
  • Nawi – kolor czarny, czas transformacji, mądrości, mocy przemieniania, czas po menopauzie.

Każdy z tych światów jest inną drogą kobiety, ale każdą docieramy do swojej duszy, wnętrza.

„Kiedyś, w dawnych czasach, żyłyśmy znacznie bliżej natury, czułyśmy się jej częścią. Słońce na niebie wyznaczało czas naszej aktywności, księżyc regulował cykl menstruacyjny. Ziemia nas karmiła i poiła. Zmiany pór roku porządkowały organizację naszego życia. Ćwiczy się boso, w luźnych, niekrępujących ubraniach (można w spódnicy lub sukience) z naturalnych tkanin, najlepiej bez biustonosza. Taki strój daje naszemu ciału swobodę ruchów, uwalnia od ucisku spowodowanego przez paski, gumki i inne części garderoby”. (Gimnastyka słowiańska opinie – znajdziemy je w książce „Gimnastyka słowiańska, podróż do esencji kobiecości”.)

gimnastyka słowiańska

– Wygląda na to, że system gimnastyki słowiańskiej został opracowany w głębokim poszanowaniu wiary naszych przodków i w silnej łączności z naturą.

Katarzyna Uramek: Dokładnie tak. Łączność z naturą – czyli otaczającą nas przyrodą, ale też naszą, ludzką naturą, naszą wiarą, przekonaniami, zmianami, jakie w nas zachodzą z upływem lat – jest podczas praktyki niezwykle istotna. Ćwiczymy na trawie, boso, w luźnych sukienkach lub spódnicach niekrępujących ruchów, bez biustonosza. Ale gimnastyka słowiańska czerpie także z astrologii. Każda z nas, w zależności od daty, miejsca i godziny urodzenia, może wyliczyć swój własny zestaw tzw. rodowy. Jest to 6 ćwiczeń i jedno dodatkowe 7, które jest naszym ćwiczeniem głównym. Moim ćwiczeniem wiodącym jest „wewnętrzna równowaga”. Pamiętam, że kiedy przyjechałam pierwszy raz na warsztaty, prowadząca poprosiła, żebyśmy wypowiedziały intencję, z którą przyjechałyśmy na ten warsztat. To był wówczas bardzo trudny czas w moim życiu, brakowało mi wewnętrznego spokoju, marzyłam, żeby móc powrócić do równowagi, którą kiedyś miałam. I tę intencję wypowiedziałam. Nawet się nie zdziwiłam, kiedy na podstawie kalendarza księżycowego wyliczono mi dokładnie, jakich ćwiczeń potrzebuję, a moim ćwiczeniem głównym została właśnie „wewnętrzna równowaga”. Dzisiaj jestem już zrównoważona i poukładana ze sobą, ale to ćwiczenie cenię i lubię najbardziej.

– Lepiej ćwiczyć z innymi kobietami czy samodzielnie?

Katarzyna Uramek: I tak, i tak 🙂 Praktyka w kręgu kobiet daje inny rodzaj energii. Czerpiemy od siebie wzajemnie, wspieramy się. Jeśli ktoś dopiero zaczyna przygodę z gimnastyką słowiańską, to lepiej, żeby robił to pod okiem nauczycielki i razem z koleżankami. Wiele osób mówi, że ćwiczenia są dość trudne i wymagające. Prawdopodobnie dlatego, że są to ćwiczenia zupełnie inne niż te, które znamy z jogi czy pilatesu. Jest to forma ruchu, która porusza takie mięśnie w ciele, których nie używamy zbyt często. I jeśli ćwiczymy w kręgu, będzie nam łatwiej, widząc swoje towarzyszki. Nikt nie musi wykonać określonych ruchów idealnie – każdy robi tylko tyle, ile może w danej chwili. Ponieważ podczas praktyki cały czas dotykamy same siebie, obejmujemy, to pomimo trudu jest to aktywność otulająca, czuła. Wypracowujemy w sobie zgodę na to, że nie wszystko mogę, niektóre pozycje są dla mnie za trudne. Nic na siłę. Może wykonam wszystko poprawnie, kiedy będę na to gotowa.

Ale kiedy już nauczymy się wszystkich 27 ćwiczeń, otrzymamy swój zestaw rodowy, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ćwiczyć samej w domu. Ja ćwiczę codziennie, bo bardzo to lubię. Jest to rodzaj mojej porannej medytacji w ruchu. A kiedy jestem wyjątkowo zmęczona i na nic nie mam siły, robię chociaż jedno ćwiczenie – moje główne. Kiedy tylko jest to możliwe, staram się ćwiczyć na dworze, na trawie, jak najbliżej natury.

„Ćwiczenie pozycji gimnastyki słowiańskiej na łonie natury, oprócz niezwykłej wręcz przyjemności, zaczęło dawać mi poczucie integralności ze światem. Przestałam oddzielać siebie jako człowieka od środowiska naturalnego, stałam się jego częścią. Mogłam swobodnie przechadzać się po lesie bez butów, siadać na mchu i kłaść się na łące. To niezwykłe połączenie zaczęło mi dawać siłę”.

– Wiele kobiet, które ćwiczą gimnastykę słowiańską, mówi, że ta praktyka daje im moc. Co to znaczy?

Katarzyna Uramek: Oprócz mocy czysto fizycznej, czyli mocnego ciała, daje także moc duchową. Daje głęboką pewność siebie, zgodę na to, kim jestem i skąd pochodzę. I jeśli ja akceptuję siebie bez zastrzeżeń, to mam w sobie siłę, by iść przez życie. Przestaję się lękać oceny lub krytyki własnej czy cudzej, bo jestem idealna taka, jaka jestem. Daje nam też zgodę na to, co się wydarza, co przynosi los. Nawet jeśli to, co mnie spotyka, jest niemiłe, służy mojemu rozwojowi, jest darem. Podczas praktyki pracujemy też z afirmacjami. Jedna z nich zawiera esencję gimnastyki słowiańskiej: „Wszystko, co do mnie przychodzi, jest dla mnie dobre i mi służy”. Naprawdę warto ćwiczyć, powtarzać tę głęboką mądrość i patrzeć, jak nasze życie zmienia się na lepsze.

„…do gimnastyki słowiańskiej trzeba niejako dojrzeć, podobnie jak do swojej kobiecości. Mam wrażenie, że dzięki gimnastyce słowiańskiej nie dotyka mnie tzw. zewnątrz. Staję się coraz silniejsza i pewniejsza w różnych aspektach życia. Ciągle słyszę od moich znajomych: „Ale się zmieniłaś, jest taki spokój w tobie” albo „Schudłaś i wyglądasz, jakbyś była wyższa” (pierwsze stwierdzenie jest nieprawdą, bo wagę mam tę samą, ale drugie zdanie jest prawdą, bo znacznie zmieniła się moja postawa) lub „Całkowicie zmieniła ci się energetyka” albo „Wyglądasz na szczęśliwą”

  • Gimnastyka słowiańska – książka. Wszystkie cytaty i opinie o gimnastyce słowiańskiej zamieszczone w ramkach pochodzą z książki Katarzyny Uramek „Gimnastyka słowiańska. Podróż do esencji kobiecości”.