Strona główna DzieckoInfekcje u dzieci Domowe sposoby na katar u dziecka
Strona główna DzieckoInfekcje u dzieci Domowe sposoby na katar u dziecka

Domowe sposoby na katar u dziecka

autor: Dorota Mirska-Królikowska

Czy wiesz, że niemowlę, które nie skończyło roku nie potrafi zaczerpnąć powietrza ustami i oddycha wyłącznie przez nos? Ma też wąskie kanały nosowe. Podczas infekcji wywołanej przez wirusy szybko dochodzi do ich obrzęku i zatkania ich światła. Ale z przeziębieniem mają kłopoty także nieco starsze dzieci, które jeszcze nie umieją wydmuchać nosa. Pediatra dr Joanna Gzik, radzi jakie są najlepsze domowe sposoby na katar u dziecka.

Małe dzieci przeziębiają się nawet kilka razy w roku. I jest to jak najbardziej naturalne, ponieważ dzięki walkom z sezonowymi infekcjami układ odpornościowy uczy się jak zwalczać poważniejsze choroby. Ale towarzyszący przeziębieniu katar daje się maluchom we znaki. Podczas infekcji mają większą potrzebę przytulania się do mamy i ssania – to je uspokaja, daje poczucie bezpieczeństwa. Ale nie mogą tego robić tak jak dotychczas, bo zatkany nos uniemożliwia im zarówno ssanie jak i picie mleka.

Dlatego denerwują się, łapią pierś i puszczają ją, dławią się mlekiem, przeszkadza im spływająca do gardła wydzielina. Nic dziwnego, że są rozdrażnione, marudne i… nieszczęśliwe. W dodatku zalegająca w drogach oddechowych wydzielina doprowadza do powstania stanu zapalnego błony śluzowej nosogardła, powiększenia trzeciego migdała co może spowodować powikłania takie jak zapalenie ucha i zatok. Warto więc poznać domowe sposoby na katar u dziecka. Dzięki nim łatwiej przetrwacie kolejne przeziębienia i szybciej się z nimi uporacie.

– Czy zastosowanie aerozolu z wodą morską to dobry sposób na walkę z katarem u dzieci?

– Dobry, ale nie zawsze się sprawdza. Mamy w aptekach ogromny wybór aerozoli dla niemowląt i małych dzieci z wodą morską, z dodatkami różnych pierwiastków np. działającej antybakteryjnie miedzi, roztwory izotoniczne i hipertoniczne (różnią się stężeniem soli). Dzięki zastosowaniu takiego „psikacza” można szybko i łatwo nawilżyć śluzówkę nosa i rozluźnić wydzielinę co sprawi, że łatwiej pozbędziemy się jej z zakatarzonego nosa.

Teoretycznie spraye przeznaczone dla najmłodszych powinny rozpylać płyn w nosku dziecka delikatnie. Ale nie zawsze tak się dzieje – niektóre uwalniają wodę morską pod sporym ciśnieniem, czego większość dzieci nie lubi. A nawet jeśli psiknięcie jest delikatne, to i tak nikt nie przepada za tym, żeby zimny płyn niespodziewanie dostawał mu się do nosa. Dzieci zazwyczaj odruchowo się cofają i bronią przed nieprzyjemnym zabiegiem.

Z mojego doświadczenia wynika, że delikatniejszym i łatwiejszym do zaakceptowania przez dziecko sposobem jest zastosowanie zwykłej soli fizjologicznej w ampułkach. Wystarczy taką ampułkę przed użyciem ogrzać w ręce do temperatury ciała albo włożyć na kilka minut do szklanki z ciepłą wodą. Następnie leżącemu na plecach dziecku, delikatnie podnosimy bródkę i odchylamy głowę do tyłu, a następnie zakraplamy 1-2 kropelki. Płyn rozpuści wydzielinę dzięki czemu łatwiej wypłynie z nosa na zewnątrz (lub spłynie gardłem do żołądka) i pomoże swobodniej oddychać.

– Wydzielinę z nosa można także odsysać dziecku specjalnym urządzeniem. Warto to robić?

– Tu znowu nie ma jednoznacznie pozytywnej odpowiedzi. Ponieważ jeśli dziecko ma intensywny katar i wydzieliny jest sporo i przeszkadza dziecku w oddychaniu, to oczywiście warto jest użyć aspiratora takiego jak popularna gruszka z miękką końcówką lub innego rodzaju odsysacza. Takich urządzeń na rynku jest sporo – każdy może wybrać takie, które najbardziej mu odpowiada i najłatwiej mu się z niego korzysta.

Jeśli ma odpowiednie certyfikaty, jest bezpieczne i można go używać. Dopóki dziecko nie nauczy się samodzielnie wydmuchać nosa, warto mu w tym pomóc. Natomiast często spotykam się z tym, że rodzice zaniepokojeni wydawanymi przez niemowlę nietypowymi dźwiękami np. furczeniem, dobiegającym z nosa, są przekonani, że maluch ma problem z oddychaniem i próbują zastosować aspirator. Ale… niczego nie potrafią z nosa usunąć.

Otóż warto wiedzieć, że furkoczący oddech niekoniecznie musi być objawem kataru. Występuje u wielu niemowląt i świadczy o wiotkości krtani. Jest to objaw fizjologiczny, krtań dojrzeje i dziwne dźwięki wydawane podczas oddychania po prostu ustaną. Ale może być też tak, że dziecko rzeczywiście ma katar, a furkotanie dochodzące z nosa świadczy o tym, że zalega w niej wydzielina – ale może być położona wyżej w okolicy trzeciego migdała i żaden aspirator jej wówczas nie usunie, może za to zaszkodzić.

Sprawdź też, jak leczyć zapalenie krtani u dzieci.

Katar u niemowląt - jak leczyć?

– Dlaczego?

– Każdy aspirator działa na zasadzie podciśnienia. Przykładamy urządzenie do noska, ono wytwarza podciśnienie, które wysysa wydzieliną na zewnątrz. Ale jeśli tej wydzieliny nie ma, podciśnienie sprawia, że pociągamy wielokrotnie błonę śluzową nosa. Dochodzi do jej podrażnienia, na które zareaguje produkując śluz. Prowokujemy więc wystąpienie „kataru”, którego tak naprawdę nie było. Dlatego zanim użyjemy „gruszki” czy innego „odkurzacza” zastanówmy się, czy jest to naprawdę potrzebne i nie róbmy niczego na siłę.

– W jakim wieku dziecko jest gotowe, żeby samodzielnie wydmuchać nos?

– To zależy od dziecka. Znam dwulatki, które świetnie sobie z tym radzą, a niektóre pięciolatki jeszcze tej sztuki nie posiadły. Ale istnieje świetny sposób, dzięki któremu kilkulatek błyskawicznie nauczy się wydmuchiwać nos. Korzysta z niego wielu rodziców moich małych pacjentów i zawsze z dobrym skutkiem:-) Mamo, lub tato: usiądź na krześle i poproś dziecko, żeby stanęło naprzeciwko ciebie.

Następnie delikatnie zatkaj palcem jedną dziurkę jego nosa i poproś malca, żeby podniósł jedną nóżkę (ugiętą w kolanie) wysoko do góry i mocno tupnął w podłogę. W takiej sytuacji dziecko skupione na tupnięciu nieświadomie robi wdech i szybki wydech co sprawia, że „glut” wyskakuje z dziurki nosa i łatwo go wytrzeć chusteczką. Całą zabawę powtarzamy z drugą dziurką i drugą nogą. Po kilku takich tupaniach, malec nauczy się wydmuchiwać nos samodzielnie.

– A co pani myśli o butelkach z płynem do oczyszczania nosa i zatok?

– No cóż, kolejny wynalazek, do którego nie mam przekonania. Oczywiście nie mogą takich irygacji stosować małe dzieci, ale niektórzy lekarze zalecają starszym takie przepłukiwanie dróg oddechowych. Niestety, wielokrotne zastosowanie takiej płukanki podczas której wtłaczamy pod ciśnieniem dużą ilość płynu, sprawi, że wyrzucimy na zewnątrz nie tylko szkodliwe mikroorganizmy, ale także dobre bakterie, które tworzą prawidłową florę zasiedlającą nosogardło.

Tak wyjałowione, będzie bezbronne wobec kolejnego ataku patogenów. Być może rozwiązaniem tego problemu byłoby zastosowanie po takim solidnym czyszczeniu probiotyku donosowego. Można już kupić takie specyfiki w aptece, ale nie jest to na razie popularna metoda. Bałabym się też, że podciśnienie, które wytwarza się podczas takiego zabiegu w drogach oddechowych podrażni trąbki słuchowe (które schodzą do gardła) i pojawi się problem z uszami. Dlatego ja starszym dzieciom zalecam zdecydowanie bezpieczniejszą i mniej inwazyjną płukankę.

Podobnie jak w przypadku niemowlęcia potrzebna będzie pojemniczek ogrzanej do temperatury ciała soli fizjologicznej. Dziecko kładzie się na plecach na łóżku z głową zwieszoną do dołu. Wkraplamy mu kolejno do dziurek nosa po 3 kropelki płynu a malec w tym czasie powtarza głośno kikikikikiki.

– Kikikiki?

Tak, to bardzo ważne, ponieważ mówiąc kikikikiki mamy takie ułożone podniebienie, że przytyka ono mechanicznie tylne nozdrza, co powoduje, że sól fizjologiczna wędruje do nosa i zatok, a nie spływa do gardła po jego tylnej ścianie. Kropelki delikatnie rozluźnią wydzielinę i dziecku będzie łatwiej wydmuchać nos.

Poza tym samo zakraplanie płynu nie jest szczególnie przyjemne (nawet jeśli jest ciepły), a raźne pokrzykiwanie kikikikiki wprowadza element dobrej zabawy, humoru, który podczas infekcji zawsze dobrze wpływa na samopoczucie.

Powiązane artykuły