Strona główna Najnowsze artykuły 7 kobiecych seriali, które poprawią ci nastrój
Strona główna Najnowsze artykuły 7 kobiecych seriali, które poprawią ci nastrój

7 kobiecych seriali, które poprawią ci nastrój

autor: Dorota Mirska-Królikowska

Czasami jest ci po prostu źle, smutno i wszystko widzisz w czarnych barwach. Oto remedium na chandrę – dobry serial, który przeniesie cię w inny świat, do grona nowych przyjaciół, w opowieść pełną dobra, miłości i ciepłych, życzliwych łez. Ostrzegam! Będę polecała kobiece seriale – typowo babskie opowieści – takie, które ogrzeją serce jak łyk gorącego cappuccino.

Chyba każda z nas ma takie dni, kiedy ma ochotę zaszyć się w mysią dziurę, ponarzekać na cały świat i po prostu sobie popłakać. To dni, w których wyciąga się z zamrażalnika pudełko lodów (i zapomina na jakiś czas o diecie), otula nogi ciepłym kocem i zapala pachnącą świecę. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze babskich plotek, ciepłych, rodzinnych opowieści, po których szybciej wraca się do równowagi. Znajdziecie je w tych 7 serialach.

1. Grace i Frankie

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam streszczenie tego serialu, uznałam, że mogę go sobie odpuścić. Opowieść o dwóch 80-letnich kobietach porzuconych przez mężów? Starsi panowie po latach przyznają się przed swoimi żonami, że od dawna pozostają ze sobą w związku i decydują się na coming out. Tytułowe bohaterki, czyli Grace i Frankie, niespodziewanie muszą ze sobą zamieszkać.

Nie brzmi to zbyt optymistycznie i pewnie mogłoby być niezłym materiałem na dramat psychologiczny.  Na szczęście moja miłość do Jane Fondy zwyciężyła – musiałam ją zobaczyć w roli Grace.

Po pierwszym odcinku stałam się wierną fanką serialu i z niecierpliwością czekam na kolejne sezony. Absolutnie genialni aktorzy: obok seksownej, prześlicznej (jak ona to robi!!!?) Jane Fondy – zwariowana hipiska, Lily Tomlin, a w rolach zakochanych mężów Martin Sheen i Sam Waterston.

Perypetie tej przedziwnej patchworkowej rodziny są prześmieszne, pełne ciepła i błyskotliwych dialogów. Nie jest to jednak w żadnym razie humorystyczny sitcom, ale błyskotliwa opowieść o przedziwnych więzach rodzinnych, kobiecej przyjaźni pomimo wszystko, szalonych romansach, seksie (oj tak!), w której nie brak ziaren goryczy.

Dość powiedzieć, że przedsiębiorcze panie otwierają świetnie prosperujący biznes produkujący gadżety erotyczne dla seniorów z artretyzmem…

Na granicy dobrego smaku? Wcale nie! Ludzkie, normalne, pełne czułości i humoru. Czasami warto obrócić najtrudniejsze sytuacje w żart, by znaleźć odpowiednią perspektywę i spojrzeć na nie optymistycznie. Nic dziwnego, że serial „Grace i Frankie” stał się międzynarodowym hitem i zyskał niemal 30 nominacji do różnego rodzaju nagród filmowych. 

7 najlepszych książek na wakacje

2. Gilmore girls (Kochane kłopoty)

Lorelai ma 16 lat, gdy zachodzi w ciążę. Nie zgadza się na zaaranżowane małżeństwo, rzuca szkołę i wraz z córeczką ucieka od bajecznie bogatych, ale oschłych i władczych rodziców. Nie ma grosza przy duszy, ale chce ofiarować swojemu dziecku ciepłe, normalne życie z dala od wyższych sfer.

Akcja serialu (zaczęto go kręcić w 2006 r.) zaczyna się 16 lat później, gdy matka i córka, niezwykle zżyte ze sobą, zapraszają nas do swojego świata: do zagraconego, ale uroczego domu, do małego miasteczka na trochę zwariowanej amerykańskiej prowincji.

Rory jest niezwykle zorganizowaną, punktualną, idealną uczennicą, za to Lorelai pozostała szaloną, zbuntowaną „nastolatką”, uroczo rozkapryszoną.

Udało się stworzyć niezwykłą minirodzinę: obie kobiety piją hektolitrami kawę i jedzą z upodobaniem śmieciowe jedzenie w pobliskiej jadłodajni (żadna nie potrafi gotować), oglądają te same filmy, zwierzają się sobie ze wszystkiego, mają wręcz swój metajęzyk i – gotowe są skoczyć za sobą w ogień.

Kadr z serialu Kochane kłopoty.

A w tle perypetie szkolne i pierwsze miłości Rory, walka z toksycznymi rodzicami i poszukiwanie siebie Lorelai, codzienne problemy i problemiki. 

Pamiętacie legendarny „Przystanek Alaska”? Opowieść o przedziwnych mieszkańcach małego miasteczka, w którym nikt nikogo nie ocenia, nie krytykuje, tylko akceptuje takim, jakim jest? Jeśli brakuje wam tego ciepła i takiego „przytulenia do serca”, to znajdziecie je w „Gilmore girls”.

Tu nie ma czarnych charakterów, każdy ma szansę naprawić błąd i to nie jeden raz, ale tyle razy, ile trzeba. Ludzie są szczerzy i otwarci, niejednokrotnie śmieszni w swoich dziwactwach, ale nikomu to nie przeszkadza.

Odradzam oglądanie tego serialu psychologom: zapewne uznają relację matkująca córka – niedojrzała matka oraz egocentryczni rodzice kontra córka i wnuczka za toksyczne. Ale reszta świata oczywiście pokochała dziewczyny z Gilmore, zaprzyjaźniła się z nimi i nie da powiedzieć na ten słodko-gorzki serial złego słowa!

Nic dziwnego, że nakręcono aż 7 sezonów, a w ubiegłym roku powstał jako uzupełnienie serialu (ach, te zaplątane sprawy sercowe bohaterek! Każdy stawiał na innego narzeczonego dla matki i córki J) miniserial: „Kochane kłopoty: rok z życia”.

Jeśli szukacie ciepłego kąta, w którym można przeczekać burzę i w którym zawsze będzie na was czekała filiżanka mocnej kawy, wpadajcie do Lorelai i Rory. Możecie na nie zawsze liczyć.

Sposoby na chandrę – skąd czerpać energię do życia?

3. Ania, nie Anna

Kochałyście w dzieciństwie Anię z Zielonego Wzgórza? Przeżywałyście jej przyjaźń z Dianą i miłość do Gilberta? Do dziś czujecie zapach kwitnącego drzewa jabłoni pukającego do jej okna na poddaszu? Jeśli tak, koniecznie obejrzyjcie serial „Ania, nie Anna”.

Wiernie adaptuje książkę, ale odziera ją z lukru, pieczołowicie odtwarza rzeczywistość prowincji kanadyjskiej XIX wieku, podkreśla zdecydowanie wątki feministyczne, walki o prawa czarnoskórych oraz Indian i dzięki temu ożywia i napełnia emocjami dobrze znaną opowieść.

Sceny z sierocińca, w którym wychowała się Ania (ledwie zarysowane w książce), w serialu ściskają za serce – tam naprawdę jest strasznie, brudno, a dzieci są traktowane jak przeszkadzający towar… Jakim cudem poniewieranej latami Ani udało jej się zachować tyle optymizmu i wiary w ludzi?

Największym odkryciem serialu jest jednak Amybeth McNulty w roli Ani Shirley. Nie mam pojęcia, jak twórcom filmu udało się ją znaleźć! To prawdziwa Ania Shirley – urocza brzydula, piegowata, z krzywymi zębami, z rudymi warkoczykami. Ma w sobie tyle energii i niesie tak czyste, niewinne dobro, że w kilka chwil zjednuje nasze serca.

Jeden z najpiękniejszych i najlepiej zrealizowanych seriali, jakie można zobaczyć na platformie Netflix. 

10 książek dla dzieci do wspólnego czytania

4. Rita

Pyskata, szczera do bólu, w konflikcie z rodziną, pakująca się co rusz w nowe kłopoty, za to gotowa wskoczyć w ogień za swoimi uczniami. Rita (fenomenalna w tej roli Mille Dinesen) to typowa antybohaterka – chodzi we flanelowej koszuli w kratę i czarnej skórze, pali papierosa za papierosem w dziewczyńskiej toalecie w szkole, wdaje się w romanse (z przedziwnymi partnerami), niedojrzała emocjonalnie, pokiereszowana przez życie.

Jest chyba najbardziej kontrowersyjną nauczycielką, jaką można sobie wyobrazić. Ale nie sposób jej nie pokochać. To kumpela, z którą można konie kraść, która nigdy cię nie zawiedzie. 

W zalewie amerykańskich produkcji serial wyprodukowany w Danii jest świeżym i nowym zjawiskiem, także kulturowym. Obserwacja życia rodzinnego czy szkolnego Duńczyków może nas zadziwić. Rodzice czy nauczyciele rozmawiają w dziećmi na tematy seksu, nagości, orientacji seksualnych, narkotyków w wyjątkowo bezpośredni sposób.

W Polsce, gdzie nadal toczy się dyskusja, czy wprowadzać edukację seksualną do szkół, serial ten może przyprawić co bardziej konserwatywne osoby o palpitacje serca. 🙂

Rita nie ma żadnych zahamowań, uczniowie mogą z nią porozmawiać na każdy temat. I mogą być pewni jednego – nigdy ich nie zawiedzie. Będzie ich bronić nawet przed rodzicami, jeśli uzna, że źle traktują swoje dzieci, przed dyrektorem i każdym, kto nie szanuje ich niewinności i delikatności. Jest ich niezłomną tarczą, choć sama zbiera cios za ciosem.

Poznajemy ją stopniowo, odkrywamy mroczne tajemnice i z odcinka na odcinek coraz bardziej podziwiamy. Skąd kobieta, w życiu której wszystko się wali i nie ma w nim niczego pewnego, ma tyle siły?!

Wokół tajfun uczuć, zdarzeń, a ona trwa i wciąż potrafi kochać i walczyć o swoje marzenia. Niech jej się uda! – kibicujemy jej z całego serca.

Optymizmu można się nauczyć – sprawdź jak!

5. Derry girls

Pokochałam ten serial miłością absolutną. Przy każdym odcinku zaśmiewam się do łez. Dawno nie widziałam tak ciepłej, bezpretensjonalnej komedii obyczajowej z tak wyraziście zarysowanymi bohaterkami. Derry to mała mieścina w północnej Irlandii.

Lata 90. Odlotowe fryzury, zabawne ciuchy, szalone dziewczyny (przy czym żadna nie przypomina hollywoodzkiej piękności), normalne, fajne kumpele. W tle zarysowany konflikt z „przebrzydłymi Angolami”.

Dziewczyny marzą o pierwszym seksie, kłócą się z rodzicami, chodzą na tłuste frytki i ryby (o ekologicznej żywności nikt wówczas nie słyszał), uczą się w katolickiej szkole – oczywiście jest to szkoła tylko dla dziewcząt. Ach, ale co to za genialna szkoła! Siostra dyrektorka niby trzyma swoich uczniów krótko, ale tak naprawdę bardzo ich lubi.

Zachowuje stoicki spokój w obliczu szaleństw swoich uczennic. W dodatku ma wyjątkowe poczucie humoru i dystans do wielu kościelnych autorytetów. Pewnego dnia do szkoły trafia chłopak, w dodatku Angol! Dzieje się, oj dzieje (wyobraźcie sobie, co biedak przeżywa w szkole, w której nawet nie ma męskiej toalety!).

Kadr z serialu Derry Girls.

Każdy odcinek to prawdziwa uczta dla zmysłów – jeśli ktoś zna angielski, będzie się bawił w sposób wyjątkowy, słysząc irlandzki slang z przedmieść, jakim posługują się bohaterowie. Reżyser, kostiumograf i scenograf wykonali kawał porządnej roboty, przywracając klimat prowincji irlandzkiej sprzed lat.

„Bycie dziewczyną z Derry to stan umysłu” – mówią główne bohaterki. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zawsze, ale to zawsze możesz sobie poradzić, jeśli masz wokół siebie dobre przyjaciółki. O, tak! Ten stan umysłu pomoże ci się wydobyć nawet z największego dołka.

10 sposobów na dobry nastrój

6. Good witch

Jesteście na diecie? Obejrzyjcie odcinek „Good witch”, czyli „Dobrej czarodziejki” – zastąpi wam spory kawałek tortu bezowego z kremem. Dawka słodyczy płynąca z opowieści o pięknej, mądrej i obdarzonej wyjątkowymi mocami Cassie jest bowiem naprawdę baaaardzo duża.

Bohaterka grana z ogromnym wdziękiem przez Catherine Bell w każdym widzi dobro, potrafi znaleźć rozwiązanie nawet najtrudniejszych sytuacji rodzinnych i miłosnych, w dodatku, jak na prawdziwą czarodziejkę przystało, leczy ziołami (sama komponuje mieszanki dla osoby potrzebującej), maściami i wonnościami.

Pomimo tego, że straciła w wypadku męża i sama wychowuje córkę – oczywiście równie piękną, mądrą i utalentowaną – uśmiech nigdy nie schodzi jej z twarzy. Ach, każda z nas chciałaby mieć taką sąsiadkę – Cassie bowiem nie tylko obdarza wszystkich dobrem i pięknem, ale w dodatku świetnie gotuje, wykorzystując czarodziejskie receptury.

Tymczasem przybywający na baśniową prowincję przystojny chirurg, wierzący tylko w naukę i twardo stąpający po ziemi, nie jest zachwycony sąsiedztwem dziwnej kobiety. Do czasu… Oczywiście wszyscy wiemy, co zdarzy się dalej, ale śledzimy losy tej pary z zapartym tchem.

Lubicie kryminały i czekacie na czarny charakter? Doczekacie się – do miasteczka przybędzie bowiem „czarownica”. Gdy idzie ulicą, gasną nawet latarnie… Ale spokojnie, w serialu tego typu zło to po prostu zranione dobro, które czeka na wybawienie. Tu wszystko dobrze się kończy.

A więc jest to typowa bajka dla dorosłych, słodka, miła i ciepła: beza po prostu. 🙂 Ale kto nie lubi osłodzić sobie gorszych chwil kawałkiem puszystego ciasta…

Bajki dla dzieci – do wspólnego czytania

7. Głos serca

Perełeczka dla osób, które uwielbiają filmy kostiumowe. Stęsknionych za czasami, gdy damy nosiły bajeczne kapelusze i suknie ciągnące się po ziemi oraz w każdych okolicznościach miały idealne fryzury. Za czasami, gdy panowie byli dżentelmenami, jeździli konno i kłaniali się głęboko swoim damom, muskając ustami czubki palców ich dłoni.

Akcja „Głosu serca” rozgrywa się w małym, górniczym miasteczku na początku XX wieku na zachodzie Kanady. Bajkowe krajobrazy, prześliczne domeczki, romantyczny kościółek, dzwonnica. Wszystkie aktorki są śliczne, a aktorzy przystojni, kadry są przepięknie skomponowane, obowiązkowo z kołyszącym się na wietrze kwiatkiem lub motylkiem…

Zabrzmiało nieco złośliwie? No cóż, „Głos serca” nie ma nic wspólnego z prawdziwym, krwistym filmem historycznym. Historycy znający dzieje Kanady pewnie złapaliby się za głowę, gdyby zechcieli ocenić realia epoki.

Ale też nie po to ów serial został nakręcony. To po prostu kolorowe, bajeczne tło, na którym rozgrywa się pełna wdzięku, bezpretensjonalna opowieść o młodej, pełnej ideałów nauczycielce Elisabeth Thatcher. 

Elisabeth przybywa do biednego miasteczka z idealistycznym marzeniem – chce uczyć dzieci i udowodnić bogatej rodzinie, że jest silną, samodzielną kobietą. Trafia w sam środek dramatu – oto w pobliskiej kopalni zginęli niemal wszyscy mężczyźni. Kobiety, które pozostały wdowami, straciły synów i wszystkie pieniądze, muszą znaleźć siłę, by – pomimo rozpaczy – przetrwać.

To serial o kobiecej solidarności, o tym, że kobiety może i noszą koronkowe rękawiczki, ale kiedy trzeba, zakasują rękawy i wykonują prace, którym nie podoła żaden mężczyzna. O tym, że dobro, delikatność oraz uprzejmość wbrew pozorom mogą być ogromną siłą.

Oczywiście jest tu także miejsce na romanse i miłość, a raczej miłości – bo barwnych postaci kobiecych przewija się przez 7 nakręconych do tej pory sezonów sporo i wszystkie mają zagmatwane życie uczuciowe. 

Przy serialu „Głos serca” po prostu się odpoczywa, płynie po pięknym jeziorze, zanurza rękę w perlistej wodzie i podziwia widoki. 

………………………………………………………………………..

 

Wszystkie seriale dostępne na platformie Netflix.

Czy nasz nastrój zależy od bakterii w jelitach?

Powiązane artykuły