Zapachy i konserwanty w kosmetykach – sprawdź, na które lepiej uważać

Liczba uczuleń na zapachy i konserwanty w kosmetykach rośnie. Prawdopodobnie dlatego, że stosujemy coraz więcej preparatów, w których one występują. Czy jest jakaś sensowna droga wyjścia z tego problemu.
Konserwanty i zapachy w kosmetykach - na które z nich uważać?

konsultacja: prof. nadzw. dr hab. n. med. Beata Kręcisz, kierownik Kliniki Dermatologii Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach, Ewa Starzyk, dyrektor ds. naukowych i legislacyjnych, Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego

Można usłyszeć głosy, które przestrzegają przed używaniem zbyt dużej liczby aromatyzowanych preparatów higieny osobistej. Odradza się, na przykład, stosowanie pachnących chusteczek czy innych preparatów do pielęgnacji niemowląt. Dlatego, że nadużywanie aromatów, które występują przecież taże w jedzeniu i chemii gospodarczej – może ostatecznie wywołać alergię. To wszystko prawda. Jednak bardzo trudno ich uniknąć, bo aromaty są wszędzie. Ewa Starzyk dyrektor ds. naukowych i legislacyjnych, w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego, uspokaja, że nie ma sensu wpadać w panikę i rezygnować np. z ulubionych perfum i innych pachnących kosmetyków, jeśli nie powodują żadnych reakcji niepożądanych.

Testy alergologiczne

Większość z nas nie jest uczulona na składniki kosmetyków i może bezpiecznie ich używać przez całe życie. W przypadku osób uczulonych objawy zawsze są zauważalne – wysypka, swędzenie, pęcherze. Nie można nie poczuć, że nie tolerujemy jakiegoś kosmetyku. Składniki kosmetyków dopuszczonych do obrotu nie kumulują się w organizmie. Większość z nich nie wnika do organizmu, a te, które wnikają – są metabolizowane i wydalane. Zapachy i aromaty otrzymuje się z produktów naturalnych (pochodzenia zwierzęcego lub roślinnego), mogą też zawierać składniki syntetyczne. Z ponad 3000 substancji zapachowych mogą uczulać jedynie niektóre, a ryzyko wystąpienia alergii na te składniki występuje głównie u osób o skórze wrażliwej.

Konserwanty i zapachy w kosmetykach - czy są niebezpieczne dla zdrowia?

Warto też pamiętać, że wśród składników zapachowych o potencjalne uczulającym, większość to substancje naturalne, powszechnie występujące w naturalnych olejkach, ekstraktach roślinnych, owocach itd. Problemem w diagnostyce uczuleń na składniki zapachowe jest to, że w dostępnych testach dermatologicznych dostępnych jest jedynie 15 potencjalnych alergenów zapachowych: aldehyd cynamonowy, alkohol cynamonowy, geraniol, eugenol, izoeugenol, absolut z mchu dębowego, aldehyd alfa- amylocynamylowy, aldehyd alfa-heksylocynamylowy hydroksycytronelal, farnezol, kumaryna, cytral, cytronellol, farnezol oraz hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde (HICC).

A, jak mówi Ewa Starzyk, możliwe jest uczulenie na inny składnik kosmetyku. Jednak trudno takie uczulenie diagnozować. – Te testowane w pierwszej kolejności składniki częściej, niż inne, wywołują uczulenia, dlatego wybrano je do testów. Oczywiście nie wszyscy się uczulą – również na te częściej uczulające substancje. Dotychczas w statystykach uczuleń dość często występowały mech dębowy oraz HICC, ale wkrótce zostaną one uregulowane. HICC zostanie zakazany a mech dębowy nie będzie zawierał alergenów atranolu i chloroatranolu. Nieco rzadziej powodują uczulenia alkohol i aldehyd cynamonowy.

Jeśli stwierdzimy nietolerancję kosmetyku, możemy sprawdzić, czy nie powoduje tego alergia na któryś ze składników kompozycji zapachowej. U osób, które często obserwują nietolerancję na produkty kosmetyczne warto wypróbować używanie produktów bezzapachowych – taka informacja musi być podana na opakowaniu (w składzie produktu nie występuje składnik o nazwie „Parfum” lub „Aroma”) – wyjaśnia Ewa Starzyk.

Afera z konserwantami

Drugim potencjalnym alergenem są konserwanty. Choć to substancje niezbędne do tego, by kosmetyk zachował swoje właściwości i był bezpieczny w stosowaniu. Ewa Starzyk i prof. Beata Kręcisz kierownik Kliniki Dermatologii Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach, przyznają, że kosmetyczne konserwanty mogą wywoływać reakcje alergiczne u coraz większej liczby osób. Ostatnio głośno było o metyloizotiazolinonie (MIT), który wywołuje alergie i zapalenia skóry. Na całym świecie masowo rośnie procentowa skala częstotliwości uczuleń na ten składnik. Również w Polsce.

Zapachy w perfumach i kosmetykach.

Pierwsze sygnały pojawiły się w 2010 roku (sam konserwant zaczął być stosowany w kosmetykach w 2005 roku). – Lata 2011-2014 to lawinowy wzrost takich doniesień – mówi Ewa Starzyk, i dodaje, że w 2013 roku MIT został ogłoszony alergenem kontaktowym roku przez Amerykańskie Stowarzyszenie Alergii Kontaktowej. Przyznaje, że MIT w kosmetykach zaczął być w pewnym momencie wykorzystywany bardzo powszechnie, bo w 2009 roku z listy substancji dozwolonych w kosmetykach niespłukiwanych wycofano mieszaninę metyloizotiazolinonu z metylochloroizotiazolinonem (MIT/MCIT). W jej miejsce dopuszczono natomiast stosowanie MIT jako substancji samodzielnej, i to w stężeniu ponad 30 proc. większym niż wcześniej. To sprawiło, że bardzo wiele osób zaczęło mieć kontakt z tą substancją praktycznie na co dzień.

Sytuację pogorszył też fakt, że w przemyśle kosmetycznym zaczęło brakować innych dostępnych i skutecznych konserwantów. Przyczyniła się do tego m.in. zła prasa parabenów. Z tego powodu coraz więcej producentów podawało na swoich produktach informację: „paraben free”. A funkcje konserwujące powierzano MIT. Trzeba tu wyjaśnić, że parabeny o wiele rzadziej wywołują uczulenia, są bezpieczne w stosowaniu i bardzo dobrze przebadane. Dlaczego więc mają tak złą opinię? Po opublikowaniu badań brytyjskich naukowców. Chodzi o to, że parabeny mają działanie estrogenne (słabe i nieszkodliwe dla człowieka). Jednak w 2004 roku dr Philippa Darbre z Uniwersytetu Reading w Anglii opublikowała wyniki badań, które pokazywały, że znaleziono co najmniej jeden z estrów parabenów w gruczołach sutkowych 40 kobiet, które przeszły mastekotomię. Zrodziło to podejrzenia, że stosowanie w okolicy pachowej kosmetyków z parabenami może mieć jakiś związek z ryzykiem zachorowania na raka.

Substancje te – zdaniem dr Darbre – mogą naśladować działanie żeńskiego hormonu płciowego – estrogenu, który jest najważniejszym czynnikiem wzrostu raka piersi. Ewa Starzyk wyjaśnia, że potem wielu innych naukowców dowiodło błędu opinii dr Darbre. – Z badań wynika, że guzy nowotworowe to taki „śmietnik” wszelkich zbędnych substancji. Jednak nie dało się zatrzymać negatywnej opinii o parabenach i informacja utrwaliła się w świadomości społecznej – podsumowuje Ewa Starzyk. A jak zatem branża kosmetyków odpowiada na problem wzrostu uczuleń na konserwanty? W 2013 Komitet Naukowy Cosmetics Europe – organizacji reprezentującej interesy ponad 4 tys. firm kosmetycznych w Europie, zarekomendował wycofanie MIT z kosmetyków niespłukiwanych (które pozostają na skórze w postaci kremów i balsamów) i ograniczenie jego ilości w produktach, które są spłukiwane (szampony, żele pod prysznic).

Szkodliwe substancje w kosmetykach - konserwanty i zapachy.

Komisja Europejska dwa lata później wprowadziła również identyczne prawo – zakaz stosowania MIT w produktach niespłukiwanych. To powinno spowodować znaczny spadek uczuleń na ten składnik. Nie jest to jednak proste. – Producentom zaczyna brakować substancji konserwujących, które mogliby wykorzystywać w kosmetykach – zwraca uwagę Ewa Starzyk. – Komisja Europejska obniżyła maksymalne dozwolone stężenie MIT także w kosmetykach spłukiwanych. To jednak spowodowało praktycznie zakaz jego stosowania. Dobre działanie tego konserwantu uzyskuje się bowiem dopiero przy wyższym stężeniu. Branża próbuje sobie radzić, proponując inne, niż konserwanty, elementy konserwujące, np. specjalne opakowania czy substancje wspomagające. Coraz odważniej zaczyna się też mówić o powrocie do parabenów. – Aby jednak było to możliwe niezbędna byłaby zmiana świadomości konsumentów i uodpornienie ich na „czarny PR” wokół tej grupy konserwantów – mówi dyrektor naukowy PZPK.

Podsumowuje też, że nie mamy lodówki w łazience, by tam przechowywać preparaty niekonserwowane. Zresztą ich produkcja byłaby bardzo droga. Z kolei kosmetyki w małych jednorazowych dawkach– byłyby bardzo nieekologiczne. Musiałyby być pakowane sterylnie i przechowywane w malutkich opakowaniach (do szybkiego zużycia), co zwiększałoby problem utylizacji odpadów. Z kolei przerzucenie się na produkty własnej roboty wcale nie oznacza bezpieczeństwa. Nie mamy pewności, czy składniki, których użyjemy, są bezpiecznie mikrobiologicznie i jakościowo – potrzeba by do tego badań laboratoryjnych i szczegółowej oceny toksykologicznej – mówi Ewa Starzyk.

Na co uważać przy wyborze kosmetyków?

Tym, czego powinno się unikać, są kosmetyki z nieznanych źródeł. Kupowane w Internecie na podejrzanych portalach, sprowadzane spoza Unii Europejskiej – szczególnie z Chin. Nie ma jednej instytucji, która by je dopuszczała do obrotu. Zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 z dnia 30 listopada 2009 r. dotyczącego produktów kosmetycznych producent lub importer kosmetyków jest osobą odpowiedzialną za bezpieczeństwo ich stosowania.

Konserwanty w kosmetykach - kosmetyki produkowane w UE.

Można zatem sprowadzić kosmetyki, które w krajach Unii Europejskiej nie mogłyby być sprzedawane. Na przykład popularne i chętnie kupowane kosmetyki azjatyckie są produkowane w oparciu o zupełnie inne prawo niż w Europie. To oznacza, że ich producenci mogą np. testować je na zwierzętach i dodawać nowe, nieprzebadane jeszcze substancje. Z jednej strony sprawia to, że są najbardziej innowacyjne na świecie. Z drugiej strony istnieje ryzyko kontaktu z substancjami uznanymi za szkodliwe i zakazane do stosowania w Europie. Np. sprawdzono, że do serii wybielających dodawany jest hydrochinon – substancja zakazana w Unii Europejskiej ze względu na możliwe działania rakotwórcze, zaś powszechnie stosowana w kosmetykach azjatyckich.

Dlatego zawsze lepiej sprawdzić, czy firma sprzedająca kosmetyki spoza UE ma dobre opinie, jest wiarygodna, ma biuro z realnym adresem, numerem telefonu, mailem – można ją zweryfikować.

12.12.2018
Będziemy coraz częściej chorować na alergie kontaktowe. Szkodzą nam wszechobecne toksyczne składniki kosmetyków. Taka informacja obiegła polski i europejski Internet. Czy naprawdę można ufać już tylko produktom własnej roboty?
16.01.2019
Niepozorna, szara kostka, właściwie bez zapachu. Przed laty powszechna w każdym domu, potem jako symbol „szarej, smutnej rzeczywistości PRL” zapomniana i nieobecna w sklepach. Jej miejsce w łazienkach i na półkach drogerii zajęły kolorowe mydełka kuszące wymyślnymi nazwami, efektownymi opakowaniami i zapachami.  I chociaż wydawało się, że szare mydło podzieli los wielu produktów z minionej epoki […]
14.02.2019
W Polsce z roku na rok rośnie liczba odpadów komunalnych, produkowanych tylko przez jednego mieszkańca. Obecnie wynosi ona aż 300 kg! Sprawdź, jak segregować śmieci i jak produkować ich znacznie mniej.
21.02.2019
Dieta w ciąży jest niezwykle ważna, bo od tego co jesz zależy twoje samopoczucie. Jeśli masz problemy z niskim poziomem żelaza, dokuczają ci mdłości, jesteś poddenerwowana, wypróbuj 5 sprawdzonych przepisów dietetyczki Katarzyny Błażejewskiej-Stuhr. Więcej przepisów Kasi oraz porad dietetycznych (i nie  tylko!) dla przyszłych mam znajdziecie w książce „CUDowne 9 miesięcy”, która ukaże się wiosną. […]
08.05.2018
Opryszczka pojawia się na ustach w najmniej odpowiednim momencie: tuż przed ważnym egzaminem, pierwszego dnia wakacji albo kiedy szczególnie ci zależy, żeby ładnie wyglądać… Oto pięć sprawdzonych sposobów, które pomogą ci ją pokonać.
24.08.2018
Zwyczajne, poczciwe jabłko jest naszą narodową bronią w walce o zdrowie. Nie płynie do nas przez ocean zakopane w pestycydach. Rośnie dosłownie za płotem. Od zawsze dawało moc. I smak. Nie bez powodu należy mu się ważne miejsce na naszym stole i w apteczce. Konsultacja Alicja Kalińska, dietetyk, doradca żywieniowy, dyrektor, Centrum Dietetycznego SetPoint.