Strona główna Bądź eko Adam Wajrak o polowaniu na dziki i ustawie o zwalczeniu ASF
Strona główna Bądź eko Adam Wajrak o polowaniu na dziki i ustawie o zwalczeniu ASF

Adam Wajrak o polowaniu na dziki i ustawie o zwalczeniu ASF

autor: Anna Augustyn-Protas

Nie chodź po lesie, bo pójdziesz do więzienia. Albo mogą cię postrzelić bo… polują na dziki. Co tak naprawdę wynika z nowej ustawy o zwalczaniu ASF?  Czy polowanie na dziki jest w stanie zatrzymać rozwój choroby pytamy miłośnika zwierząt, autora książek o tematyce przyrodniczej, dziennikarza Adama Wajraka.  

W grudniu została przegłosowana w Sejmie, w styczniu jednym głosem przeszła w Senacie. Jeśli podpisze ją prezydent, siedem dni po jej ogłoszeniu wejdzie w życie. „Specustawa dotycząca zwalczania ASF”, czy popularniej: „lex Ardanowski” (od nazwiska ministra rolnictwa, który za nią stoi) wzbudza nie lada emocje. Co tak naprawdę oznacza, wyjaśnia Adam Wajrak, dziennikarz i działacz ekologiczny.

– Celem specustawy jest powstrzymanie rozprzestrzeniania się ASF – afrykańskiego pomoru świń. Choroby przenoszonej przez dziki, niegroźnej dla ludzi, ale śmiertelnej dla trzody chlewnej. W całej Polsce odnotowano kilkadziesiąt ognisk choroby, padło na nią nawet 1000 świń. Tam gdzie się rozprzestrzenia planowane jest wybicie dzików, żeby zatrzymać ASF…

– … ale to choroby nie zatrzyma. Po pierwsze, żeby zdusić jej źródło, trzeba by wybić wszystkie dziki, co jest mało realne – a do tego bardzo, bardzo szkodliwe dla ekosystemu. Dwa, że dotychczasowe strzelania do dzików pokazują, że myśliwi kompletnie lekceważą zasady bioasekuracji. Nie ma kontroli weterynaryjnej polowań i działań kół łowieckich. A częsty kontakt myśliwych, naganiaczy i psów myśliwskich z krwią i szczątkami zainfekowanych dzików, jeszcze przy skali organizowanych polowań, tylko zwiększa, wielokrotnie!, ryzyko rozprzestrzeniania się ASF. Po trzecie, wirus może się przedostać do Polski banalniej, w kanapce z wędliną przywiezioną z Ukrainy. Nie potrzeba wcale dzika. Zresztą dziki przecież nie wchodzą do chlewni całować się ze świniami.

– Jak przenoszą chorobę?

– Najczęściej to człowiek ją zanosi do chlewni. Na butach, którymi wdepnął w padlinę zarażonego dzika albo w jego kał. Tak naprawdę ASF to nie jest problem zwykłych rolników, a wielkich hodowli. To w ich interesie jest ustawa.

Dzik w lesie - czy ustawa o polowaniach na dziki jest zasadna? Odpowiada Adam Wajrak.

– Nie jesteś jej fanem.

– Nie, bo uważam, że aby zmniejszyć zagrożenie ASF nie trzeba odstrzału dzików. Zainfekowany zwierzak sam pada po 4-10 dniach. Za to jego truchło jest zagrożeniem jeszcze przez nawet 10 miesięcy. Wystarczyłoby je uprzątnąć.

Przepisy specustawy wzbudzają jeszcze więcej kontrowersji: zakładają, że myśliwi będą mogli polować w dzień i w nocy, również w bezpośredniej bliskości ludzkich siedzib. Że każdy właściciel ziemi będzie musiał ich wpuścić na swój teren. Że aby nie przeszkadzać ludziom w spokojnym śnie, będą mogli wykorzystywać tłumiki zakładane na lufy, ograniczające huk wystrzału. Pomagać będzie im straż pożarna, policja, a nawet wojsko. I bodaj najbardziej emocjonujący punkt: utrudnianie polowań ma być zagrożone rokiem więzienia, a odstrzałów sanitarnych – nawet trzech lat pozbawienia wolności.

– No właśnie. Dla porównania, przeszkadzanie strażakom w gaszeniu pożaru czy blokowanie dróg jest tylko wykroczeniem.

Według zwolenników ustawy, przepis ma dotyczyć osób celowo utrudniających polowania, a nie przypadkowych grzybiarzy. Mówi się, że – choć nie jest to napisane wprost – to zapisy „lex Ardanowski” wymierzone są przede wszystkim w ruchy antyłowieckie, które przybierają w Polsce na sile.

Mama z małymi dzikami - Adam Wajrak o polowaniu na dziki.

– Ale w praktyce mogą dotyczyć każdego, kto nie jest myśliwym! Spacerowiczów, biegaczy, grzybiarzy, rodziny z dziećmi.

Pamiętam jak z 10 lat temu w Białowieży na spacer wyszedł chłopak z lornetką. W lesie spotkał myśliwych, którzy nakazali mu wynosić się, na co on się nie zgodził. Sprawa znalazła finał w sądzie, który orzekł, że wszyscy jesteśmy równi w użytkowaniu lasu. Bo tak powinno być. A ta ustawa to zmienia. Idziesz z aparatem fotograficznym czy na romantyczny spacer, a tu stoi myśliwy z flintą i żąda opuszczenia przez ciebie terenu. Jak się nie zgodzisz, to znaczy, że utrudniasz polowanie i grozi ci do roku ograniczenia wolności.

Czy polskie plony są toksyczne?

– I to chyba niejedyny pech, jaki może się zdarzyć. Co jeśli żadnego myśliwego nie spotkam, a będzie w gotowości gdzieś niedaleko? Do tego z tłumikiem na lufie? W końcu „na dziki” ma wyjść naprawdę sporo myśliwych. Gdzie się szuka informacji, czy w lesie, do którego wybieram się z dzieckiem, nie zacznie się zaraz strzelanina? Czy to do mnie należy znalezienie takiej informacji?

– O dużych polowaniach, tzw. zbiorowych, powinny uprzedzać tablice z napisem „Uwaga, polowanie” ustawiane przed wejściem do lasu. Obowiązek informowania o terminach i miejscach zbiorówek spoczywa na gminach i nadleśnictwach, ale z wykonaniem tego zadania jest różnie. Nigdy na taką informację się nie natknęłam.

Malutki dzik w lesie - Adam Wajrak opowiada o specustawie dotyczącej ASF.

Bo 90 procent wyjść to polowania indywidualne, idzie sobie ot, pan ze strzelbą. Wpisuje tylko wcześniej odstrzał do księgi wyjść w kole łowieckim, i tyle. Jeśli strzela głośno, można go usłyszeć, wystraszyć się i zawrócić ze spaceru. Ale jeśli ma tłumik to go nie słychać. Postrzeleń ludzi jest naprawdę sporo.

– Są jakieś plusy tej ustawy?

– (cisza). Nie widzę żadnych. Jest pisana na kolanie, na szybko, żeby tylko coś ogłosić. Nawet Biuro Legislacyjne Sejmu wskazywało, że przepisy tak zaproponowane są niejednoznaczne, nieprecyzyjne, i mogą rodzić gąszcz interpretacji.

 

Przeczytaj więcej:

  1. http://orka.sejm.gov.pl/Druki9ka.nsf/0/576C33D153238619C12584D30054D015/%24File/87.pdf
  2. http://www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/druk.xsp?nr=87

Powiązane artykuły