Strona główna DzieckoWzmacnianie odporności Przytulaj i masuj swoje dziecko jak najczęściej
Strona główna DzieckoWzmacnianie odporności Przytulaj i masuj swoje dziecko jak najczęściej

Przytulaj i masuj swoje dziecko jak najczęściej

autor: Maja Modrzewska

Będzie się lepiej rozwijać, szybciej mówić, zgrabniej poruszać, a nawet mieć lepszą odporność! Konsultacja: Agnieszka Tokarz, położna, instruktorka masażu Shantala.

Na całym świecie słynny jest eksperyment, jaki w latach 60. XX wieku przeprowadził amerykański psycholog Harry Harlow. Naukowiec obserwował małe rezusy, które wcześniej oddzielił od ich matek. Zbudował dla nich dwie sztuczne mamy: jedna była druciana i miała butelkę z mlekiem, z której małpki mogły się same napić, druga była miękka i puchata. Okazało się, że maluchy większość czasu spędzały przy tej, do której mogły się przytulić, na krótko tylko podchodząc  do drucianej po to, aby zaspokoić głód. Wniosek nasuwa się sam: do rozwoju mały rezus potrzebuje bliskości, kontaktu i dotyku. I niczym nie różni się  w tym od małego człowieka!

Od tamtej pory przeprowadzono jeszcze setki innych badań, dzięki którym można z całą pewnością uznać, że jest to udowodniony naukowo fakt! A jednak, jeszcze w 2020 roku, gdy kochająca mama bierze swoje niemowlę na ręce, tuli je i kołysze, nadal może usłyszeć od bliskich: nie noś go tyle, bo się przyzwyczai! Oto kilka ważnych argumentów, dzięki którym łatwo zrozumieć, jak ważny jest dla maleństwa czuły dotyk.

Każdy noworodek jest inny, ale wszystkie potrzebują przytulania

Płód już w 10. tygodniu ciąży (a ma wówczas niecałe 3 centymetry!) odczuwa bodźce dotykowe w niektórych miejscach ciała, a w 12. tygodniu już niemal wszędzie. Zmysł dotyku jest też jednym z najlepiej rozwiniętych u noworodka – w ten sposób odbiera aż 80 procent bodźców ze świata zewnętrznego! Wystarczy, że  poczuje choćby lekkie muśnięcie na policzku, w okolicy ust, by natychmiast odwracać główkę w tę stronę (odruch szukania).

Również potrzeba bliskości, przytulania jest u maleństwa ogromna. Od pierwszych chwil po narodzeniu, najlepiej przecież uspokaja się ono w ramionach mamy lub innej bliskiej osoby. Ma to także swoje biologiczne uzasadnienie – podczas dotyku wytwarza się przecież oksytocyna, czyli hormon przywiązania! Nie wystarczy zatem noworodka nakarmić, przewinąć i odłożyć (jak twierdzą niektórzy), warto stworzyć sytuacje, które umożliwią  intymną relację między rodzicem a dzieckiem.

Najlepiej, gdy możemy poświęcić choćby kwadrans na miły spokojny masaż maleństwa. Nasza ekspertka poleca oczywiście masaż Shantala – chyba najbardziej naturalny i intuicyjny masaż niemowlęcia (tu link), który może stać się własnym, domowym rytuałem. Powtarzany regularnie np. po kąpieli bardzo zbliża do siebie mamę (albo tatę) i dziecko. Ale pamiętajmy, że nawet zwykła zmiana pieluszki czy smarowanie oliwką po umyciu może być okazją do tego, by dotykać niemowlę z miłością – wystarczy wszystkie te codzienne czynności wykonywać niespiesznie, skupiając swą uwagę na dziecku.

Mózg maleństwa rozwija się dzięki stymulacji ciała

W pierwszym roku życia układ nerwowy dziecka jest jeszcze bardzo niedojrzały, a pierwsze trzy miesiące po urodzeniu to okres najszybszego rozwoju jego mózgu (nie ma w naszym życiu drugiego takiego momentu!). Noworodek nie jest zdolny do właściwej interpretacji doznań, które są odbierane przez jego zmysły. Ponadto nie rozpoznaje jeszcze granic swojego ciała, nie rozróżnia poszczególnych punktów na jego powierzchni. Ta umiejętność wykształca się dopiero za kilka miesięcy. Jeśli tego nie opanuje w wystarczającym stopniu lub dochodzi do opóźnień rozwojowych, wtedy mogą pojawić się zaburzenia integracji sensorycznej.

W skrócie chodzi o to, że maluch nie potrafi zsynchronizować bodźców pochodzących z ciała (np. kołysanie) ze swoimi zmysłami (np. wzrok, słuch). W przyszłości może to doprowadzić m.in. do  nadwrażliwością lub zbyt małej wrażliwością na bodźce (słuchowe, dotykowe), problemami z koncentracją uwagi, nadmierną ruchliwością, nieprawidłowym rozwojem mowy czy też kłopotami z wykonywaniem wielu czynności wymagających koordynacji ruchów (np. pisanie, używanie nożyczek, zapinanie guzików itp.).

Aby w pełni móc wykształcić i rozwinąć integrację sensoryczną noworodkowi potrzebny jest między innymi czuły dotyk, głaskanie,muskanie, masowanie. Dla niedojrzałego układu nerwowego może to być głębokie doświadczenie sensoryczne.  Dziecko poznaje, gdzie zaczyna i kończy się jego ciało, jaki dotyk lubi, a który sprawia mu przykrość (np. jest za mocny).

– Warto zaznaczyć – mówi nasza ekspertka – że jest coraz więcej doniesień naukowych, które wskazują na to, że poród drogą elektywnego (planowanego) cięcia cesarskiego może skutkować u dzieci trudnościami w dojrzewaniu integracji sensorycznej. Nie przeżyły one bowiem tej silnej, pierwotnej stymulacji ciała, jaka ma miejsce podczas przeciskania się płodu  przez kanał rodny.  W związku  z tym masowanie dzieci “cesarkowych” ma szczególne znaczenie dla ich rozwoju i profilaktyki opisanych zaburzeń.

Dlaczego warto masować niemowlę i często je przytulać?

Nawet „niedotykalskie” dzieci potrzebują dotyku

Takich niemowląt jest całkiem sporo, zwłaszcza w pierwszych tygodniach życia. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy zostawić je w spokoju, czekając aż się to zmieni. Warto powoli oswajać dziecko z dotykiem, szanując jednak jego granice.

– Nie róbmy niczego, na co nie ma zgody dziecka. Jeśli ono nam się sprzeciwia i już po chwili głaskania czy masażu zaczyna płakać, wtedy trzeba zastanowić się dlaczego tak się dzieje. – tłumaczy Agnieszka Tokarz. Z mojego doświadczenia wynika, że najczęściej rozebranemu  dziecku jest zwyczajnie  za zimno. To sprawia, że maluch się napina i „ucieka” przed dłonią, a niekiedy płacze. Właściwa temperatura w pomieszczeniu powinna wynosić ok. 27-28 st. C.  Zwiększa to szanse na to, że niemowlę się  zrelaksuje i rozluźni. Można także nie rozbierać dziecka całkowicie, a jedynie częściowo. Warto również wziąć pod uwagę fakt, że niektóre maluchy nie lubią dotyku tylko w jakimś jednym miejscu. Obserwuję to zwłaszcza u niemowląt po trudnych porodach – mówi ekspertka.

– Na przykład w masażu Shantala zwykle zaczynamy masować od klatki piersiowej, tymczasem jest wiele dzieci, które mają ogromną nadwrażliwość w obrębie obręczy barkowej. Odkryłam to jakiś czas temu, pracując z takimi noworodkami, które przeżyły powikłany poród. Wówczas w pierwszej kolejności trzeba „odwrażliwić” malucha, zaczynając masaż najczęściej od stóp. Zawsze podkreślam, że najważniejsze jest indywidualne podejście do dziecka i jego potrzeb. Nie zniechęcajmy się zatem od razu, uznając że nasze dziecko dotyku nie lubi. Dotykajmy je w tych miejscach, które nie budzą sprzeciwu, po pewnym czasie może okazać się, że możemy już stymulować całe ciało. Zacznijmy od kilku minut (np. 3-5), stopniowo wydłużając czas. Jest przecież o co walczyć!

Uwaga! To wszystko, o czym powyżej, dotyczy także wcześniaków. To szczególna grupa, gdyż maleństwa te narażone są często na wiele nieprzyjemnych (choć koniecznych) procedur medycznych. Dotyk najczęściej kojarzy im się z bólem. Warto zatem, by poznały także ten dobry dotyk mamy i taty już w oddziale neonatologicznym. Na początku zaczynamy tylko od przyłożenia ręki np. do główki – kładziemy ją i zostawiamy.

W miarę rozwoju dziecka i stabilizacji stanu jego zdrowia możemy powoli zacząć delikatny masaż rączki czy nóżki. – Podkreślam jednak – mówi nasza ekspertka, że wszystkie działania należy uzgodnić z personelem medycznym i nigdy nie  robić niczego bez zgody lekarza czy pielęgniarki / położnej.  Ale rola nawet kilku minut dobrego, czułego dotyku jest w tym przypadku nie do przecenienia!


Nasz ekspert:

Agnieszka Tokarz – położna, Certyfikowany Doradca Laktacyjny, instruktor masażu Shantala. Od ponad 10 lat opiekuje się  matkami i dziećmi o szczególnych potrzebach w Klinicznym Oddziale Neonatologii w Zielonej Górze. Jest konsultantem laktacyjnym w Regionalnym Banku Mleka Kobiecego w Szpitalu Uniwersyteckim w Zielonej Górze.  Jako położna  środowiskowo – rodzinna wspiera rodziny w pierwszych tygodniach po urodzeniu dziecka. W ramach indywidualnej praktyki prowadzi poradnię laktacyjną i organizuje warsztaty edukacyjne m.in. „Karmienie piersią na dobry początek”, „Karmię rok! I co dalej?”. Od kilkunastu lat jest propagatorką postulatów ekologii prokreacji. Jest instruktorem  metody wielowskaźnikowej podwójnego sprawdzenia.

Kontakt: www.agnieszkatokarz.pl, https://www.facebook.com/poradnictwolaktacyjne/

Powiązane artykuły