Strona główna ZdrowiePsychologia Julia Izmalkowa (Psychomama Julia) o miłości i uważności w związku

Julia Izmalkowa (Psychomama Julia) o miłości i uważności w związku

autor: Beata Sadowska

O miłości, motylach w brzuchu (i nie tylko w brzuchu) oraz uważności w związku mówi Julia Izmalkowa (Psychomama Julia) – psycholog i badaczka, autorka książek „Matcha Talks” i „Change”.

Strona główna ZdrowiePsychologia Julia Izmalkowa (Psychomama Julia) o miłości i uważności w związku
Julia Izmalkowa (Psychomama Julia) o miłości i uważności w związku

Beata Sadowska: „Człowiek, który kocha za to, co drugi człowiek mu daje, a nie za to, kim drugi człowiek jest, skazuje się na katorżniczą pracę na pustyni – bez motyli i miłości. Złoto, brylanty czy Tiffany nie są w stanie kupić motyli w brzuchu na dłużej niż kilkanaście minut” – napisałaś w książce „Matcha Talks”. Co to jest miłość?

Julia Izmalkowa: Myślę, że jeżeli wiesz, co to jest miłość, jeżeli ją rozumiesz – to jest to tylko lubienie, a nie miłość. Myślę też, że każdy odczuwa miłość inaczej, dlatego zaskakuje mnie, że ciągle patrzymy na miłość innych ludzi przez własne soczewki, poddajemy ją ocenie czy wątpliwościom. Każdy tworzy własny algorytm miłości i nikomu nic do tego. Mój algorytm to nie twój algorytm i to nie znaczy, że któryś jest lepszy lub gorszy.

– Często mówisz „kocham”?

– Non stop. To najczęściej używane u mnie słowo, po „tak” i „nie”. Moim największym osiągnięciem jest to, że wreszcie mam partnera, który nie uważa, że to za dużo. 🙂 Bardzo ciężko być w związku, w którym twoja emocjonalność kogoś uwiera, kiedy dla kogoś jest cię za dużo lub za mało. Najlepszy znak, że jesteś w dobrym związku? Kiedy czujesz się wystarczająco doskonały.

– I kolejny cytat: „Fergus jest doskonałym przykładem tego, jak bezwarunkowa miłość i bezwarunkowa akceptacja robią orła z motyla” – jak Twój mąż zrobił z Ciebie orła?

– Tak jak pisałam w „Matcha Talks” – czułam się, jakbym była motylem ze ściętymi skrzydłami. Dzięki Fergusowi zrozumiałam, że mam nie tylko skrzydła motyle, ale mam skrzydła orła. Jestem dużo silniejsza, niż kiedykolwiek o sobie myślałam, mogę więcej. Mogę latać wyżej. Dzięki niemu jestem orłem z kolorową duszą motyla.

Naturalnie o miłości

– Jak zmienia się miłość między dwojgiem ludzi (o ile się zmienia), kiedy na świecie pojawia się dziecko?

– To zależy od kondycji związku, zanim pojawia się dziecko. Zależy od przygotowania do posiadania dziecka: na ile to była przemyślana i dojrzała decyzja. Zależy też od sytuacji emocjonalnej obojga rodziców. Od sytuacji finansowej też, bo… nie udawajmy, że to nie ma znaczenia, czy mamy pieniądze na nianię, czy też bez problemu stać nas na lekarzy.

I zależy od dziecka, bo dziecko wysoko wrażliwe, chore lub niepełnosprawne wpływa inaczej na związek niż dziecko aniołek (tak, są szczęściarze, którym się to zdarza, ale… jest ich dużo mniej, niż Instagram by na to wskazywał). To też zależy, jak dobrze lub źle znosimy deprywację senną, brak powrotu do pracy lub na odwrót – szybki do niej powrót, brak kontroli nad swoim życiem czy brak możliwości planowania.

– Jak dbać o miłość między partnerami w myśl zasady „parents first”?

– Uznać, że to rodzice są fundamentem rodziny, a nie dziecko. To związek rodziców jest centralną osią i punktem odniesienia. Na związku rodziców spoczywa szczęście całej rodziny, a w szczególności dziecka. Jeżeli fundamenty są słabe, chwiejne, roztrzaskane, wymęczone – to jaka będzie kondycja całego domu?

Trzeba skończyć z poświęcaniem się i zadbać o pomoc i wsparcie, bo rodzic jest zbyt ważny, żeby siebie zaniedbywać. To samo ze związkiem: jak możesz nauczyć swoje dziecko miłości, jeżeli sam jej nie masz? Jak możesz nauczyć relacji, jeżeli sam nie umiesz jej tworzyć? Jak możesz nauczyć kłócić się w cywilizowany sposób, jeżeli sam tego nie potrafisz? Jak możesz nauczyć dbałości o drugą osobę, jeżeli sam tego nie robisz?

– Bez pielęgnowania i podlewania uczucie wyschnie?

– Związek to nie chwast – wymaga świadomej troski.

– Najważniejsza zasada: rozmawiać?

– Myślę, że najważniejsza zasada to słuchać, słyszeć i komunikować się. Kiedy słyszysz nawet to, co nie zostało powiedziane wprost, bo jest to zbyt trudne, zbyt bolesne, zbyt skomplikowane – wszystko, co robisz, robisz z pozycji miłości. Czyli możesz zaakceptować to, że ktoś nie ma siły teraz rozmawiać lub nie ma kompetencji. Rozmowa najczęściej zakłada słowa i taka jest forma komunikacji pewnie dziewięćdziesięciu procent par.

Ale są ludzie, którzy preferują inną formę i w dobrym związku wiemy, co to jest za forma, akceptujemy ją i szanujemy. Fergus na przykład często komunikuje się poprzez swoją sztukę. I w sytuacji trudnej jest mu trudno używać słów. Zmuszanie go do rozmowy byłoby brakiem szacunku do niego. Wiem, że zanim dojdzie do rozmowy, musi być czas na inny rodzaj komunikacji.

Edyta Zając: co niszczy miłość?

– Kiedyś tak pięknie powiedziałaś, że gdy zbliżają się twoje urodziny, przypominasz swojemu partnerowi, że już czas zadbać o prezent. Mówmy o swoich potrzebach? Komunikujmy je?

– Tak! I to z radością, bez żalu, pretensji czy wstydu. To, że ktoś cię kocha, nie znaczy, że czyta w twoich myślach lub pozyskuje nagle zasób, którego nie ma. Fergus nie pamięta niczego. Nigdy. Jak ja mu nie przypomnę – to nic nie pamięta.

Ten typ tak ma, więc oczekiwanie, że będzie pamiętał o moich urodzinach, jest oczekiwaniem nadmiernym i nic nie wniesie oprócz smutku, żalu i pretensji. Dlatego bez focha przypominam mu o moich urodzinach czy rocznicy, tak samo jak mu przypominam, żeby kupił mleko czy sprawdził ubezpieczenie samochodu.

– Księżniczka oczekująca, że książę się domyśli, że ona czeka na pocałunek – do lamusa?

– Księżniczka jest już silną kobietą i – jako silna kobieta – ma nie oczekiwać. Ma mówić, czego chce, lub sama po to sięgać. Oczekiwanie, że ktoś się domyśli, jest średniowiecznym wzorem relacji.

– Kochać to tolerować?

– Jeżeli musimy coś tolerować, zaciskać zęby, to raczej nie powinniśmy być w danej relacji. Może nam się coś nie podobać. Możemy czegoś nie lubić, ale powinniśmy to raczej akceptować niż tolerować.

– Gdzie jest granica tej akceptacji?

– Jeżeli coś nas drażni, bo chcemy, żeby było tak, jak my chcemy – jest to niedojrzale i to jest znak, że to MY powinniśmy nad sobą popracować. Ale jeżeli nie jesteśmy w stanie czegoś tolerować, bo jest to wbrew naszym wartościom i zasadom lub nas unieszczęśliwia, to znaczy, że granica została przekroczona.

– „Związki są jak buty: muszą być wygodne, w przeciwnym wypadku będziesz krwawić”. Dlaczego tak trudno kobietom odejść, nawet jeśli nogi już dawno krwawią?

– Mężczyznom też trudno. Każdemu jest trudno odejść, bo odejście od związku – nawet złego – jest bolesne i przerażające. Boimy się, że będzie jeszcze gorzej, że nic dobrego nam się nie przytrafi. Nie wierzymy w siebie i w to, że zasługujemy na dobro i szczęście. I nie wierzymy w miłość. To nie są cechy płciowe. To są cechy ludzkie: lęk przed zmianą i brak wiary w siebie.

– Jak w miłości patrzeć i widzieć? Słuchać i słyszeć? Czyli… jak ćwiczyć uważność?

– „Partner first”: zrobić partnera swoimi priorytetem. Jeżeli w związku obydwie osoby wyznają zasadę „partner first”, to jest to związek, w którym uważności nie trzeba ćwiczyć. Partnerzy żyją w stanie uważności.

Joanna Godecka: jak się podnieść po zdradzie?

– Piszesz, że „nie tylko hormony decydują o naszej miłości. To MY – naszą miłością – możemy wpływać na nasze hormony!” – jak więc sprawić, żeby uczucie nie zniknęło?

– Mówić i działać z perspektywy miłości. Wybierać swoje bitwy: przestać się czepiać i kłócić o rzeczy nieistotne. Zrobić partnera swoim priorytetem. Uczynić związek i miłość priorytetem. Więcej słuchać niż mówić. Bardziej akceptować niż tolerować. Mieć więcej radości niż pretensji. Odciąć się od przeszłości, opinii innych i szkodliwych przekonań. Każdy związek potrzebuje innej troski, dlatego ważne, żeby dobrać tę troskę do partnera.

– No to matcha za miłość i dziękuję za rozmowę!

– No to matcha – za dobre związki. 😉

Podobne artykuły