Strona główna Najnowsze artykuły Przemoc rówieśnicza w szkole – jak pomóc dziecku?
Strona główna Najnowsze artykuły Przemoc rówieśnicza w szkole – jak pomóc dziecku?

Przemoc rówieśnicza w szkole – jak pomóc dziecku?

autor: Lidia Nwolisa

Jesteśmy drugim krajem w Europie pod względem liczby małoletnich samobójstw. Każdego roku cała duża szkoła pełna dzieci dokonuje próby samobójczej. Powodem jest przemoc rówieśnicza i szkolny mobbing oraz niewystarczające wsparcie w rodzinie. I o tym wsparciu właśnie jest ten artykuł. Ku inspiracji nas, rodziców, bo przecież powodem dyskryminacji może być wszystko. Szczególnie, że żyjemy w czasach, w których przejawy nienawiści w internecie są tak jawne, jakby były wyrazem każdej innej opinii.

Mój najmłodszy syn ma na imię Franek. Wczoraj świętowaliśmy jego 9. urodziny. Moja przyjaciółka ze Szkocji, której wysłałam zdjęcie Franka, napisała „Franek po prostu lśni. Brawo, mamo, za tak cudowną pracę z tym młodym człowiekiem”. Bo był taki czas, kiedy Franek zdecydowanie nie lśnił. Przypominał raczej zmokniętego kurczaka z poturbowanymi skrzydłami. Nie muszę pisać, co ten widok robił mojemu matczynemu sercu.

Skóra w kolorze mlecznej czekolady

Ale zacznijmy od początku. Jesteśmy wielokulturową rodziną z Polski i Nigerii. Franek, jego brat i siostra mają skórę w kolorze mlecznej czekolady. Mieszkamy w Warszawie. Wszyscy oprócz Franka i młodszej córki byli już w Nigerii, skąd pochodzi ich tata.

Franek ma nadzieję, że w Nigerii jest dużo wody, bo bardzo lubi pływać. W Warszawie też często jeździmy na basen albo nad rzekę, ale najczęściej bez taty. Kiedyś jeździł z nami tata, ale zawsze kiedy był w kąpielówkach, to znalazł się ktoś, kto mówił do nas: „czarni” albo „murzyni, wracajcie do Afryki” i wtedy mieliśmy zepsuty dzień.

Franek marzy o tym, żeby wszyscy w naszej rodzinie mieli moc niewidzialności. Wtedy moglibyśmy jeździć wszędzie, gdzie chcemy, i mieć ciągle dobry humor. Tylko nie jest pewien, czy będąc niewidzialnym, można jeść lody.

Stres u dzieci – jak sobie z nim radzić?

Przemoc w szkole: „A masz za swoje, czarny, murzynie”

Wydarzenia, które przywołam, miały miejsce 1,5 roku temu. Zdecydowanie nie są to wspomnienia, do których lubimy wracać, więc nawiążę do nich krótko. Franek chodził wtedy do pierwszej klasy i miał nową wychowawczynię, której jeszcze dobrze nie znał.

Do równoległej klasy chodził chłopak, który bił inne dzieci. Pewnego dnia ten chłopak i jego dwóch kolegów okrążyli Franka przy wyjściu z toalety i zaczęli go uderzać, kopać i mówić: „A masz za swoje, czarny, murzynie”. Franek zakrywał się, jak mógł, ale i tak ucierpiała jego noga i głowa.

Kiedyś na dolnym korytarzu szkolnym była z nim jego starsza siostra i go broniła. Ale odkąd siostra jest w IV klasie, ma salę na górnym korytarzu, i Franek został sam. Najchętniej spędzałby przerwy w swojej sali, bo tam czuje się w miarę bezpiecznie, ale pani kazała wszystkim wychodzić na korytarz.

Kilka dni później ci sami chłopcy złapali Franka na świetlicy przy szafkach na plecaki i zaczęli go bić. Szukając ratunku, znalazł szparę za tymi szafkami, w którą się wcisnął, a oni nie mogli już tam wejść. Franek zaczął bać się chodzić do szkoły, ale postanowił nikomu o tym nie mówić. Bo nie chciał, żeby rodzice mieli z jego powodu więcej problemów.

Lęk przed szkołą – jak go oswoić?

Przemoc rówieśnicza: “Mamo, boję się…”

Nie wiem, jak długo Franek próbował sobie sam radzić z tą sytuacją. Widziałam, że jest jakiś inny, a do tego zaczął bić rodzeństwo w domu. Zaczął znowu przychodzić w nocy do nas do łóżka, bo miał złe sny, po których nie mógł zasnąć.

Kiedy po weekendzie przyszłam odebrać go ze szkoły, pękł, rozpłakał się i powiedział, co się dzieje. Po wysłuchaniu jego relacji wzięłam go za rękę i poszliśmy do gabinetu pani dyrektor. Tam wspólnymi siłami zrelacjonowaliśmy wszystko to, co się stało. Wieczorem napisaliśmy oficjalną skargę do dyrekcji szkoły.

Następnego dnia rano zapytałam Franka, czy da radę pójść do szkoły. Zapytał, co ma zrobić, jeśli znowu będą go bili. Odpowiedziałam, żeby biegł do najbliższego nauczyciela. Ale Franek już wcześniej próbował szukać pomocy u nauczyciela i to nie pomogło, więc powiedział, że raczej zostanie w domu…

Wysoko wrażliwe dziecko – jak się nim zająć?

Lidia Nwolisa opowiada o tym, jak jej synek stał się ofiarą rasizmu i przemocy w szkole.

Fot. Joanna Grochala

Przez cały dzień razem z mężem dzwoniliśmy po radę do różnych znajomych ludzi i instytucji. Następnego dnia znowu zapytałam Franka, czy da radę pójść do szkoły. Odpowiedział, że się boi. Wysłuchałam go, dając tyle empatii, ile tylko mogłam. Potem zaproponowałam, że możemy pójść do szkoły razem i będę pracowała z komputerem na szkolnym korytarzu zamiast w biurze.

Kiedy Franek wychodził z sali na przerwę, mógł podbiec do mnie, przytulić się i popatrzeć groźnie na agresorów, będąc w objęciach mamy. Jednak następnego dnia ani ja, ani Franek nie mieliśmy już siły siedzieć w szkole. Ta sytuacja nie była normalna. Potrzebne były zdecydowane działania ze strony szkoły.

Hejt – czym jest i jak się przed nim bronić?

“Twój tata jest piłkarzem? Ale super!”

Tego dnia w końcu zadzwoniła do nas pani dyrektor i poszliśmy z mężem na spotkanie. Po spotkaniu w szkole wytłumaczyliśmy Frankowi, że ci chłopcy dostali naganę i że nie będą go już prześladować. W ramach szukania rozwiązań zaproponowaliśmy dyrekcji, że poprowadzimy w szkole warsztaty antydyskryminacyjne.

Wcześniej organizowaliśmy takie warsztaty w klasach naszych dzieci, a teraz postanowiliśmy poszerzyć tę akcję. Do poprowadzenia warsztatów zaprosiliśmy jeszcze jednego rodzica z Ameryki Południowej oraz naszego przyjaciela celebrytę, który występuje w szkołach w akcjach przeciwko dyskryminacji.

W warsztatach wzięły udział wszystkie dzieci z młodszych klas. Franek czuł się dumny, że dzieci polubiły jego rodziców i że teraz wszyscy wiedzą, że jego tata jest piłkarzem. Dużo dzieci ze starszych klas zaczęło mu mówić „cześć”.

Tak zaczął się powolny powrót do równowagi, który trwał ponad rok. Wymagało to od nas wiele pracy, zarówno terapeutycznej z Frankiem, jak i systemowej.

Jak ośmielić nieśmiałe dziecko?

Przemoc rówieśnicza – jak pomóc dziecku?

Zacznę od tego, jak pomogliśmy Frankowi. Ponieważ Franek jest dość zamkniętym dzieckiem, nie zdecydowaliśmy się na pracę z terapeutą. Wiedzieliśmy, że dotarcie do niego wymagałoby dużo czasu i wysiłku obu stron. Postanowiłam zaryzykować i pomóc mu sama, bazując na moim doświadczeniu w pracy z ludźmi jako coach.

Przez wiele miesięcy bawiliśmy się w zabawę, w którą wplotłam elementy pracy z oddechem oraz uwalniania traumy z pamięci komórkowej ciała poprzez drgania. Byliśmy różnymi zwierzątkami, które znajdują się w rozmaitych sytuacjach i żeby sobie z nimi poradzić, głośno dyszą i się trzęsą. Zabawa podobała się Frankowi, więc chętnie brał w niej udział.

Oprócz tego dużo i otwarcie rozmawialiśmy o tym, co się wydarzyło oraz o emocjach, jakie nam towarzyszyły w tej trudnej dla całej rodziny sytuacji. W przypadku powrotu emocji Franka pracowaliśmy z empatią metodą Porozumienia bez Przemocy.

Akcja przeciwko rasizmowi Stop calling me Murzyn. Przemoc rówieśnicza w szkole.

Fot. Archiwum prywatne

Setki wyrazów wsparcia z całego świata

Równolegle do wspierania Franka pracowaliśmy też systemowo. Jako rodzina od 6 lat prowadzimy fundację, która zapobiega dyskryminacji i promuje postawy otwartego społeczeństwa. Zanim powstała fundacja, podjęliśmy decyzję, że jesteśmy gotowi dzielić się naszym prywatnym życiem, żeby w Polsce żyło się lepiej. Po tym, co przydarzyło się Frankowi, naszym pierwszym krokiem było napisanie w internecie o tym, co się stało.

Nasz post był udostępniany tysiące razy, szeroko komentowany nie tyko w Polsce, ale też wśród Polonii w innych krajach. Dostaliśmy setki listów pełnych współczucia i wsparcia. Byliśmy też w programie telewizyjnym i na rodzinnej sesji zdjęciowej do artykułu w gazecie.

W pewnej szkole dzieci dowiedziały się od nauczycieli o tym, co się wydarzyło, i narysowały dużo prac, z których zrobiono szkolną wystawę „Dla Franka”. Było nam bardzo miło, że tylu ludzi jest po naszej stronie. To był też bardzo ważny komunikat dla Franka, że świat jest bezpiecznym miejscem pełnym dobrych ludzi, a zło jest marginalnym doświadczeniem.

Niedługo potem zaczęliśmy dostawać zaproszenia z innych szkół, żeby poprowadzić warsztaty antydyskryminacyjne. To było potwierdzeniem, że problem dyskryminacji i przemocy rówieśniczej w polskich szkołach jest powszechny, a oprócz koloru skóry jest wiele innych przyczyn dyskryminacji.

Miejsce wielkiej troski, czyli szkoła integracyjna dla wszystkich

Stop calling me murzyn!

Franek zdał teraz do 3 klasy. Nikt w szkole nie bije już ani jego, ani jego rodzeństwa. Nawet ich już nie przezywają. Niedawno uczestniczyliśmy całą rodziną w protestach pod ambasadą amerykańską. Franek jest dumny ze swojej siostry, której zdjęcie z transparentem „Stop calling me murzyn” obiegło większość Polski. Ma nadzieję, że to, co robimy, szybko rozniesie się po świecie i dzieci nie będą musiały już cierpieć z powodu dyskryminacji.

Powiązane artykuły