Strona główna DzieckoZdrowie dziecka Jak odchudzić dziecko? Pytamy dietetyczkę dr Joannę Nuehoff-Murawską

Jak odchudzić dziecko? Pytamy dietetyczkę dr Joannę Nuehoff-Murawską

autor: Katarzyna Koper

Co 3. polskie dziecko ma nadwagę lub otyłość. To wróży problemy metaboliczne w przyszłości. O tym, jak pomóc dziecku, które waży za dużo, z dr Joanną Neuhoff-Murawską, dietetyczką całej rodziny i autorką programu edukacyjnego dla dzieci Dr Witaminka, rozmawia Katarzyna Koper.

Strona główna DzieckoZdrowie dziecka Jak odchudzić dziecko? Pytamy dietetyczkę dr Joannę Nuehoff-Murawską

Katarzyna Koper: Dlaczego polskie dzieci tyją najszybciej w Europie?

Dr Joanna Neuhoff-Murawska: Przyczyn jest wiele, jednak najczęściej na skutek podstawowych błędów: picia bez umiaru słodkich napojów, wszechobecnych słodyczy, przekąsek i braku ruchu. Rodzice, dając dziecku do szkoły baton, często nie zdają sobie sprawy z tego, że ono zjada jeszcze drożdżówkę i kilka cukierków, którymi poczęstowała je koleżanka, oraz wypija słodki napój. W sumie codziennie uzbiera się wielki stos cukru!

W pierwszym odruchu opiekunowie przyczyn otyłości dziecka upatrują w chorobach, takich jak np. niedoczynność tarczycy, i zaniepokojeni okupują gabinety, m.in. endokrynologów. Werdykt, że wszystkiemu winna jest  zła dieta i brak ruchu, często ich zaskakuje. Nadwaga czy otyłość u dzieci zdarza się też w rodzinach, które odżywiają się całkiem dobrze, omijają fast food i inne bezwartościowe produkty, jedzą ryby, warzywa, owoce. Tu problemem mogą okazać się wielkość porcji i ilość spożywanego pożywienia, które, mimo swojej niezaprzeczalnej wysokiej wartości odżywczej, dostarcza kalorii w ilościach nieadekwatnych do potrzeb organizmu.

– Co robić, gdy zauważamy, że nasza pociecha ostatnio przytyła? Próbować samemu zmienić mu dietę czy od razu zgłosić się z dzieckiem do dietetyka? A może najpierw do pediatry?

– Dobrze byłoby zacząć od pediatry, który zmierzy i zważy dziecko oraz naniesie te parametry na siatkę centylową. To pozwoli zobaczyć, jak dziecko wypada na tle rówieśników, czy wzrastanie oraz nabieranie masy ciała przebiega harmonijnie oraz o ile kilogramów mały pacjent za dużo waży.

Jeśli dziecko jest zdrowe, a nadwaga pojawiła się niedawno, można spróbować samemu zmodyfikować dietę. W pierwszej kolejności wykluczyć słodkie, gazowane i niegazowane napoje, soki owocowe, których spożycie przekracza jedną szklankę dziennie, tłuste słone przekąski, stanowczo zredukować ilość zjadanych słodyczy (sprawdź: dlaczego cukier jest aż tak szkodliwy) i unormować rytm posiłków. Jeśli to nie pomoże, trzeba szukać wsparcia u dietetyka.

– Czy dziecko z nadwagą ma szansę na opiekę dietetyczną w ramach NFZ?

– Niestety, nie. Porad dietetycznych nie ma w koszyku świadczeń gwarantowanych przez NFZ. Lekarz pierwszego kontaktu, gdy podejrzewa, że w wyniku nadwagi lub otyłości doszło już u dziecka do powikłań (takich jak nadciśnienie tętnicze, stłuszczenie wątroby, stan przedcukrzycowy czy nawet cukrzyca typu 2, choć to u dzieci rzadkość), może skierować dziecko do lekarza specjalisty: nefrologa, gastroenterologa, diabetologa lub specjalisty chorób metabolicznych.

Gdy dziecko trafi pod opiekę takiej poradni, ma szansę na skorzystanie z porady dietetyka. Problem w tym, że kolejki do poradni specjalistycznych są wielomiesięczne, a większość dzieci z nadwagą nie potrzebuje stałej opieki specjalisty, a jedynie rzetelnego wywiadu lekarskiego, który mógłby przeprowadzić lekarz pediatra przeszkolony w zakresie terapii otyłości, i jak najszybszego kontaktu z dietetykiem. Musimy mieć świadomość, że czas działa na niekorzyść dziecka, które zamiast natychmiast zmienić sposób odżywiania, dalej tyje, oczekując w kolejce do specjalisty.

Cukieras, czyli dziecko z cukrzycą w szkole i przedszkolu

– W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego jak tylko umówić się na wizytę do prywatnego gabinetu dietetycznego.

– Trudno wymyśleć inne rozwiązanie. Jednak zanim to zrobimy, radzę sprawdzić, czy osoba, której powierzymy zdrowie naszej pociechy, skończyła właściwe studia. W Polsce zawód dietetyka nie jest uregulowany, więc doradzać w zakresie odżywiania może właściwie każdy.

W przypadku nadwagi dziecka trzeba działać jak najszybciej, gdy tylko zauważymy, że zaczyna przybierać na wadze i szybuje w kierunku wyższych centyli. Warto przyjrzeć się sytuacji, nawet jeżeli jeszcze formalnie nie ma nadwagi, ale widać tendencję do wzrostu masy ciała. W tym momencie pomóc dziecku jest znacznie łatwiej niż wtedy, gdy ma na koncie 20-30 kilogramów za dużo.

– Powiedzmy, że rodzice decyduje się na skorzystanie z prywatnego gabinetu dietetycznego. Czy na taką wizytę trzeba przyjść z jakimiś badaniami?

– O tym powinien zadecydować pediatra. Wywiad lekarski i historia chorób w rodzinie, czas utrzymywania się nadwagi czy otyłości, obecność lub brak otyłości brzusznej, dokładna analiza książeczki zdrowia dziecka łącznie z masą urodzeniową i oczywiście zbadanie dziecka pomogą mu podjąć decyzję w tej sprawie.

Ważnych informacji może dostarczać wygląd skóry dziecka – brunatne przebarwienia wokół szyi, w okolicach pach oraz w zgięciach kończyn, które wyglądają jak niedomyta skóra, świadczą o hiperinsulinemii, która jest zapowiedzią cukrzycy typu 2. Jeśli nadmierna masa ciała jest problemem od kilku lat, trzeba zrobić podstawowe badania lekarskie, takie jak:

  • morfologia
  • lipidogram
  • stężenie glukozy we krwi na czczo
  • aktywność enzymów wątrobowych

i oczywiście zawsze zmierzyć ciśnienie tętnicze! Warto określić stężenie hormonów tarczycy, jeśli pacjent niewiele je i wydaje się, że „tyje z powietrza”. Nadwaga może być wynikiem choroby, m.in. niedoczynności tarczycy. Jednak zawsze, gdy podejrzewamy, że za przybieraniem na wadze stoi problem zdrowotny, należy zwrócić się do lekarza, bo przyczyn może być naprawdę wiele.

– Jak odchudzić dziecko?

– Przede wszystkim nie na siłę! Zauważyłam, że jeśli poświęcę dziecku czy nastolatkowi czas i uwagę i pozwolę mu decydować, wówczas rezultaty są o niebo lepsze, niż kiedy traktuję go przedmiotowo. Ale też do diety młodego człowieka trzeba podchodzić wyjątkowo ostrożnie i plastycznie. Mamy do czynienia z organizmem rozwijającym się, więc drastyczne diety absolutnie nie wchodzą w grę. One zresztą nie służą nikomu.

W zależności od wieku dziecka napotykamy na różne przeszkody, np. u dzieci pomiędzy 2. a 5. rokiem życia realną przeszkodą może być tzw. neofobia żywieniowa, czyli niechęć do poznawania nowych smaków lub wręcz odrzucanie tych, które do tej pory były akceptowane. Przestawienie listy produktów zalecanych i zabronionych lub sztywne jadłospisy są więc bezcelowe! Do odchudzania dzieci trzeba podejść jak do procesu i pogodzić się, że nie od razu menu będzie idealne. Lepiej cel osiągnąć w kilku krokach niż wcale. To nie sprint, to raczej maraton.

Jak zachęcić dziecko do jedzenia warzyw?

– Czy dzieci chcą współpracować? Jak je do tego namówić?

– Jeżeli uda się zrobić z dziecka lub nastolatka partnera, to połowę sukcesu mamy za sobą. I to nie chodzi o jego deklaracje dobrej woli. Proszę sobie wyobrazić, że największe sukcesy obserwowałam u tych pacjentów, którzy na pierwszym spotkaniu najgłośniej protestowali, mało tego, negowali potrzebę terapii. Trzeba było im dać trochę czasu oraz poczucie decydowania o sobie, podpowiadać rozwiązania, a nie narzucać je na siłę.

– Do jakiego celu dążymy? Jak szybko powinno chudnąć dziecko?

– Maluchy najczęściej nie muszą chudnąć, wystarczy, że „staną w miejscu” i będą rosnąć. Zawsze śledzimy postępy w terapii na siatce centylowej. Dobrym tempem dla starszych dzieci i nastolatków jest utrata pół kilograma na tydzień. Raczej nie powinniśmy się dalej rozpędzać. Chyba że sytuacja jest dramatyczna.

– Dietetyk wydaje zalecenia, ale to rodzice decydują, co i w jakich ilościach faktycznie ląduje na talerzu dziecka. Czy rodzice stosują się w praktyce do zaleceń?

– Różnie to bywa. Niektórzy traktują poradnię jak punkt naprawy sprzętu AGD i oczekują, że „naprawimy” dziecko. W takim przypadku wynik terapii jest z góry do przewidzenia. Ale jeśli rodzice zrozumieją, że odchudzanie dziecka jest sportem drużynowym i grają do tej samej bramki, zwykle się udaje. Po latach pracy z rodzinami po pierwszym spotkaniu wiem, u kogo spodziewać się sukcesu. To są rodziny, w których rodzice angażują się w cały proces zmian i sami deklarują, że cała rodzina zmienia styl życia. O takich pacjentów jestem spokojna.

– Jak dzieci znoszą odstawienie od słodyczy, słodkich napojów i chipsów?

– Różnie. Czasem pasuje im „challenge zero cukru przez 6 tygodni”, są wytrwałe, a po 6 tygodniach cieszy ich już najmniejsza ilość cukru zawarta w jednej mandarynce! Ale dla większości, szczególnie dla tych młodszych dzieci, to jest za duże wyzwanie. Wówczas pozwalam im na coś słodkiego, np. raz w tygodniu.

Rozmawiamy, dlaczego mniejsza ilość cukru i wyższa aktywność fizyczna są ważne. I tu znowu daję pacjentowi miejsce na własne decyzje. Najczęściej ustalamy, że będzie się więcej ruszać, a jeśli nie będzie efektów terapii, to znaczy, że to coś słodkiego wylatuje z menu jako pierwsze. To działa lepiej niż nakazy i zakazy na każdym kroku.

– Czy warto wysłać dziecko na turnus rehabilitacyjny nastawiony na redukcję wagi?

– Sam turnus niewiele pomoże, jeśli po jego zakończeniu nie będzie kontynuacji diety i ćwiczeń. Ale jeśli potraktujemy go jako dobry start, jako mobilizację do systematycznego wysiłku, to czemu nie? Lepiej posłać dziecko na obóz sportowy – działa lepiej niż większość obozów dla odchudzających się. Na turnusach odchudzających zbyt często stosowane są drakońskie diety nieadekwatne do olbrzymiego wysiłku, bo przecież rodzic, czyli klient, musi być zadowolony, dziecko schudło! Szkoda, że po takim obozie zbyt często zalicza efekt jo-jo…

W każdym razie w przypadku turnusu rehabilitacyjnego czy obozu sportowego sukces zależy od tego, czy po powrocie do domu dzieciaki zaczną stosować w praktyce to wszystko, czego się nauczyły w czasie turnusu, czy wrócą do dawnych nawyków.

Dlaczego wspólne posiłki są ważne?

– Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że dziecko ma zakaz jedzenia chipsów i słodyczy, a reszta domowników zajada się nimi na jego oczach. Albo że dostaje na obiad kawałek gotowanego mięsa bez smaku i górę sałaty, a pozostali jedzą schabowego z frytkami. To się nie może udać, prawda?

– Nie uda się na pewno! Dziecko będzie miało poczucie głębokiej niesprawiedliwości, będzie chodziło sfrustrowane i bardzo szybko zacznie podjadać po cichu. Warto mieć świadomość, że sposób odżywiania to coś, czym nasiąkamy od pierwszych tygodni życia płodowego. Smaki diety mamy przedostają się do wód płodowych i już w tym momencie wpływają na kształt przyszłych preferencji smaku.

Czy wiesz, że nienarodzone dziecko połyka więcej wód płodowych w chwilę po tym, kiedy jego mama je coś słodkiego? Kiedy się rodzi, już kocha słodki smak, a jeśli w pierwszych latach życia jadło słodycze, przekąski itp., to nie dziwmy się, że w dalszym życiu w jego plecaku do szkoły zawsze znajdzie się coś śmieciowego! Jeśli dziecko źle je, to nie wzięło się to znikąd. Jego rodzice prawie na pewno też źle się odżywiają.

Nadwaga dziecka powinna być motorem do zmiany sposobu odżywiania całej rodziny. Tym bardziej że, tak jak mówiłam, u dzieci nie stosujemy restrykcyjnych diet, a jedynie eliminujemy złe nawyki i próbujemy zastąpić je zdrowymi. To na pewno nie zaszkodzi pozostałym domownikom, a bez nich po prostu się nie uda.