Strona główna Najnowsze artykuły Szczególna więź między matką a córką. Wywiad z psycholożką dr Joanną Kot
Mama i córka - szczególna relacja - wywiad z psycholożką Joanną Kot. Mama i córeczka przytulają się do siebie, trzymając w rękach bukiet żonkili.
Strona główna Najnowsze artykuły Szczególna więź między matką a córką. Wywiad z psycholożką dr Joanną Kot

Szczególna więź między matką a córką. Wywiad z psycholożką dr Joanną Kot

autor: Dominika Bagińska Data publikacji: Data aktualizacji:
Data publikacji: Data aktualizacji:

Najbliższe sobie kobiety, a może rywalki – matki i córki łączy specjalna więź. Niezależnie od tego, czy jest dobra, czy trudna, to zawsze szczególna i jedyna w swoim rodzaju. O tym, jak terapeutycznie podejść do naszych wzajemnych relacji, nawet jeśli oznacza to tylko wewnętrzny dialog – opowie dr Joanna Kot, psycholożka i psychoterapeutka, pracująca w nurcie psychologii procesu.

Bóg nie może być wszędzie, dlatego wynalazł matkę – to powiedzenie brytyjskiego poety Matthew Arnolda trafnie definiuje, jakie znaczenie ma rola rodzicielki w życiu każdej z nas. Także (a może zwłaszcza) wtedy, kiedy się z nią nie dogadujemy. Jak naprawiać wzajemną relację, jak szukać w sobie matki i wreszcie – jak być dobrą matką? O to pytamy ekspertkę dr Joannę Kot.

Dominika Bagińska: Dlaczego relacja matka – córka ma tak silne znaczenie?

Dr Joanna Kot: Wiele z nas doświadczyło różnych obliczy swojej matki – dobrego i złego. To pierwsze zaspokajało naszą potrzebę miłości, akceptacji, bezpieczeństwa czy znaczenia. Cechy te w naturalny sposób budują wewnętrzną siłę i poczucie własnej wartości.

Z kolei negatywne oblicze manifestuje się wtedy, kiedy matka nas nie zauważa, odrzuca, krytykuje, wymaga i jest stale niezadowolona. Ale też wtedy, kiedy jest osamotniona w macierzyństwie lub skupiona tylko na sobie, stosuje manipulacje i przemoc. To wszystko destrukcyjnie wpływa na dziewczynkę, która wzrasta pod mrocznymi skrzydłami. Kuli się w sobie, przestaje czuć własne granice i w przyszłości pozwoli ludziom (i sobie) traktować siebie źle. Traci do siebie zaufanie, nie marzy. Nie wierzy, że ma prawo do dobrego życia. Dlatego warto starać się uzdrowić wzajemne relacje – na każdym etapie naszego życia.

Droga mamo – nie musisz być idealna! Bądź sobą

– A co, kiedy mamy zabraknie?

– Clarissa Pinkola Estés (pisarka i dyplomowany psychoanalityk szkoły Junga) w swojej słynnej książce Biegnąca z wilkami napisała, że nawet jeśli miałyśmy najwspanialszą matkę na świecie, to jeśli szczęście nam dopisze, możemy mieć więcej niż jedną. Wiele kobiet pielęgnuje karmiące wspomnienia z relacji z kochającymi babciami, ulubionymi ciociami czy innymi kobietami, w których czuły naturalnie i bezwarunkowo płynące miłość i akceptację. A czasem wręcz dzięki nim przetrwały, jeśli miały doświadczenia traum czy nadużyć ze strony własnych matek.

Poza tym, jako dorosłe kobiety próbujmy popatrzeć szerzej i zapytać: „Jak mogę dać sobie to, czego potrzebuję?”. Jaka potrzebuję się stać, jakie trudności w sobie rozwiązać, żeby umieć matkować sobie? W tym pomaga nam dostęp do bogactwa wiedzy, psychoedukacji, warsztatów czy psychoterapii. Daje nam szansę na większą świadomość siebie. Tego, co dzieje się w naszych relacjach (także z mamą) i naszym życiu.

– A więc możemy wpłynąć na lepsze porozumienie z mamą nawet wtedy, kiedy jest to dla nas bardzo trudne, niemożliwe?

– Każda z nas ma w sobie obszar, który nazywa się wewnętrzną matką. Nie mamy wpływu na to, czy nasza rodzona matka zmieni się w kogoś, kogo potrzebujemy, żeby – w naszym poczuciu – pewne problemy się rozwiązały. Za to mamy wpływ na to, jaka jest ta nasza wewnętrzna część, z której miejsca możemy traktować siebie z miłością i uważnością albo z krytycyzmem, odrzuceniem – zimnem emocjonalnym. Ta część może wspierać nas lub może być przeciwko nam.

Praca z wewnętrzną matką jest dla nas – dorosłych kobiet. I zachęcam do tego wysiłku. Dobra wewnętrzna matka jest cennym zasobem, który sprzyja ujawnianiu i rozwojowi naszych niepowtarzalnych cech i życiu zgodnemu ze ścieżką serca. W jakiś sposób pomaga też w relacji z własną matką.

– Jak mądrze matkować sobie?

– Matki mogą być pozbawione psychicznego oparcia, osamotnione w swojej roli czy zdane na siebie, nawet jeśli ojciec jest obok. Jedyne wyjście – przekierować swoją uwagę w głąb siebie i pracować nad własną wewnętrzną matką, bo być może nasza rodzona nie miała możliwości, by dać nam więcej tego, czego potrzebowałyśmy. Upieranie się przy tym, żeby jednak nam to dała, może nas ograniczać w życiu. Sama stajesz się dla siebie podobną matką. Podtrzymującą żal, ból, lęk i rozpacz. Pozbawiającą się ukojenia, wewnętrznego wsparcia, czułości. Wiele z nas żyje tym żalem często aż do śmierci swojej matki, a nawet i po niej.

Zamiast karmić swoją duszę, same pozbawiamy się przez lata tego, czego najbardziej potrzebujemy. Stajemy się kontrolującymi partnerkami, zniecierpliwionymi matkami czy rywalizującymi przyjaciółkami. Tymczasem matka, za którą tak bardzo tęsknimy, jest w nas. Dla każdej z nas inna, dokładnie taka, jakiej potrzebujemy. Wystarczy otworzyć na nią serce i pozwolić jej nas przemienić łagodną, akceptującą energią. Czasem tylko duma nam na to nie pozwala, bo przecież jest tyle zranienia, że nie można pokazać nawet przed samą sobą, jak bardzo jej potrzebujemy. Ale energia dobrej matki w nas trwa. I powoli uzdrowi serce nawet najbardziej zranionej córki.

Co mama w genach dała? Co córki dziedziczą po mamie?

– Dlaczego tak często pojawiają się kłopoty w relacji, kiedy córka dorasta?

– Córki definiują siebie poprzez identyfikację z matką. To naturalny proces. Jeden z najważniejszych w tworzeniu się własnego ja. Każda z nas do czasu dorastania chciała być „jak mama”. Przywołajmy wspomnienia, w których patrzymy na mamę i myślimy: „Jak dorosnę, będę mądra jak mama, będę się malować jak mama, będę robiła coś lub będę jakaś zgodnie z tym, co dostrzegam w mamie i za co ją cenię”.

A potem przychodzi czas dorastania i córka nagle nie chce być taka jak matka. Krytykuje ją (w myślach i wprost) i neguje w niej niemal wszystko. To naturalny proces, który również ma prowadzić do zbudowania własnego ja – teraz coraz bardziej świadomego i zintegrowanego na wyższym poziomie psychologicznego rozwoju. To zanegowanie matki jest elementem poszukiwań prawdziwej siebie – może nie wiem jeszcze, kim jestem, ale na pewno nie jestem własną matką, ponieważ ona i ja to dwie odrębne osoby.

– To może być trudne dla matki.

– Tak, bywa ogromnie trudnym doświadczeniem. Choćbyś była najbardziej świadomą matką, trudno czasem nie brać zachowań dorastającej córki do siebie. To może być z jednej strony piękne uczucie, kiedy patrzymy, jak nasza córka przemienia się powoli w młodą kobietę.

A z drugiej – może budzić przerażenie, bo większość matek osadza część swojej tożsamości w córce. I kiedy ta powoli wycofuje się do własnego świata, do którego nie ma wstępu, matka może czuć, że traci ważną część siebie. Jeśli jest gotowa zmienić coś w sobie i przedefiniować ich relację, sprawy między nimi za jakiś czas zaczną się układać pomyślnie.

– Czy dzisiejsze czasy niosą zmianę w relacjach matka – córka? Mam wrażenie, że obecnie łatwej o wzajemną bliskość, otwartość.

– I tak, i nie. Wzrasta nasza świadomość społeczna i dostęp do wiedzy psychologicznej. Gdyby skorzystać z psychoterapii dla tej relacji, wydarzyłyby się tu piękne i pewnie też trudne rzeczy – ale prawdopodobnie bardzo autentyczne, prawdziwe. I to by budowało bliskość między kobietami. Z drugiej strony, by kochać, potrzeba otwartego serca, które jest uważne na córkę. I wsparcia od innych kobiet dla siebie w roli mamy. A to z kolei powszechne było kiedyś, natomiast w dzisiejszych czasach zanika.

Matka i córka – jak zbudować dobrą relację?

– Jak matka może dawać dobry przykład, by jej córka w przyszłości była dobrą matką? A może wystarczająco dobrą?

– Taka matka ma przede wszystkim za zadanie zrozumieć, że jej córka jest wolnym człowiekiem, może wybrać w życiu inaczej – i na przykład nie chcieć zostać matką. To, co matka ma do zrobienia, aby dać dobry przykład, to kochać tę córkę na tyle, na ile potrafi, a potem puścić ją wolno, żeby poszła tam, dokąd ma pójść.

Musi dostrzec, że bycie matką to wielka rola, a zarazem tylko rola, i w dodatku na chwilę. Musi zrozumieć, że córka ma ostatecznie inne sprawy w życiu poza byciem jej dzieckiem. Kiedyś wróci, da znać, co u niej, i pójdzie dalej robić swoje. I mam nadzieję, że matka będzie z niej dumna.

Kiedy zaniedbasz swoją wewnętrzną matkę – chorujesz

 

Stany depresyjne często związane są z utratą kontaktu z miejscem w sobie, z którego płynie miłość. Archetyp matki zawiera tę energię i to spodziewamy się wszyscy otrzymać od własnych rodzicielek. Gdy tak nie jest, tracimy emocjonalny wigor, czasem nawet nadzieję. Jako dziewczynki adaptujemy się do tego, bo za wszelką cenę potrzebujemy matki, żeby przetrwać. Ale w dorosłości, w kłopotach, chorobach czy snach wracają do nas historie, które domagają się czułej uwagi i uzdrowienia. I jeśli zajmiemy się nimi i odzyskamy połączenie z miłością w sobie, odzyskujemy życie – dosłownie i w przenośni.

Najnowsze artykuły