Strona główna Najnowsze artykuły Mleko bez laktozy – co warto o nim wiedzieć?
Strona główna Najnowsze artykuły Mleko bez laktozy – co warto o nim wiedzieć?

Mleko bez laktozy – co warto o nim wiedzieć?

autor: Anna Augustyn-Protas

Mleko bez laktozy powstało dla osób jej nie tolerujących, ale piją je prawie wszyscy. Dobry pomysł? Niekoniecznie, mówią specjaliści.

Laktoza – kiedy i komu szkodzi?

Mleko z obniżoną zawartością laktozy to prezent dla tych, którzy chcą pić mleko, ale nie trawią zawartej w nim laktozy, czyli mlecznego cukru.

– Dzieje się tak, gdy w organizmie brakuje laktazy, enzymu rozkładającego dwucukier laktozę na cukry proste glukozę i galaktozę – tłumaczy dietetyczka Ewa Bakota z dietakontaktowa.pl. – Gdy laktoza nie może zostać rozłożona, ulega fermentacji bakteryjnej w jelicie grubym i zaczynają pojawiać się dolegliwości: ból brzucha, biegunka, mdłości lub wzdęcia, a nawet objawy pozornie niezwiązane z układem trawiennym, np. bóle głowy. Nietolerancją laktozy łączy się też z atopowym zapaleniem skóry, a nawet nawracającym trądzikiem oraz wieloma innymi schorzeniami. Prawdziwa nietolerancja to nie przelewki!

W Polsce, jak podaje Instytut Żywności i Żywienia, wie coś o tym ok. 15-20 proc. populacji.

Dla nich właśnie zaczęto opracowywać formuły produktów ze zmniejszoną zawartością laktozy. I dobrze. Tyle tylko, że coraz częściej zaczęły po nie sięgać osoby, które nie mają problemu z trawieniem mleka, a jedynie uległy modzie na produkty bezlaktozowe – tak jak dekadę wcześniej na produkty bez glutenu. I tu zaczynają się schody.

Mleko roślinne – jak zrobić je w domu?

Mleko bez laktozy - kto powinien je pić? 4 butelki mleka stoją na stole na tle pomalowanego na niebiesko płotu.

Mleko bez laktozy – dlaczego nie powinny go pić osoby tolerujące laktozę?

1. Mleko bez laktozy rozleniwia układ enzymatyczny

Nazbyt szerokie oferowanie i konsumowanie produktów mlecznych bez laktozy może rozleniwiać układ enzymatyczny i prowadzić do utrwalonej niezdolności do trawienia laktozy, pisze prof. Włodzimierz Bednarski z Wydziału Nauk o Żywności Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, który jako pierwszy wdrożył technologię produkcji mleka z obniżoną zawartością laktozy. 

– Jeśli zdrowa osoba, która dotąd nie miała problemu z trawieniem laktozy odstawia produkty, które ją zawierają, to przestaje ćwiczyć organizm w wytwarzaniu laktazy – przyznaje Ewa Bakota. – A jeśli organizm będzie wytwarzał go coraz mniej, to w pewnym momencie odczuje nieprzyjemności, gdy raz po zwykłe mleko sięgnie. Zresztą nie tylko po mleko, laktoza występuje także w pieczywie i słodkich wyrobach piekarniczych, w słodyczach, sosach, margarynie, nawet, uwaga, w lekach – przestrzega. – To mit, że mleko bez laktozy jest zdrowsze, albo że mniej tuczy. Tak nie jest.

Jogurt kokosowy – jak go zrobić samodzielnie?

2. Mleko bez laktozy jest produktem nienaturalnym

Trudno, żeby za „zdrowy” uchodził produkt przetworzony. Producenci albo dodają do niego laktazę, albo laktozę usuwają, mechanicznie lub w procesie przepuszczania mleka nad laktazą. Czyli traktuje się je ciepłem i chemikaliami. Żeby więc trafiło od krowy na nasz stół musi przejść naprawdę daleką i długą drogę. Poza tym w mleku z obniżoną lub wyeliminowaną laktozą pojawia się galaktoza, jako jeden z monosacharydów. Z badań wynika, że galaktoza także jest przez część osób nietolerowana. Może być nawet groźniejsza niż sama laktoza.

Mleko matki – jakie może mieć zastosowanie?

Mleko bez laktozy - co musisz o nim wiedzieć? Kobieta wybiera w sklepie mleko - w tle półki sklepowe z nabiałem.

3. Problemem wcale może nie być laktoza

Sporo osób diagnozujących u siebie kłopot z trawieniem laktozy tak naprawdę wcale nie musi go mieć. – Stwierdzenie nietolerancji wcale nie jest takie łatwe – zauważa Ewa Bakota. – Może to zrobić jedynie lekarz po zleceniu konkretnych badań, np. oddechowego testu wodorowego lub oznaczeniu pH stolca. Albo po zaleceniu diety eliminacyjnej z momentami prowokacji, czyli diety wykluczającej mleko i nabiał, i włączaniu ich do menu co jakiś czas, by zaobserwować ewentualne objawy nietolerancji – mówi.

Kłopot z domowym testem wykluczającym jest jednak taki, że może wypadać pozytywnie, czyli potwierdzać nieprzyjemną reakcję po zjedzeniu produktu mlecznego, co nie znaczy jednak, że szkodzi nam laktoza.

Jak mówi entuzjasta tematu, dr Tadeusz Oleszczuk, ginekolog-holista, coraz częstszym źródłem złego samopoczucia po wypiciu mleka czy zjedzeniu twarogu jest wcale nie laktoza, a kazeina. To inny składnik nabiału, duża cząsteczka, która nadaje mu biel, w mleku jest jej nawet 70-80 proc. I jak uważa Oleszczuk, kłopoty z jej nietrawieniem może mieć 30-40 proc. populacji.

Mało kto jednak ma tego świadomość, bo kazeina kariery medialnej (jeszcze) nie zrobiła. Niestety, jest nie tylko w nabiale krowim, ale też pochodzącym od owiec czy kóz. Jak mówi Dr Tadeusz Oleszczuk, w razie problemu z jej nietolerancją odstawić trzeba wszystkie produkty, także mleko bez laktozy czy sery żółte, z nabiału jeść można tylko masło.

Nietolerancja laktozy może być wywołana alaktazją, chorobą spowodowaną przez całkowity niedobór laktazy, ale też pojawić się wskutek poważnych schorzeń układu pokarmowego, np. choroby Leśniowskiego-Crohna. Może też dopaść nas np. jako skutek terapii antybiotykami, wtedy jednak najczęściej mija z czasem.

Masz mięśniaki macicy? Odstaw nabiał!

Jeśli nie mleko bez laktozy, to co innego pić?

Niektóre osoby z umiarkowaną nietolerancją laktozy mogą nadal jeść ukochane twarożki, o ile przed posiłkiem przyjmą rozkładający laktozę enzym. Preparaty z nim można od kilku lat kupić bez recepty w aptekach, podpowiada Ewa Bakota.

A może warto posłuchać swojego organizmu i przestawić się na inne produkty nabiałowe, na przykład te fermentowane, w których poziom laktozy jest naturalnie obniżony i nie powinien wywoływać nieprzyjemnych dolegliwości.

Najwięcej laktazy wytwarzają organizmy niemowląt. Potem, wraz z rozszerzaniem menu, stopniowo wygaszana jest aktywność genu odpowiedzialnego za jej produkcję. Ale nie do końca. Przez obecność mleka i jego przetworów w naszej diecie wciąż podtrzymywana jest zdolność do ich trawienia. I mamy jej znacznie więcej niż np. Azjaci, w których kuchniach produkty mleczne są niemal nieobecne.

Wybierz najlepszy probiotyk dla siebie

Powiązane artykuły